Piłka nożna - Euro 2012
18/11/2009 - 22:06Kuszczak dla eurosport.pl: Może teraz sir Alex mi zaufa

- Mam nadzieję, że kadra będzie dla mnie pewnym rodzajem przepustki do regularnych występów w Manchesterze. Że trener Ferguson w końcu mi zaufa i powie Tomek… znaczy, on mi ufa ogólnie, ale chodzi o to, abym dostał szansę udowodnienia swojej wartości - mówi eurosport.pl Tomasz Kuszczak.
Z Tomaszem Kuszczakiem, bramkarzem Manchesteru Unitted rozmawia w Bydgoszczy Krzysztof Srogosz
Przekonał Pan selekcjonera do siebie?
Chciałbym bardzo, żeby tak było. Mam nadzieję, że te dwa mecze i przyjazd na zgrupowanie pozwoli mi i wystarczy na to, aby trener dał mi jeszcze szansę. W środę starałem się grać odważnie, wychodziłem do dośrodkowań, ale trochę przeszkadzał mi wiatr i błędów się nie ustrzegłem. Ja ze swojej strony mogę zapewnić, że będę starał się z całych sil jak najlepiej prezentować się w klubie i grać jak najwięcej
W drugiej połowie środowego spotkania w bramce zastąpił Pana 19-letni Wojtek Szczęsny i spisał się znakomicie . Czuje Pan jego oddech na plecach?
Oddech to ja czuję wszystkich bramkarzy. Wojtek jest świetnym, młodym talentem i na pewno będzie dążył, aby przekonać trenera do siebie. W Polsce jest jednak wielu dobrych golkiperów, którzy mają na pewno dużą chrapkę na reprezentację. Konkurencja nigdy nie śpi. My z Wojtkiem chyba jak na razie wychodzimy z rywalizacji obronną ręką.
Franciszek Smuda trochę zaskoczył wyjściowym składem. Przewidywania były inne. Pan też się zdziwił?
No okazało się, że to co jest na treningu nie zawsze sprawdza się w meczu. Wszyscy myśleli, że wyjdzie trochę inny skład, ale trener zdecydował inaczej. Ja się przede wszystkim cieszę się z tego, że dostałem kolejną szansę występu. Każdy mecz w reprezentacji jest dla mnie wyjątkowy. 45 minut jest tak samo ważne jak 90. Cieszę się, że mogłem wystąpić w pierwszym składzie, zaśpiewać z kolegami razem polski hymn i o to chodzi!
Z Kanadą było łatwiej niż z Rumunią?
Nie sądzę. Na pewno warunki do gry były lepsze i to nam pomagało. Tamten mecz w sobotę w stolicy był nieszczęśliwy. Mieliśmy sytuacje, analizowaliśmy to spotkanie dokładnie. Mogliśmy wtedy wygrać, ale trzeba zacząć wykorzystywać sytuacje. Nie zawsze udaje się strzelać po pięć goli. O to chodzi jednak, aby były okazje i żeby pograć w piłę dla kibiców. Nie można się tylko koncentrować na obronie i walić długie piły do przodu. Ta drużyna jednak dopiero się buduję i potrzeba trochę czasu.
Ale chyba atmosfera jest już świetna?
Powiem szczerze, że jeszcze nigdy nie spotkałem się z tym, aby zespół tak szybko się zgrał i zrozumiał z trenerem. Po dwóch dniach treningów było dużo śmiechu, poświęcania się. Selekcjoner Smuda dobrał grupę ludzi ambitnych, którzy chcą oddać za nie serce i coś dla niej zrobić. Jestem Polakiem i przyznam, że jest mi miło, gdy mogę wrócić do klubu i pochwalić się, że kadra wygrała.
Takie mecze w kadrze dają Panu kopa przed powrotem do Anglii?
To nie tak. Ja daję z siebie zawsze 100% i tu i w Anglii. To nie jest tak, że ja przyjeżdżam na zgrupowania i tutaj mi zależy, a wracam do klubu i mi nie zależy. Zależy mi wszędzie, ale jest kwestia tego, czy dostanę szansę gry i regularnych występów. Tylko tak będę mógł ustabilizować formę.
A w klubie nie mówią czegoś w stylu: to trochę dziwne, u nas nie gra, a w reprezentacji Polski występuje.
No na pewno, ale przyjazd na kadrę i występy w ostatnich dwóch meczach są dla mnie wielkim plusem. Wiadomo, jeżeli gram w reprezentacji i selekcjoner na mnie stawia, to czemu miałbym nie dostać takiej szansy w klubie. Mam nadzieję, że kadra będzie dla mnie pewnym rodzajem przepustki do regularnych występów w Manchesterze. Że trener Ferguson w końcu mi zaufa i powie Tomek… znaczy, on mi ufa ogólnie, ale chodzi o to, aby dał mi więcej szans na pokazanie się i udowodnienia, że mogę być regularnym bramkarzem, a nie tylko zmiennikiem.
Kiedy jest szansa, że zobaczymy Pana ponownie w bramce Czerwonych Diabłów?

Teraz są kolejne mecze Ligi Mistrzów i gorąco liczę, że dostanę w nich szansę. Zapowiadało się na to, że będę grał z CSKA Moskwa, ale nie wyszedłem na boisko. Niedługo gramy z Besiktasem i liczę na to spotkanie.
Kilkanaście dni temu było głośno o tym, że skrytykował Pan Edwina van der Sara. Ponoć Panu nie pomaga. Jak wygląda ta sprawa? Rozeszła się po kościach?
Po pierwsze, to ja nikogo nie skrytykowałem. Gdyby tak zrobił to na pewno poniósłbym za to konsekwencje. Nie było żadnych reperkusji, bo trener, koledzy, sam Edwin i rzecznicy prasowi doskonale wiedzieli, że to nie była żadna krytyka tylko jakiś tam żart, który został wyolbrzymiony i zrobiono z niego jakąś krytykę. Dlaczego miałbym Holendra krytykować? Jesteśmy kolegami, tak samo z Benem Fosterem. Trenujemy razem i każdy walczy o ten sam cel, a kto gra, to o tym decyduje sir Alex. Krytyka kogokolwiek, a zwłaszcza kolegów z zespołu nie jest po prostu w moim stylu.








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
1 Do 2 z 2