Kilka dni temu pojawiła się nawet całkiem realna groźba, że do zawiązku po raz kolejny wejdzie kurator wyznaczony przez ministra Mirosława Drzewieckiego. Byłaby to już kolejna taka sytuacja w ostatnim roku. Lato i spółka za wszelką cenę nie chcą jednak do tego dopuścić. Powód jest oczywiście jasny. Gdyby po raz kolejny na Miodową zawitał przedstawiciel ministerstwa mogłoby to oznaczać rozpisanie przedterminowych wyborów w związku.
Cierpliwość ministerstwa jednak powoli się kończyła. Gdy 31 października Lato obejmował urząd zapowiedział wszem i wobec, że w związku zaplanują nowe porządki, i wszystko pójdzie w dobrą stronę. Praktycznie jednak do soboty nie zrobił nic, co mogłoby potwierdzić jego zamiary. W PZPN zapowiadano szeroką walkę z korupcją, a skończyło się tylko na pustych słowach.
Lato po raz kolejny w sobotę wypowiedział się na ten temat i po raz kolejny się skompromitował. Prezes ani myśli wycofywać ze swojego pomysłu, aby nie karać klubów zamieszanych w korupcję, a tylko ludzi. Ta koncepcja kompletnie podcina skrzydła prokuraturze we Wrocławiu, która większość aktów oskarżenia opiera właśnie przeciwko klubom. Gdyby nowa ustawa weszła w życie, mogłoby to również oznaczać, że kluby ukarane za korupcję i zdegradowane do niższych klas rozgrywkowych, mogłyby występować o odszkodowania.
Wydarzeniem soboty była jednak sprawa Ryszarda Adamusa. Pełniący jeszcze do soboty funkcję prezesa Polskiej Ligi Piłkarskiej i członka zarządu PZPN Adamus najpierw wybiegł na środek sali krzycząc "hucpa", a później oskarżył "kolegów" o grożenie mu śmiercią. Potem został odwołany.
- Zmuszono mnie do rezygnacji z obu stanowisk. Straszono przestrzeleniem kolan. Podaję sprawę do sądu - mówił Adamus.
- Czy ja wyglądam na idiotę? W życiu bym czegoś takiego nie zrobił. Nikogo nie zastraszałem - mówił wyraźnie zdenerwowany prezes Lubuskiego ZPN Mirosław Wrzesiński. To właśnie jego m.in. oskarżył Adamus.
Sam Adamus też ma jednak sporo pod paznokciami. Od dłuższego czasu w "środowisku" głośno mówi się o tym, że z konta Piłkarskiej Ligi Polskiej nielegalnie wyprowadził 100 tysięcy złotych. Z naszych informacji wynika jednak, że tak kwota jest sporo wyższa.
A teraz ciekawostka. Adamusa w zarządzie i w PLP zastąpił Marcin Animucki. Prezes Widzewa Łódź to bardzo ciekawa postać. Jeszcze niedawno znany był tylko w środowisku koszykarskim. Nadal jest sędzią i prowadzi spotkania Polskiej Ligi Koszykówki. Kilka razy dobrze spisał się jako organizator mistrzostw Polski dziennikarzy w koszykówce w Zakopanem. W piłce nożnej działa od niedawna i można podejrzewać, że ma nadal tylko dobre intencje.
W sumie jedyną pocieszającą wiadomością było to, że po głosowaniu wszystkich delegatów nadal zawieszony w obowiązkach członka zarządu PZPN jest Henryk K. Stało się to jednak przy dość sporych sprzeciwach "terenu". W jednej z przyjętych poprawek jest jednak zapis, że teraz takie decyzji będzie podejmował sam zarząd.
Od września zeszłego roku Ministerstwo Sportu żądało dostosowania statutu PZPN do wzorcowego FIFA. Teraz się doczekało, ale niestety na sobotnich obradach żaden przedstawiciel Drzewieckiego się nie pojawił.



Eurosport





















