Z Mateuszem Możdżeniem, rozmawia w Poznaniu Krzysztof Srogosz.
Ależ ma Pan dni. Najpierw bramka w meczu z Wisłą, teraz kapitalny gol z Manchesterem. Marzenia się spełniają?
Dla takiego młodego zawodnika jak ja, to jest jak jakaś bajka, która na razie się nie kończy i aby trwała jak najdłużej. Na pewno przez kilka godzin nie będę w stanie zasnąć. Emocje były naprawdę niesamowite.
Chciał Pan tak kopnąć?
Przyznam się szczerze, że nie mierzyłem. Uderzyłem z prostego podbicia jak najmocniej umiałem. Stał przede mną jeszcze środkowy obrońca. Akurat wpadła jak wpadała i za to mogę tylko dziękować temu u góry.
Na Waszej ławce zadebiutował Jose Mari Bakero. Co Wam powiedział przed meczem?
Przede wszystkim żeby się nie bać i starać się jak najdłużej przy piłce. Nie obawiałem się znanych zawodników City. Przecież w Lechu trenuję i gram w sumie już półtora roku, więc wiem jak się zachować. Wiadomo, że przeciwnicy byli świetnym zespołem, ale pokazaliśmy, że jakoś można dać radę z nimi pograć i to całkiem nieźle.
A trener Bakero coś zmienił, czy jeszcze nie?
Żadnych nowości czy zmian w ustawieniu nie było. To był dopiero drugi dzień jego pracy w klubie, więc jeszcze nie było na to czasu. Jeszcze niewiele można na ten temat powiedzieć.
Po meczu nowy trener mógł Wam mocno podziękować.
No fakt. Udał mu się super debiut. I co mogę więcej powiedzieć. Oby trwało to dalej.
Teraz przed Wami niedzielnym mecz ligowy z Ruchem. Co zrobić, żeby także wygrać?
Przede wszystkim musimy grać z pełnym zaangażowaniem, bo piłkarsko bez wątpienia jesteśmy najlepszym zespołem w lidze. No, a czasami zawodziło właśnie odpowiednie podejście do meczu. Teraz sobie zdajemy sprawę, że bez tego nie da się wygrywać.
A trener Zieliński tego Wam nie mówił i nie wymagał?
To nie było tak, że za trenera Zielińskiego nie graliśmy z pełnym zaangażowaniem. Tutaj po prostu trener Bakero od razu na samym początku zwrócił na to uwagę. Wiedział, że umiejętności mamy dobre, ale brakuje właśnie tego.
Teraz zatem nogi już nie będziecie odstawiać?
No nie. Wiadomo jaka jest nasza sytuacja w Ekstraklasie i wiemy, że nie możemy sobie pozwolić na kolejne straty punków.
Ale w Lidze Europy jesteście liderem.
To jak najbardziej jest dla nas wielkie zaskoczenie. Przecież nikt przed pierwszym meczem nie mógł nawet przypuszczać, że po czterech kolejkach będziemy prowadzić w tabeli. Drugie miejsce bralibyśmy w ciemno.
- Także na ten temat



MEDIASPORT





















