Piłka nożna - Euro 2012
28/12/2009 - 07:57Boruc: Załatam czarną dziurę

Arturem Borucem, choć w tym roku był daleki od swojej optymalnej formy, interesuje się kilka klubów, z angielskim Tottenhamem na czele. O tym, czy chciałby trafić do zespołu "Kogutów", o odsysaniu tłuszczu oraz o grze w reprezentacji Polski, Boruc rozmawiał z "Przeglądem Sportowym"
Dotrwa Pan do końca sezonu w Celticu?
Artur Boruc: Jasne!
Nie mam na myśli tego, że Mowbray mógłby Pana odsunąć od składu, ale to że za półtora roku kończy się Panu kontrakt. Bardzo wiele mówi się, że Borucem zainteresowany jest Tottenham. W drugą stronę miałby powędrować Robbie Keane. Jest coś na rzeczy?
Nie mam pojęcia i mówię to zupełnie szczerze. Dowiedziałem się o tym kilka dni temu na treningu od trenera bramkarzy. Mówił, że gdzieś to przeczytał. Ze mną oficjalnie nikt nie rozmawiał. A o to, czy Celtic chce mnie sprzedać, należałoby zapytać menedżera i prezesów. Ja nic o tym nie wiem. Prawdę mówiąc, nie jestem przekonany, że przeprowadzka do innego klubu zimą byłaby dobrym pomysłem.
Przyjmijmy więc, że to czysto hipotetyczna propozycja. Byłby Pan nią zainteresowany?
Tottenham to bardzo dobry i duży klub, z siedzibą w Londynie. Oznacza to, że bardzo poważnie bym się nad taką ofertą zastanowił. Teraz jednak nie zawracam sobie tym głowy.
Zapomnieli też o Panu w reprezentacji. Bardzo boli?
Nikt nie ma takich możliwości, by na odległość zadawać ból, więc Franciszek Smuda bólu mi nie sprawia. Widocznie zarówno on jak i Stefan Majewski uważali, że w Polsce są ode mnie lepsi bramkarze. Ok. Nie polemizuję, nie ma sensu się żalić.
Więc jednak czuje Pan, że Smuda nie przepada za talentem Artura Boruca.
Nikt z obecnego sztabu kadry, się ze mną nie kontaktował. Ani wcześniej Majewski, ani później Smuda. Co mam więc myśleć?
Miał odwiedzić Pana trener reprezentacyjnych bramkarzy Jacek Kazimierski. Odwiedził?
Nie. Nie było żadnego kontaktu.
Miał do Pana przyjechać i powiedzieć, co musi Pan zrobić, by wrócić do reprezentacji. Domyśla się Pan, jakie to mogą być warunki.
Nie mam pojęcia. Pewnie mam wrócić do formy, którą prezentował przed kontuzją.
To oczywiście też, ale przede wszystkim ma Pan nabrać sportowej sylwetki.
Ha, ha. Jeśli w reprezentacji będą grali tylko piłkarze o pięknych sylwetkach, to nie jestem pewien, czy to najlepszy sposób na podniesienie sportowego poziomu drużyny. A mówiąc poważnie, nie uważam, by z moją sylwetką było coś nie tak. Jest, jaka jest.
To co w takim razie może Panu pomóc w powrocie do reprezentacji?
Z tego co Pan mówi, to chyba tylko liposukcja.
Skąd Pan zna ten termin?
Zrobiłem sobie coś takiego przed EURO 2008 i dlatego tak dobrze broniłem (śmiech).
Ponowna gra w reprezentacji Polski to pewnie jedno z pańskich noworocznych postanowień. Jakie są inne?
Niech pomyślę... Pewnie rzucę papierosy i przestanę pić wódkę, schudnę dwadzieścia kilogramów. Zrobiłbym też coś dla świata. Załatam czarną dziurę, powalczę z głodem w Etiopii.
Ale ja pytam poważnie. Ważniejsze jest teraz dla Pana życie osobiste czy kariera?
Jedno z drugim się łączy. Na razie w domu czuję się świetnie i niczego mi nie brakuje. Na pewno chcę grać w reprezentacji. Jeśli będzie chciał mnie klub silniejszy nić Celtic, również podejmę wyzwanie. Najważniejsze, aby móc spokojnie żyć, być szczęśliwym i pracować. (...)
Więcej w "Przeglądzie Sportowym"








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
1 Do 1 z 1