- Trzeba przyznać, że to Wisła jest faworytem, my jednak musimy zrobić wszystko, co w naszej mocy, zarówno w tym meczu, jak i w spotkaniu w Azerbejdżanie, żeby przejść do kolejnej rundy. Mam nadzieję, że jutro zobaczymy ciekawy mecz - mówił dzień przed spotkaniem z Wisłą Gurban Gurbanov trener FK Karabach.
I nawet można by się z nim zgodzić, gdyby obecna Wisła Kraków przypominała tę z początku dekady, gdy udawało się rozbijać takie drużyny jak Real Saragossa, Schalke Gelsenkirchen albo toczyć wyrównane boje z Parmą. Teraźniejszość jest niestety bardziej smutna.
Polskie drużyny klubowe (z wyjątkiem Lecha w ostatniej edycji Pucharu UEFA) ostatnimi występami na międzynarodowej arenie nie dały powodów sądzić, że są faworytami w meczach z drużynami z Azerbejdżanu czy Łotwy. Można zapomnieć o myśleniu typu: „Pojedziemy do jakiegoś tam Azerbejdżanu i ogolimy sobie leciutko jakiś leszczy”.
Słowa Gurbanova są czystą kurtuazją. Azerowie to waleczni ludzie, co pokazał Inter Baku w konfrontacji z Lechem. Nawet jeżeli Wisła rzeczywiście jest silniejsza, to nie może rywala zlekceważyć, co w starciu z tego typu zespołem może się źle skończyć. Ubiegłoroczna porażka z Levadią powinna być wystarczającą pamiątką.
Futbol w obecnych czasach wyrównał się. A raczej wyrównało się przygotowanie fizyczne drużyn. Dzięki temu nawet teoretycznie słabszy w piłkarskich umiejętnościach przeciwnik ma szansę w walce z silniejszym. Jeśli masz siły na bieganie za rywalem przez 180 minut, to wtedy możesz sprawić niespodziankę.
Piłkarze FK Karabach nieźle radzili sobie w meczach wyjazdowych w poprzednich dwóch rundach. Zanotowali bramkowy remis z Metalurgiem Skopje (1:1) oraz wygrali z Portadown 2:1. Szybka analiza listy strzelców wyraźnie ilustruje na kogo wiślacy powinni zwrócić szczególną uwagę. Afran Ismaiłow i Emin Imamalijew strzelili sześć z ośmiu goli FK Karabach w czterech eliminacyjnych meczach LE.
Wisła do pierwszego meczu podchodzi w najsilniejszym składzie i jest wzmocniona kilkoma transferami (Gordan Bunoza, Cezary Wilk i Dragan Paljić). Jedyną zagadką pozostaje występ Clebera, który narzeka na uraz po meczu z FC Szawle.
Henryk Kasperczak wydaje się podchodzić z właściwym nastawieniem do tej rywalizacji. Pytanie tylko, czy wbił to również do głowy swoim piłkarzom. - W tamtym roku ten zespół doszedł do 4. rundy, eliminując w 2. rundzie Rosenborg i zostali wyeliminowani przez Twente, holenderską drużynę. Zespoły z tych wszystkich krajów wschodnich, to są zespoły, które tak samo jak my walczą od 13 lat albo i więcej, żeby zakwalifikować się do LM - mówił Kasperczak.
Niestety z perspektywy ostatnich wyników polskich klubów można wysnuć wniosek, że wyraźne postępy robi ta wschodnia część.
RELACJA TEKSTOWA Z MECZU WISŁY NA ŻYWO W SERWISIE EUROSPORT.PL
- Także na ten temat



Other Agency






















Pierwszy akapit: "- Trzeba przyznać, że to Wisła jest faworytem, my jednak musimy zrobić wszystko, co w naszej mocy, zarówno w tym meczu, jak i w spotkaniu w Azerbejdżanie, żeby przejść do kolejnej rundy..."
...
kolejny ciekawy tytuł :DOpublikowane 29/07/2010 o godz. 18:54
a w naszych sercach Biała Gwiazda
i nawet jeśli będzie źle
my nigdy nie poddamy się.
TYLKO WISŁAOpublikowane 29/07/2010 o godz. 18:52