Sensacji nie było. Zaliczka czterech bramek z pierwszego spotkania niejako ustawiła przebieg rewanżu na White Hart Lane. Real Madryt miał w głowie także sobotnie Gran Derbi na Santiago Bernabeu. Choć odważnie zagrał Jose Mourinho wystawiając w podstawowym składzie piłkarzy zagrożonych kartkami: Ricardo Carvalho, Sergio Ramos, Cristiano Ronaldo, Raul Albiol. "The Special One" oszczędził jedynie Angela Di Marię. Dla tego pierwszego zawodnika był to pechowy ćwierćfinał. Carvalho po faulu w 39. minucie obejrzał żółtko i nie zagra w półfinale z Barceloną.
Od początku warunki gry dyktował zespół z Madrytu. Już w 3. minucie w sytuacji sam na sam znalazł się Mesut Oezil, ale oddał zbyt sygnalizowany strzał i Gomes nie miał problemów z obroną. Podopieczni Harry'ego Redknappa co jakiś czas też zagrażali bramce chronionej przez Ikera Casillasa. Najlepiej było w 38. minucie, gdy futbolówka zatrzepotała w siatce po woleju Garetha Bale'a. Sędzia widowiska, Nicola Rizzoli nie uznał bramki, gdyż podający Luka Modrić znajdował się na pozycji spalonej.
Z trybun spotkanie obserwowały wielkie nazwiska w świecie piłkarskim. Nie mogło zabraknąć selekcjonera reprezentacji Anglii, Fabio Capello, a także Zinedine Zidane'a. Traktujący w taryfie ulgowej Real decydujący cios zadał w 50. minucie. Na zaskakujący strzał z blisko 35 metrów zdecydował się Cristiano Ronaldo. Portugalczyk nie dość, że uderzył z prędkością 130 km/h to skorzystał z nowoczesnej technologii piłek. Futbolówkę na rękawicach zatrzymał Gomes, a następnie ją wypuścił. Zrobiło się 1:0 dla "Królewskich", a w dwumeczu 5:0.
GOL CRISTIANO RONALDO I DZIURAWE RĘCE GOMESA
Jose Mourinho następnie rozpoczął wielkie oszczędzanie swych asów. Z boiska zdjął kolejno: Serio Ramosa, Cristiano Ronaldo i Xabiego Alonso. W miejsce CR7 pojawił się Kaka, który zaraz po wejściu był bliski pokonania Gomesa. Dla byłego szkoleniowca FC Porto, Chelsea i Interu był to 500. mecz o stawkę w roli trenera.
Zwycięstwo spowodowało, że w półfinale dojdzie do nie lada wydarzenia. Real Madryt zagra z Barceloną czyli to, na co czekają wszyscy kibice piłki nożnej. Czy będzie przesyt? Po raz trzeci w historii piłkarze Barcelony i Realu Madryt staną naprzeciw siebie w półfinałowych meczach najważniejszych klubowych rozgrywek na Starym Kontynencie. W 1960 roku do finału Pucharu Europy i 42 lata później do finału Ligi Mistrzów awansowali "Królewscy".
Tottenham Hotspur - Real Madryt 0:1 (0:0)
Bramka: Cristiano Ronaldo (50).
Sędziował: Nicola Rizzoli (Włochy).
Pierwszy mecz: 0:4. Awans: Real.
Tottenham Hotspur: Heurelho Gomes - Vedran Corluka, William Gallas, Michael Dawson, Benoit Assou-Ekotto - Aaron Lennon (61-Jermain Defoe), Tom Huddlestone (71-Sandro), Luka Modric (83-Niko Kranjcar), Rafael van der Vaart, Gareth Bale - Roman Pawluczenko.
Real Madryt: Iker Casillas - Raul Albiol, Ricardo Carvalho, Sergio Ramos (57-Esteban Granero), Alvaro Arbeloa - Xabi Alonso (75-Karim Benzema), Sami Khedira - Marcelo, Mesut Oezil, Cristiano Ronaldo (65-Kaka) - Emmanuel Adebayor.
- Także na ten temat
- Więcej informacji



AFP
























(osobiście jej nie nawiedzę, ale takie są fakty i realia.)Opublikowane 14/04/2011 o godz. 06:41
Wy też tak gadacie że bedzie 5-0 dla Barcelony!:POpublikowane 13/04/2011 o godz. 23:45
Visca El BarcaOpublikowane 13/04/2011 o godz. 23:39
spokojnie ; )Opublikowane 13/04/2011 o godz. 23:23
W sobote wasze podniecenie uspokoimy ;)
Visca El BarcaOpublikowane 13/04/2011 o godz. 22:58