Piłka nożna - Euro 2012
28/11/2011 - 07:08 - Aktualizacja 28/11/2011 - 08:03Autor prowokacji: Kręcina pociąga w PZPN za sznurki

- Chciałem sprawdzić podatność Kręciny na łapówki. Zacząłem prowadzić z nim rozmowy, a on szybko połknął haczyk, wyczuwając, że można tu sporo ugrać na boku. Powiedziałem mu, że jest milion złotych do wzięcia. Bardzo się ucieszył - mówi w rozmowie z "Super Expressem" Grzegorz Kulikowski.
Niezłą bombę pan odpalił. Śpi pan teraz spokojnie? Zaraz wszyscy się panu zwalą na głowę. Prokuratura, CBA, media...
- Z CBA już rozmawiałem. Przekazałem im nagrania, które były w moim posiadaniu. A co do prokuratury... Pewnie niedługo będę zeznawał, ale jestem na to przygotowany. Rzeczywiście, awantura zrobiła się straszna. Dałem Kazimierzowi Greniowi zapałkę, a on podpalił cały las, zwołując konferencję prasową w piątek i puszczając nagrania mediom. Ja to chciałem rozegrać inaczej. Przez dwa miesiące próbowałem przekonać działaczy PZPN, aby porozmawiali ze mną na temat nieprawidłowości w działalności związku. Przed piątkowym zjazdem dzwoniłem do członków zarządu. Obiecywali, że oddzwonią, ale nikt się nie odezwał. W związku z tym skontaktowałem się z Greniem, bo to znany opozycjonista Laty, i dałem mu nagranie. Chciałem jednak, żeby pokazał je delegatom, a nie biegł od razu do mediów.
- Afera zrobiła się na całą Polskę. To jak to było? Kto chciał łapówkę i za co?
- Od dłuższego czasu przyglądałem się działalności sekretarza generalnego Zdzisława Kręciny. Przed wyborami na prezesa PZPN założył się ze mną, a zakład przecinał Henryk Apostel, że Lato przegra. Zaś po tym, jak Lato wygrał, od razu się do niego przykleił. To on omotał Latę, to on pociąga w PZPN za większość sznurków. A ja znam związek od wewnątrz, bo byłem przecież szefem piłkarstwa kobiecego. I widziałem, co się w tym PZPN dzieje. Te wszystkie podejrzane umowy, na których związek mógł stracić grube miliony złotych... Dochodziły do mnie głosy, że za wieloma tymi sprawami może stać właśnie Kręcina. Dlatego postanowiłem przeprowadzić prowokację. Nadarzyła mi się okazja, bo w transakcji zakupu ziemi pod nową siedzibę PZPN pośrednikiem był człowiek, którego znam. Chciałem sprawdzić podatność Kręciny na łapówki. Zacząłem prowadzić z nim rozmowy, a on szybko połknął haczyk, wyczuwając, że można tu sporo ugrać na boku. Powiedziałem mu, że jest milion złotych do wzięcia. Bardzo się ucieszył.
W rozmowie z Latą mówi pan: "To jest oszust... Proponuje ci bańkę, a k... sam chce skasować trzy". Czyli to o Kręcinie?
- Oczywiście. Sprawdzałem, jak Lato na to wszystko reaguje. Wiele razy ostrzegałem go przed Kręciną, ale prezes pozostawał głuchy... Wina Laty polega na tym, że nie zareagował na to wszystko. Teraz jednak nie da się już tego wyciszyć. I nie chodzi o same nagrania, choć one też są demaskujące. Chodzi o wiele dziwnych umów zawieranych przez PZPN. Na przykład ze Sport-Five, co w dużym stopniu powoduje ubezwłasnowolnienie związku. Chodzi też o sprawę kart kibica reprezentacji, na czym związek może stracić 3-4 miliony złotych. Albo o wynajem pomieszczeń w hotelu Sheraton. PZPN zapłacił temu hotelowi w 2010 roku aż 2,4 mln złotych. A przecież ma swoją siedzibę na Bitwy Warszawskiej i tam, a nie w Sheratonie, mogłoby się odbywać wiele spotkań organizowanych przez związek. Mam nadzieję, że to wszystko zostanie sprawdzone, bo albo pieniądze były marnowane, albo jest coś innego na rzeczy. Skoro Kręcina był gotów dać się skorumpować przy jednej okazji, co udowodniłem swoją prowokacją, to jak możemy być pewni, że przy innych kontraktach PZPN jest czysty.








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
1 Do 9 z 9