-
Poprzednia informacja
-
Następna informacja
Liga Europy
17/02/2012 - 16:18 - Aktualizacja 17/02/2012 - 17:09Michalski o Legii i Wiśle
Były reprezentant Polski w piłce nożnej Radosław Michalski jest zbudowany postawą Wisły Kraków i Legii Warszawa w czwartkowych meczach Ligi Europejskiej. - Gra była niestety lepsza niż wyniki i szanse na awans naszych zespołów znacznie zmalały - ocenił.
Legia zremisowała ze Sportingiem 2:2, a Wisła ze Standardem Liege 1:1. Rewanże 23 lutego na boiskach rywali.
- W konfrontacji z renomowanymi rywalami polskie drużyny na pewno nie były faworytami, tymczasem na tle Sportingu i Standardu zaprezentowały się z bardzo dobrej strony. Do stylu gry Legii i Wisły nie można mieć większych zastrzeżeń. W niczym nie ustępowały przeciwnikom - powiedział PAP Michalski.
Mistrz Polski w barwach Legii i Widzewa Łódź oraz mistrz Izraela i Cypru zaznaczył jednak, że polskie drużyny nie wykorzystały okazji, by wygrać.
- Ta uwaga dotyczy zwłaszcza legionistów. Grali bardzo zespołowo, ciekawie, aczkolwiek młodzi zawodnicy mieli za dużo strat. Specyfika pucharów jest taka, że mecze przed własną publicznością trzeba wygrywać. Tym bardziej przy swojej niezłej dyspozycji oraz przy tak układającym się rezultacie i prowadzeniu 1:0 czy 2:1. W parze z dobrą grą musi jednak iść także skuteczność, a akurat w tym spotkaniu ten element w Legii zawiódł - stwierdził wychowanek Stoczniowca Gdańsk.
Michalski zwrócił także uwagę na straconą przez Legię pierwszą bramkę. - Z własnego doświadczenia wiem, jak boli gol po stałym fragmentu gry. Drużyna haruje i walczy do upadłego, by za chwilę dostać bramkę "za darmo" i "z niczego". Dlatego trzeba zwrócić szczególną uwagę na rzuty wolne i rożne w wykonaniu rywali. Na pewnym poziomie każdy zespół ma w swoich szeregach piłkarza, który potrafi precyzyjnie dograć piłkę - powiedział 28-krotny reprezentant Polski.
Były zawodnik Legii i Widzewa pochwalił również Wisłę za determinację i walkę do końca. - Ogromny wpływ na przebieg tego meczu miał fakt, że od 26. minuty gospodarze grali w "10". Krakowianie nie poddali się jednak, pokazali wielki charakter i niewiele brakowało, by przy odrobinie szczęścia oraz większej precyzji wygrali to spotkanie - przyznał.
Podkreślił również bardzo dobrą grę Izraelczyka Maora Meliksona oraz Honduranina Osmana Chaveza.
- Muszę przyznać, że Chavez nigdy nie był moim faworytem, tymczasem w tym spotkaniu grał bardzo pewnie i praktycznie w ogóle się nie mylił. Nie można natomiast tego powiedzieć o Argentyńczyku Gervasio Nunezie, który popełnił przynajmniej dwa poważne błędy - wyliczył 43-letni gdańszczanin.
Byłego dyrektora sportowego Lechii Gdańsk zaskoczyła natomiast słaba postawa Patryka Małeckiego.
- O ile w Legii wszyscy grali w miarę równo, na jednym dość wysokim poziomie, o tyle Wisła miała za wiele słabych punktów. A najsłabszym był z pewnością Małecki, który od samego początku sprawiał wrażenie sfrustrowanego, a jego strzały oddawane z 40 metrów w dodatku lewą nogą wyglądały trochę groteskowo. Aczkolwiek po jednym z nich na początku meczu bramkę mógł zdobyć Łukasz Garguła - zaznaczył.
W rewanżu Michalski więcej szans na awans daje przeciwnikom polskich zespołów. - Przed rozpoczęciem rywalizacji za faworyta uchodziły ekipy z Portugalii i Belgii. Procentowano daję 60 do 40 na rzecz Sportingu i Standardu. Wisła i Legia nie stoją jednak na straconej pozycji, muszą tylko zrobić to, czego nie dokonały w czwartek, czyli wygrać - podsumował.








