Piłka nożna - Liga Europa
30/07/2009 - 21:00Legia remisuje, Mucha zatrzymał Danię

Bramkarz Legii Warszawa popisał się w czwartek doskonałą formą i uratował remis Legii w Broendby 1:1. Reprezentant Słowacji zafałszował obraz tego spotkania. Duńczycy byli zdecydowanie lepsi od polskiej drużyny.
Mecz Legii z Broendby w trzeciej rundzie eliminacji Ligi Europa przypominał długimi momentami trening strzelecki Duńczyków. Podopieczni René Meulensteen robili z obroną Legii wszystko, ale na szczęście nie z Janem Muchą, bo to Słowacki bramkarz robił w bramce, co chciał. Na opisanie wszystkich interwencji Muchy nawet w Internecie nie starczyłoby miejsca. Ratował zespół kilkakrotnie, będąc w sytuacji sam na sam, bronił strzały z dystansu i zgarniał wszystko na przedpolu. Jako jedyny zawodnik Legii zasłużył w pełni na awans do kolejnej rundy i tylko dzięki niemu warszawianie mogą jeszcze myśleć o czwartej rundzie.
Wynik 1:1 zupełnie nie oddaje tego, co działo się na boisku. Spotkanie było w ogóle wyrównane. Grający w żółtych koszulkach piłkarze Broendby prowadzili grę praktycznie przez całe spotkanie. Stwarzali groźne akcje, które zawsze kończyły się na murze z napisem Jan Mucha. Frustracja duńskich kibiców musiała więc sięgnąć zenitu, gdy prowadzenie w 40. minucie nieoczekiwanie objęła Legia. Jeden z nielicznych ataków zakończył się rzutem rożnym, po którym w polu karnym został sfaulowany Sebastian Szałachowski. Sędzia podyktował jedenastkę, którą pewnie wykonał Maciej Iwański.
W drugiej połowie obraz gry praktycznie się nie zmienił. Na początku Legia zaatakowała. Był to najlepszy okres gry zawodników Jana Urbana. W groźnych sytuacjach znalazł się Giza, nie udało mu się zdobyć bramki i na tym ofensywne granie Legii się skończyło.
Broendby zaprezentowało się tak, jak tego można się było spodziewać i tak, jak pisaliśmy w naszej zapowiedzi. O sile ognia stanowiła gra skrzydłami. Atak Duńczyków prowadził niezmordowany Alexander Farnerud, który biegał to na lewym, to na prawym skrzydle i często schodził do ataku. Przy odrobinie szczęścia i gdyby nie Jan Mucha mógł sam zapewnić zwycięstwo swojemu zespołowi. Właśnie po jednej z oskrzydlających akcji padło wyrównanie dla Broendby. Jakub Rzeźniczak faulował rywala w powietrznej walce i sędzia podyktował jedenastką dla gospodarzy. Pewnym egzekutorem okazał się nie kto inny, tylko Farnerud.
Rewanż za tydzień w Warszawie. Legia wciąż zachowała szanse na awans, ale jeżeli chce tego dokonać to na boisku mecz życia powinno rozegrać więcej piłkarzy niż tylko jeden jedyny Jan Mucha.








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
0 Do 0 z 0