Piłka nożna - Euro 2012
04/09/2010 - 18:55 - Aktualizacja 04/09/2010 - 19:10Jeleń przerwał niemoc, ale Polska znów bez wygranej

Polacy przez ponad 400 minut nie byli w stanie strzelić gola, ale w końcu im się to udało. Ludzie Franciszka Smudy po golu Jelenia zremisowali z Ukrainą 1:1. W kdarze nieźle zadebiutował Sebastian Boenisch, a po rocznych przerwach wrócili Artur Boruc i Ebi Smolarek - pisze z Łodzi Krzysztof Srogosz.
- Zdaję sobie sprawę, że kibice czekają na zwycięstwa, ale ja wolę spotkania z lepszymi rywalami i nawet przegrywać. Ważne jest, aby wygrywać za dwa lata – mówił niedawno selekcjoner.
Bez wątpienia jednak także jemu nie podobał się brak skuteczności reprezentacji. Przed meczem z Ukrainą jego piłkarze nie byli w stanie strzelić gola przez prawie 400 minut. W końcu udało się przerwać tę fatalną passę.
Najważniejszymi wydarzeniami sobotniego spotkania na stadionie Widzewa były jednak powrót do bramki po rocznej przerwie Artura Boruca oraz debiut na lewej stronie obrony Sebastiana Boenischa.
Ten pierwszy pokazał, że najgorsze chwile ma już dawno za sobą. Zmiana klubu znakomicie na niego wpłynęła. Boruc z Fiorentiny wygląda zdecydowanie lepiej fizycznie, a także ponownie ma duży posłuch w kadrze. Krzyczy na obrońców i naprawdę od początku do końca żyje na boisku. W sobotę kilka razy musiał interweniować i za każdym razem spisał się bez zarzutu. To, że nie zapomniał jak się broni pokazał szczególnie w końcówce pierwszej połowy, gdy genialnie zachował się przy strzale Marco Dedica. Wcześniej pewnie wyłapywał także próby z dystansu. Jeśli nic nie będzie mu przeszkadzać, nie powinniśmy mieć problemów z tą pozycją na Euro.
Debiutujący Boenisch zaprezentował się obiecująco. Wysoki zawodnik Werderu nie tylko kilka razy ładnie interweniował w defensywnie, ale także włączał się akcje ofensywne. Pod koniec pierwszej połowy najpierw był bliski zdobycia bramki po strzale głową, a chwilę później mocno strzelił z dystansu. Kadra bez wątpienia będzie miała z niego pożytek. W zespole narodowym na lewej stronie obrony była dziura. Teraz powinno się to zmienić.
Bramkę dla Polski w 42. minucie zdobył Ireneusz Jeleń. Napastnik Auxerre w ostatnich dniach przeżywa wspaniałe chwile. To właśnie jego gola zapewnił ekipie z Stade l'Abbé-Deschamps awans do Ligi Mistrzów i co najmniej dziesięć milionów euro. Tym razem wykorzystał świetnie podanie Kuby Błaszczykowskiego. Jeleniowi należy się jednak także solidna bura od selekcjonera. Zmarnował jeszcze co najmniej trzy świetnie sytuacje.
A sam Smuda nieco zaskoczył taktyką. Nasza drużyna zagrała bez lewego pomocnika. Zdarzało się, że po tej stronie nie było żadnego Polaka. Po prawej stronie często biegali za to Błaszczykowski, Sławomir Peszko, Maciej Iwański i włączający się z defensywy Łukasz Piszczek. To powodowało wielki chaos. Dziwne, że od początku w lewych sektorach nie wystąpili Euzebiusz Smolarek albo Kamil Grosicki.
Dobrze w środku pomocy wyglądał za to Rafał Murawski. Gracz Rubina Kazań wyprzedzał rywali, mądrze rozgrywał i próbował strzelać. Szału nie ma, ale pozytywy są. Na ostatnie minuty pojawił się także Ebi Smolarek, który podobnie jak Boruc nie występował w kadrze rok.
W doliczonym czasie gry wyrównał Jewgienij Selezniow.
Bez wątpienia oba zespoły nie chciały zrobić sobie krzywdy. Widać było, że jest to mecz towarzyski dwóch reprezentacji, których kraje łączy jeden cel – Euro 2012. Warto dodać, że mecz prowadził Rawszan Irmatow z Uzbekistanu. To właśnie on był jednym z najlepszych arbitrów mistrzostw świata w RPA.
Na trybunach stadionu Widzewa zasiadło zaledwie pięć tysięcy kibiców i nic dziwnego, że trudno było odczuć, że jest to spotkanie międzypaństwowe. Atmosfera przypominała bardziej mecz polskiej I ligi. Fani na cześć Smudy skandowali: „Jesteś u siebie, Franek jesteś u siebie”. Szkoleniowiec kadry w latach 90. prowadził Widzew do największych sukcesów.








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
5 Do 14 z 14