Piłka nożna - Liga Europa
30/07/2009 - 20:57Lech zmiażdzył Wikingów. 6:1 na wyjeździe!

Lech Poznań wygrał na wyjeździe pierwsze spotkanie Ligi Europa z norweskim Fredrikstad FK aż 6:1. Bramki dla "Kolejorza" zdobywali: Stilic (9.), Arboleda (22. i 25.), Lewandowski (50.), Peszko (53.) i Bandrowski (54.). Rewanż za tydzień w Polsce.
Zespół Fredrikstad FK do europejskich pucharów trafił dzięki wywalczeniu tytułu wicemistrza Norwegii.. W obecnym sezonie rywal "Kolejorza" nie radzi sobie już tak dobrze i po 19. kolejkach zajmuje dopiero 12. miejsce w tabeli - Nie sądzę, żeby sytuacja Fredrikstad w lidze miała jakiekolwiek przełożenie na ich postawę w Lidze Europejskiej. Dla nich te mecze to będzie z pewnością ważne wydarzenie, więc nie sądzę, żeby jako priorytet wyznaczali sobie walkę w lidze - mówił przed meczem trener Lecha, Jacek Zieliński.
Podobne zdanie miał obrońca Lecha, Ivan Djurdjevic, który zwracał szczególną uwagę na dobre wykonywanie stałych fragmentów gry przez Norwegów. - Fredrikstad to drużyna, która lubi grać długą piłką. Może trochę słabiej rozgrywają, ale ich atutem są za to stałe fragmenty gry. Musimy uważać na ich wysokich zawodników. Musimy szanować piłkę, gdy będziemy w jej posiadaniu grać po prostu swoje i wygrać ten mecz - tłumaczył przed spotkaniem serbski piłkarz.
Te obawy nie znalazły na szczęście odzwierciedlenia na boisku podczas czwartkowej potyczki. Lechici podeszli do meczu na wielkim luzie, od początku pokazując pełnię swoich możliwości.
Już w 8. minucie wicemistrzowie Polski objęli prowadzenie. W pole karne dośrodkowywał Semir Stilic, Piroja niefortunnie wybił piłkę wprost pod nogi Jakuba Wilka, który przepięknym uderzeniem pokonał Lasse Stawa.
Przewaga wielkopolskiej ekipy rosła z minuty na minutę. Na efekty takiej gry nie trzeba było długo czekać. Samir Stlic, wyśmienicie wykonujący w czwartkowy wieczór stałe fragmenty gry, ponownie popisał się niesamowitą perfekcją. Bośniacki pomocnik w 25. minucie idealnie dobrał z rzutu rożnego do Manuela Arboledy, który strzałem głową umieścił piłkę w bramce gospodarzy.
Dosłownie kopia tej sytuacji miała miejsce chwilę później. Stilic z rogu do Arboledy i Lech prowadził już 3:0.
Taki wynik utrzymał się do końca pierwszej połowy, choć podopieczni Jacka Zielińskiego mieli jeszcze kilka dogodnych okazji do powiększenia przewagi.
Druga połowa w przeciwieństwie do pierwszej, rozpoczęła się od śmiałych ataków gospodarzy. W 48. minucie nieuwagę obrońców Lecha wykorzystał Borges, który nie pilnowany ładnym strzałem z ośmiu metrów pokonał Grzegorza Kasprzika.
Radość duńskich piłkarzy nie trwała jednak długo. To co stało się w ciągu zaledwie czterech minut, można nazwać prawdziwym nokautem.
Najpierw efektownym uderzeniem popisał się Robert Lewandowski, a w następnej akcji znów precyzją z rzutu rożnego błysnął Stilić i Peszko głową zdobył piątego gola.
To nie był koniec kanonady Lecha - po kolejnych kilkudziesięciu sekundach Tomasz Bandrowski z dystansu pokonał słabo spisującego się Stawa. Szansę, i to nie jedną, na podwyższenie wyniku miał Stilić, ale Bośniak musiał zadowolić się jedynie asystami w tym meczu. Poznańskiemu klubowi nie udało się też odnieść najwyższego zwycięstwa w historii występów w europejskich pucharach - w ubiegłym roku pokonali Grasshoppers Zurych 6:0
Chwila i Lech prowadził 6:1. Na nowiutkim stadionie zapadła grobowa cisza...prawie grobowa, bo kilkusetosobowa ekipa kibiców "Kolejorza" nie ustawała w dopingu. Podopieczni Jacka Zielińskiego do końca kontrolowali przebieg spotkania, odnosząc efektowne zwycięstwo.
Za tydzień rewanż we Wronkach. To już powinna być dla Lecha czysta formalność...
Bramki: 0:1 Jakub Wilk (10), 0:2 Manuel Arboleda (22), 0:3 Manuel Arboleda (26-głową), 1:3 Celso Borges (48), 1:4 Robert Lewandowski (51), 1:5 Sławomir Peszko (54-głową), 1:6 Tomasz Bandrowski (56).
Żółte kartki: Sławomir Peszko (Lech).
Fredrikstad FK: Lasse Staw - Amin Askar, Jan Tore Ophaug, Raio Piiroja, Joachim Thomassen - Abgar Barsom (46- Vidar Martinsen), Kasey Wehrman (62-Martin Elvestad), Ardian Gashi, Raymond Kvisvik (46- Andreas Tegstroem) - Celso Borges, Everton.
Lech: Grzegorz Kasprzik - Bartosz Bosacki, Dimitrije Injac, Manuel Arboleda, Ivan Djurdjević - Sławmoir Peszko (61- Krzysztof Chrapek), Tomasz Bandrowski, Semir Stilić, Jakub Wilk (79-Haris Handzić) - Hernan Rengifo, Robert Lewandowski (71-Tomasz Mikołajczak).
Sędzia: Mark Clatteburg (Anglia). Widzów: 8 tysięcy.








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
1 Do 2 z 2