Piłka nożna - Eliminacje Euro 2012
06/09/2010 - 03:25 - Aktualizacja 06/09/2010 - 07:21Top 10: Sutter, Podolski, Nani i… kilku innych

Scott Sutter - to nazwisko zapewne niewiele mówi nawet najbardziej zagorzałym fanom piłki nożnej. Ma on jednak wiele wspólnego z pozostałymi, bardziej znanymi graczami wymienionymi w tytule.
24-letni prawy obrońca Grasshoppers Zurych jest synem Angielki (zresztą o polskich korzeniach) i Szwajcara. Od dłuższego czasu był on namawiany do gry dla Helwetów, jednak za każdym razem odmawiał. Sutter nie wyobrażał sobie bowiem gry przeciw swoim rodakom. Przekonać się dał dopiero w sierpniu tego roku, gdy otrzymał powołania na towarzyski mecz z Australią oraz spotkanie o punkty w eliminacjach do Euro 2012 przeciw… Anglii. Debiut ma już za sobą, teraz czeka go rywalizacja, której tak bardzo się obawiał.
Oczywiście nie jest to pierwszy przypadek, w którym gracz urodzony w jednym kraju, decydował się na grę dla innego państwa. Serwis goal.com pokusił się o stworzenie rankingu 10 najgłośniejszych przypadków.
10 Nani (urodzony w Republice Zielonego Przylądka; reprezentant Portugalii)

Losy skrzydłowego Manchesteru United są bardzo zagmatwane i stanowiłyby idealny scenariusz do filmu. Nani na świat przyszedł w stolicy Republiki, mieście Praia. Niedługo potem, wraz z rodzicami, wyemigrował on do Portugalii. Gdy miał 5 lat, jego ojciec wybrał się w rodzinne strony na wakacje i… nigdy stamtąd już nie wrócił. Naniego opuściła również matka, która zdecydowała się na wyjazd do Holandii. W tej sytuacji przyszłą gwiazdę europejskich boisk wychowywała w Lizbonie ciocia.W reprezentacji Portugalii zadebiutował on w 2006 roku. Do tej pory wystąpił w niej 37 razy i strzelił 7 goli. W kadrze Republiki Zielonego Przylądka mógł zagrać również Henrik Larsson, którego ojciec pochodzi właśnie z tego kraju.
9. Giuseppe Rossi (urodzony w Stanach Zjednoczonych; reprezentant Włoch)

W 2006 roku ówczesny selekcjoner reprezentacji USA, Bruce Arena, robił wszystko, aby przekonać Giuseppe do gry dla tego kraju. Rossi był nieugięty. Grzecznie odmówił Arenie, wyznając, że jego marzeniem jest gra dla Włoch. Debiutu w “Squdra Azzurra” doczekał się 11 października w meczu przeciw Białorusi. W kadrze strzelił jak dotąd trzy gole. Dwa z nich przeciw drużynie… Stanów Zjednoczonych (Puchar Konfederacji 2009; 3:1).
8. Omar Sivori (urodzony w Argentynie; reprezentant Argentyny i Włoch)
Kiedy w 1957 roku przenosił się z River Plate Buenos Aires do Juventusu Turyn, rząd Argentyny zabronił napastnikowi nadal reprezentować barwy swego rodzimego kraju. Do tego czasu Sivori dla “Albicelseste” zagrał 19 spotkań. Po przenosinach do Turynu przyjął propozycję gry dla Włoch. W 9 meczach dla “Azzurrich” zdobył aż 8 bramek. Jedną z nich w meczu przeciw Argentynie, wygranym przez “nową” drużynę Sivoriego 4:1.
7. Bernd Krauss (urodzony w Niemczech; reprezentant Austrii)
Krauss w Borussii Dortmund wielkiej kariery nie zrobił. Jego talent rozbłysnął dopiero w Rapidzie Wiedeń. Po czterech latach gry dla tego klubu, zawodnik dostał propozycję reprezentowania Austrii. 22-krotnie bronił barw tego kraju. Był uczestnikiem legendarnego spotkania RFN – Austria (1:0; faza grupowa) podczas mundialu w 1982 roku. Wielu ekspertów i kibiców do tej pory uważa, że podejście Austriaków do tego meczu nie było zgodne z zasadami fair-play.
6. Stuart McCall (urodzony w Anglii; reprezentant Szkocji)

Urodzony w Leeds zawodnik, był całkiem nieźle zapowiadającym się pomocnikiem. W 1984 roku dostał on powołanie do kadry U-21. Nagle, podczas meczu zrozumiał, że gra dla Anglii to nie jest dla niego najlepszy wybór. Być może przestraszył się konkurencji. Tego nie wiemy. Wiadome jest natomiast to, co zrobił, aby nie zagrać w meczu młodzieżówki. Kiedy na zegarze pozostała minuta do końca, trener postanowił wpuścić na boisko McCalla. Ten, już po “oświeceniu”, tak długo się rozgrzewał i wiązał sznurowadła w swoich butach, że… doczekał się końcowego gwizdka, nie wchodząc na murawę. Jego ojciec był Szkotem, więc nie było problemów z grą dla tego kraju (zadebiutował w 1990 roku).
5. Josip Simunić (urodzony w Australii; reprezenant Chorwacji)

Obrońca wsławił się tym, że w jednym meczu Mistrzostw Świata, sędzia Graeme Poll “poczęstował” go aż trzema żółtymi kartkami. Urodzony w Canberze Simunić, dopiero w wieku 20 lat przeniósł się do Europy (dokładnie do HSV Hamburg). W 2001 roku zadebiutował w reprezentacji Chorwacji. Charakterystyczny australijski akcent pozostał mu do tej pory.
4. Miroslav Klose i Lukas Podolski (urodzeni w Polsce; reprezentanci Niemiec)

Tu sprawa jest wszystkim doskonale znana. Przypomnijmy jednak, jak doszło do tego, że obaj piłkarze grają dla Niemiec. Może inaczej – dlaczego nie grają dla Polski. Klose w 2001 roku odmówił gry dla naszego kraju, jednak w udzielonym 7 lat później wywiadzie przyznał, że gdyby polscy działacze dotarli do niego wcześniej, wtedy sytuacja mogłaby wyglądać zupełnie inaczej. Natomiast Podolski, który wyrażał chęć gry w koszulce z białym orzełkiem na piersi, był… ignorowany przez wysłanników z naszego kraju. W końcu nie wytrzymał i przyjął propozycję Niemieckiego Związku Piłki Nożnej. Do tej pory jednak nie ukrywa, że ma “dwa serca: niemieckie i polskie”.
3. Herbert Wimmer (urodzony w Belgii; reprezentant Niemiec)
Rodowity Belg, grający jednak dla Niemiec, swój najważniejszy moment w karierze przeżył na boisku w… Brukseli! W 1972 roku reprezentacja RFN w finale Mistrzostw Europy pokonała Związek Radziecki 3:0, a Wimmer zdobył bramkę na 2:0 (dwa gole dołożył niezawodny Gerd Mueller). Żeby było jeszcze ciekawiej, w półfinale tego turnieju Wimmer i spółka wygrali 2:1 z Belgami.
2. Deco (urodzony w Brazylii; reprezentant Portugalii)

Po sześciu latach spędzonych w lidze portugalskiej, Deco został powołany do reprezentacji tego kraju przez swojego rodaka, Luiza Felipe Scolariego. Wcześniej był pomijany przez kolejnych selekcjonerów “Canarinhos”. W kadrze narodowej zadebiutował – oczywiście – przeciwko Brazylii. Jego gol przyczynił się do pierwszego zwycięstwa Portugalii nad “Canarinhos” od 1966 roku. Drużyna Scolariego wygrała to spotkanie 2:1.
1. Reprezentacja Irlandii’90

Kiedy w połowie lat 80-tych reprezentację Irlandii przejął Anglik Jack Charlton, niemal natychmiast pojawili się w niej gracze nie urodzeni na “Zielonej Wyspie”. Nie były to jednak odosobnione przypadki. Chcecie dowód? Proszę bardzo. W pierwszym meczu mundialu 1990 (przeciwko Anglii, żeby było śmieszniej) w wyjściowym składzie drużyny Charltona wybiegło "aż" TRZECH rodowitych Irlandczyków (Pat Bonner, Steve Staunton i Kevin Moran). Pozostała ósemka to:
Chris Morris - Anglia
Mick McCarthy - Anglia
Paul McGrath - Anglia
Ray Houghton - Szkocja
John Aldridge - Anglia
Tony Cascarino - Anglia
Kevin Sheedy - Walia
Andy Townsend - Anglia
Ciekawa sprawa wynikła zwłaszcza z Cascarino, który teoretycznie mógł grać dla Irlandii, gdyż z tego kraju pochodziła jego babcia. Matka piłkarza zdradziła jednak później, że mały Tony… był adoptowany. W kadrze na te MŚ był również słynny David O’Leary, urodzony w Londynie. Znany i kontrowersyjny felietonista, Kevin Myers, napisał kiedyś, że drużyna ta była tak irlandzka, jak Tower of London.
Niestety redaktor z serwisu goal.com nie wziął pod uwagę innych polskich akcentów, mianowicie Emmanuela Olisadebe i Rogera Guerreiro. Zwłaszcza ten pierwszy całkiem poważnie wpisał się w historię naszego futbolu. Szkoda tylko, że niedługo po mundialu w 2002 roku zniknął kibicom z pola widzenia.









You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
1 Do 8 z 8