Piłka nożna - Euro 2012
08/10/2010 - 09:42 - Aktualizacja 22/11/2010 - 12:12Sandomierski - nowy nr 1 czy piąte koło u wozu?

Kiedy na początku września Grzegorz Sandomierski po raz pierwszy dostał powołanie reprezentacji, nie krył zaskoczenia. W meczach z Ukrainą (1:1) i Australią (1:2) nie zagrał jednak ani minuty. Mało tego, nawet na treningach rzadko stawał w bramce.
Najczęściej przyglądał się zza linii bocznej poczynaniom Artura Boruca i Przemysława Tytonia. Mimo tego, znalazł się w gronie powołanych na tournée w USA.
Z Grzegorzem Sandomierskim, bramkarzem Jagiellonii Białystok i reprezentacji Polski, rozmawiał Paweł Drażba
Czy na poprzednim zgrupowaniu nie czułeś się jak piąte koło u wozu?
Nie powiem na pewno, że czas spędzony z pierwszą reprezentacją był stracony. Co to, to nie! Treningi były zupełnie inne niż w klubie. Fajnie trenowało się z najlepszymi zawodnikami w Polsce. Z zawodnikami, których do niedawna oglądałem w telewizji. Bo ja mam 21 lat. Ogromnie cieszę się, że jestem w kadrze, bo jeszcze do niedawna byłem… nigdzie. W reprezentacji nabieram większej pewności siebie. Nie może być inaczej, kiedy broni się strzały zawodników takich jak Robert Lewandowski czy Ireneusz Jeleń. Co do tego, że na ostatnim zgrupowaniu mało broniłem nawet na treningach, myślę, że wpływ na to miało to, że przez pierwsze dwa dni obozu w ogóle nie trenowałem, bo miałem kłopoty ze zdrowiem. Teraz jest już wszystko w porządku, mam nadzieję, że na zgrupowaniu w USA uda mi się zadebiutować w reprezentacji.
Wiem, że największe wrażenie na zgrupowaniu wywiera na Tobie Artur Boruc, Twój idol.
Na poprzednim zgrupowaniu po raz pierwszy miałem okazję widzieć go w treningu. To bramkarz przez duże "B", po prostu świetny. Przemka Tytonia też podpatrywałem. Nie ukrywam, że jestem w tej kadrze po… naukę. Z takim nastawieniem przyjechałem do USA.
Zwykle to do USA Polacy wyjeżdżali na zarobek, a nie grać w piłkę.
A my przyjechaliśmy grać w piłkę, nie zarabiać czy zwiedzać.
Niektórzy kadrowicze narzekali na daleką podróż, że to nie najlepsze miejsca na zgrupowanie.
Mnie to nie przeszkadza. Z reprezentacją pojechałbym wszędzie, nawet na koniec świata.
Na zakończenie nie mogę nie zapytać o Jagiellonię. O co gracie w tym sezonie?
Początek ligi mamy świetny i na pewno są aspiracje gry o mistrzostwo. Nie będę jednak rzucał, że idziemy na majstra. Deklaracje są niepotrzebne, my i tak wierzymy w siebie.








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
1 Do 1 z 1