- Tak na świeżo myślałem, że nie faulowałem, wszedłem w zawodnika Standardu bark w bark. Sędzia, nawet jeśli podyktował rzut karny, to wydaje mi się, że nie powinien wyciągać czerwonej kartki, lecz co najwyżej żółtą. Jestem zły, że tak się to skończyło - tak Michał Czekaj oceniał po spotkaniu sytuację z 27. minuty.
Młody stoper Wisły, który trzy dni przed meczem ze Standardem Liege obchodził dwudzieste urodziny, nie powinien być jednak zły na hiszpańskiego arbitra Davida Fernándeza Borbalána, a na kolegę z zespołu - Gervasio Nuneza. To argentyński pomocnik zagrał bowiem do Czekaja źle, niedokładnie i ten, próbując ratować sytuację, faulował w polu karnym wychodzącego na czystą pozycję Yoniego Buyensa. Efekt - rzut karny i czerwona kartka. Zespół Kazimierza Moskala musiał grać w osłabieniu. Na dodatek jedenastkę wykorzystał Gohi Bi Cyriac.
- Nunez na pewno chciał dobrze. Jakby piłka doszła do mnie, to byśmy szybko wyszli z akcją. Podanie jednak nie dotarło, musiałem ratować sytuację. Wydawało mi się, że nie było faulu, wszedłem bark w bark, ale skoro dostałem czerwoną kartkę, jestem na siebie zły, osłabiłem zespół w tak ważnym meczu. Nie tak wyobrażałem sobie to spotkanie - kajał się po końcowym gwizdku Czekaj.
Co budujące dla dwudziestoletniego stopera, kibice Wisły nie mieli do niego pretensji o osłabieniu zespołu i rzut karny. Głośno skandowali jego nazwisko. - Mogę jedynie podziękować kibicom, że tak odebrali tę sytuację. To budujące. Po spotkaniu poszedłem im podziękować razem z kolegami za wsparcie. Trener Moskal także się super zachował, bo powiedział, żebym się za bardzo nie przejmował i trzymał głowę w górze - opowiada Czekaj.
Wychowanek Wisły całą drugą połowę oglądał w szatni. Jest bardzo szczęśliwy z powodu tego, że koledzy w końcówce doprowadzili do remisu. Uważa jednak, że Standard zagrał w czwartek średnio i krakusi powinni wygrać to spotkanie. - Znaliśmy atuty Belgów, ale więcej spodziewałem się po tej drużynie. Grając w osłabieniu, kontrolowaliśmy przebieg wydarzeń, więc mam nadzieję, że poradzimy sobie w Liege. Sądzę, że szanse są dalej pół na pół - ocenił Michał Czekaj.



MEDIASPORT






















Jeszcze od siebie dodam co juz chyba gdzies podkreslalem ze w Premier League nawet zoltej by za to nie zobaczyl.Opublikowane 17/02/2012 o godz. 14:04
Mimo wszystko można z optymizmem wypatrywać czwartku.Opublikowane 17/02/2012 o godz. 13:46