Który to już raz w historii piłki nożnej wypada podkreślić grę do końca zespołu niemieckiego. Nie inaczej było i w środowy wieczór w Genui - piłkarze Sampdorii już widzieli siebie pływających w oparach luksusowej Ligi Mistrzów, jednak zespół Tomasa Schaafa znalazł sposób, by ich tego pozbawić.
Werder, który w weekend przegrał na otwarcie Bundesligi 1:4 z Hoffenheim, także w meczu z Sampdorią zaprezentował się słabo. Już po 13. minutach gospodarze prowadzili 2:0, dzięki bramkom strzelonym przez Giampaolo Pazziniego. Supersnajper włoskiego zespołu dwukrotnie wykorzystał bierność niemieckich obrońców, najpierw strzałem głową umieszczając piłkę w krótkim rogu bramki Tima Wiese, a 5 minut później pokonując go pięknym wolejem, po dośrodkowaniu z rzutu wolnego.
Druga połowa upłynęła pod znakiem ataków gości i gry na czas w wykonaniu włoskich absolwentów piłkarskiego teatru. Z każdą minutą Werder coraz bardziej odsłaniał swoją defensywę i w 85. minucie gospodarzom udało się to wykorzystać - dośrodkowanie Franco Semioliego wykorzystał sprytnym strzałem Cassano. Publiczność na stadionie Luigi Ferrariego oszalała... ale ich radość nie trwała długo.
Węgierski sędzia Victor Kassai doliczył pięć minut do regulaminowego czasu gry i to wystarczyło zespołowi Thomasa Schaafa na odwrócenie losów rywalizacji. Gdy zegar wskazywał 93. minutę gościom udało się podejść pod pole karne gospodarzy, a niepilnowany Markus Rosenberg precyzyjnym strzałem pokonał bramkarza Sampdorii. Oznaczało to dogrywkę.
W niej piłkarze Werderu kontynuowali swoją totalną dominację, znacznie lepiej prezentując się pod względem fizycznym od przeciwników. Na lewym skrzydle szalał najlepszy wśród nich Marko Marin, który najpierw po indywidualnej akcji trafił co prawda w poprzeczkę, ale w 100. minucie wyłożył piłkę Peruwiańczykowi Claudio Pizarro, który precyzyjnym strzałem zza pola karnego nie dał szans Gianluce Curciemu. Trafienie Peruwiańczyka ostatecznie rozstrzygnęło losy rywalizacji w walce o sławę i pieniądze czekające w piłkarskiej Lidze Mistrzów.
Nie brakowało również emocji na innych stadionach.
Piłkarze Sportingu Braga sprawili niespodziankę, awansując po raz pierwszy w historii do Ligi Mistrzów. W rewanżowym meczu 4. rundy eliminacji wicemistrzowie Portugalii ponownie pokonali faworyzowaną Sevillę, tym razem na wyjeździe 4:3.
Pierwszy mecz piłkarze z pięknie położonego stadionu w Bradze wygrali u siebie 1:0. Bohaterem rewanżu był Rodrigo Lima, który zdobył trzy gole, wszystkie w drugiej połowie.
Nieobecność w Lidze Mistrzów czwartego zespołu poprzedniego sezonu hiszpańskiej ekstraklasy jest jedną z największych niespodzianek tej fazy pucharowej rywalizacji. Na osłodę Sevilla, podobnie jak Sampdoria i inne wyeliminowane w środowy wieczór zespoły, zagra w fazie grupowej Ligi Europa.
Rzutami karnymi zakończył się mecz Anderlechtu Bruksela z Partizanem Belgrad. Po 90 minutach i dogrywce było 2:2 (mimo prowadzenia gości 2:0), ale rzuty karne lepiej wykonywali piłkarze mistrza Serbii. Wygrali serię "jedenastek" 3:2.
W środę wystąpi m.in. Auxerre. Klub Ireneusza Jelenia i Dariusza Dudki podejmie Zenit Sankt Petersburg. W pierwszym spotkaniu francuski zespół przegrał z liderem rosyjskiej ekstraklasy 0:1 i w rewanżu stoi przed wielkim wyzwaniem. W sumie we wtorek i środę odbędzie się dziesięć meczów eliminacyjnych.
Wyniki meczów rewanżowych 4. rundy kwalifikacji Ligi Mistrzów:
Sheriff Tyraspol - FC Basel 0:3 (0:0) pierwszy mecz 0:1;
awans: FC Basel
Anderlecht Bruksela - Partizan Belgrad 2:2 dogr. (2:2, 0:1), karne 2:3, pierwszy mecz 2:2;
awans: Partizan
Hapoel Tel Awiw - Red Bull Salzburg 1:1 (0:1), pierwszy mecz 3:2;
awans: Hapoel
Sampdoria Genua - Werder Brema 3:2 dogr. (3:1, 2:0), pierwszy mecz 1:3;
awans: Werder
FC Sevilla - SC Braga 3:4 (0:1), pierwszy mecz 0:1;
awans: SC Braga.
- Także na ten temat
- Więcej informacji



Eurosport
























a sędzia coś powinien zrobić z tym wypadającym wapnem...Opublikowane 25/08/2010 o godz. 13:14