Berbatow ma kontrakt w MU do końca sezonu 2011/12. Ostatnio stracił jednak miejsce w pierwszym składzie, a nawet ławce rezerwowych.
Były nawet plotki, że bułgarski napastnik, wściekły pominięciem przez Fergusona, pojechał do domu. Finał Ligi Mistrzów Berbatow obejrzał jednak w szatni na Wembley. Kiedy opadły emocje, 30-letni piłkarz przeprosił się z menedżerem "Czerwonych Diabłów" i zamierza wypełnić wygasający za rok kontrakt.
- Oglądałem ten mecz w szatni, bo nie chciałem, żeby wszyscy widzieli ból w moich oczach. Ale zostaję w United. Będę walczył o swoje miejsce i 20. mistrzostwo Manchesteru - wyjawił Berbatow.
- Gdybym był gościem, który łatwo się poddaje, nigdy bym tu nie zagrał w pierwszym składzie. Od 4 lipca wszystko zaczyna się od początku. Moim osobistym wyzwaniem będzie walka o pierwszy skład, a dla United chcę zdobywać kolejne trofea - zapowiedział podrażniony napastnik, na którego w 2008 roku Manchester wyłożył rekordowe w historii klubu 30 mln funtów.



Imago





















