Po maltańskiej przygodzie Ruch Chorzów musiał wzieść się na wyżyny, aby pokonać zespół Austrii Wiedeń. Doskonale sprawę z tego faktu zdawał sobie trener "Niebieskich" Waldemar Fornalik. - Nikomu nie muszę charakteryzować rywala, bo tą drużynę każdy chyba zna. Poprzeczka wisi już bardzo wysoko - mówił przed spotkaniem. Ku ogólnemu zaskoczeniu gospodarze zaczęli bardzo dobrze i już w 4. minucie wyszli na prowadzenie. Zamieszanie w polu karnym "Fioletowych" wykorzystał Michał Pulkowski, który pięknym strzałem umieścił futbolówkę w samym okienku bramki przyjezdnych.
Choć opiekun Austrii mówił, że "liga polska i austriacka są na tym samym poziomie, dlatego oba zespoły mają równe szanse" jego podopieczni postanowili zaprzeczyć tym słowom. Kibice Ruchu gromko dopingujący swoich ulubieńców zostali uciszeni trzy minuty po golu dla gospodarzy. Kapitan piłkarzy z Wiednia, Roland Linz wykończył koronkową akcję. Później do głosu doszli chorzowianie, którzy z każdą minutą grali coraz lepiej. Niestety brak ogrania na europejskim podwórku dał o sobie znać. Napastnicy "Niebieskich" z Sebastianem Olszarem na czele nie potrafili wykorzystać swoich okazji. Gdy tak się dzieje, od razu u kibica piłkarskiego w myślach pojawia się znane przysłowie: "niewykorzystane sytuacje się mszczą".
Takl właśnie się stało. Austriacy w charakterystyczny dla siebie sposób wykonali rzut rożny. Niepilnowany Peter Hlinka na dalszym słupku wpakował piłkę do bramki Krzysztofa Pilarza. Naganę za zachowanie z 41. minuty powinien zebrać Marcin Malinowski, który zupełnie pogubił się w kryciu. Była to bramka do szatni, co dobiło gospodarzy. - Druga bramka była kluczowa, bo do tego momentu to my prowadziliśmy grę. Mieliśmy dwie sytuacje, gdzie wystarczyło wepchnąć piłkę do siatki - mówił po meczu zniesmaczony Michał Pulkowski.
Jak się okazało to nie był koniec błędów Ruchu w obronie. Kto jak kto, ale reprezentant Polski - Maciej Sadlok nie może popełniać takich kiksów we własnym polu karnym, jakiego dopuścił się w 73. minucie. Czeski napastnik gości, Tomas Jun mógł zapytać Krzysztofa Pilarza, w który róg ma strzelić? To była formalność i podopieczni Karla Daxbachera prowadzili 3:1.
Wydaje się, że rewanż, który odbędzie się za tydzień w Wiedniu będzie tylko formalnością. Trener Fornalik stracił także Łukasza Janoszkę. Młody napastnik Ruchu skręcił staw skokowy pod koniec pierwszej połowy spotkania.
Ruch Chorzów - Austria Wiedeń 1:3 (1:2)
Bramki: 1:0 Michał Pulkowski (4), 1:1 Roland Linz (7), 1:2 Peter Hlinka (43-głową), 1:3 Tomas Jun (73).
Żółte kartki: Ruch - Rafał Grodzicki, Michał Pulkowski, Artur Sobiech, Sebastian Olszar, Austria Wiedeń - Zlatko Januzovic.
Sędzia: Michael Koukoulakis (Grecja). Widzów: 8 000.
Ruch: Krzysztof Pilarz - Krzysztof Nykiel, Rafał Grodzicki, Maciej Sadlok, Ariel Jakubowski - Wojciech Grzyb, Marcin Malinowski (79-Piotr Stawarczyk), Michał Pulkowski, Łukasz Janoszka (46-Marcin Zając) - Artur Sobiech, Sebastian Olszar (69-Bartosz Flis).
Austria: Heinz Lindner - Petr Vorisek, Aleksandar Dragovic, Manuel Ortlechner, Markus Suttner - Florian Klein, Peter Hlinka, Zlatko Januzovic, Michael Liendl (80-Marin Leovac) - Roland Linz (76-Schumacher), Tomas Jun (86-Patrick Salomon).



From Official Website





















