Po trzech remisowych spotkaniach z rzędu sobotni pojedynek z Realem Sociedad miał być dla FC Barcelony meczem na przełamanie. Wygrana i jeszcze lepiej połączona ze strzeleniem rywalowi kilku bramek, to miała być odpowiedź Dumy Katalonii na pojawiające się w prasie spekulacje, że najlepszy zespół ostatnich kilku lat ma się ku końcowi.
Początek zapowiadał, że tak się właśnie stanie. Mimo eksperymentalnie zestawionych formacji pomocy i ataku gospodarze od pierwszego gwizdka sędziego Closa Gomeza przypuścili szturm na bramkę gości. Już w dziewiątej minucie przyniosło to powodzenie, a swoje pierwsze trafienie w historii ligowych występów w barwach "Blaugrany" zaliczył Cristian Tellow. Młody skrzydłowy wykorzystał prostopadłe zagranie Lionela Messiego i pod brzuchem próbującego interweniować Claudio Bravo otworzył wynik meczu.
Do przerwy wynik się nie zmienił i z każdą minutą po zmianie stron na trybunach Camp Nou rosła nerwowość kibiców gospodarzy, związana tylko z jednobramkową zaliczką. Gdy jednak w 72. minucie wynik meczu po podaniu Daniego Alvesa podwyższył Messi, wydawało się, że piłkarze Pepa Guardioli tym razem oszczędzą swojemu trenerowi nerwowej końcówki. Tak się jednak nie stało.
Już kilkadziesiąt sekund później kontaktowe trafienie na swoje konto zaliczył Carlos Vela. Wprowadzony w drugiej części gry Meksykanin wykorzystał idealne podanie Antoine'a Griezmanna i w sytuacji sam na sam nie dał szans Victorowi Valdesowi. Cała akcja zaczęła się od straty piłki przez Brazylijczyka Thiago, co błyskawicznie wykorzystali gracze gości.
Ostatnie minuty spotkania to nerwowe oczekiwanie na jego koniec ze strony piłkarzy Barcy. Co prawda goście nie wypracowali sobie żadnej 100% sytuacji do zdobycia wyrównującej bramki, ale każde ich pojawienie się w okolicach pola karnego gospodarzy powodowało alarm w ich szeregach. Gra mistrzów Hiszpanii zrobiła się jeszcze bardziej nerwowa, gdy z boiska na noszach został zniesiony Sergio Busquets. Wprowadzony na nie ledwie kilka minut wcześniej pomocnik doznał urazu w starciu z Carlosem Martinezem. Zarówno po mocno rozciętej skórze, jak i reakcji kolegów z zespołu można się obawiać, że kontuzja może okazać się bardzo poważna.
Dzięki sobotniej wygranej piłkarze Barcelony utrzymali siedmiopunktową stratę w tabeli Primera Division do prowadzącego Realu Madryt. Gracze z Sociedad zapewne do końca sezonu czekać będzie trudna walka o utrzymanie w lidze, po dzisiejszym meczu mają cztery punkty przewagi nad strefą spadkową.
FC Barcelona - Real Sociedad 2:1 (1:0)
Bramki dla Barcelony: Cristian Tellow (9'), Lionel Messi (72')
Bramka dla Realu Sociedad: Carlos Vela (74')
- Także na ten temat



Reuters






















Vela strzelił gola Barcelonie, farselony to nie znam.Opublikowane 05/02/2012 o godz. 03:25
tu tez jest ;]Opublikowane 05/02/2012 o godz. 00:10