Piłka nożna - Eliminacje MŚ - Europa
24/08/2009 - 14:06Perquis dla eurosport.pl: Obraniak nie ma nic do rzeczy

- Musicie wiedzieć, że decyzję w sprawie gry dla polskiej reprezentacji podjąłem 4 lata temu. Nie dlatego, że w kadrze zadebiutował Obraniak - podkreśla w rozmowie z eurosport.pl Damien Perquis. Obrońca Sochaux chce polskiego paszportu, nawet jeśli nigdy nie dostanie powołania do kadry.
Z Damienem Perquisem, podstawowym obrońcą FC Sochaux, rozmawia Damien Simonart
Dwa tygodnie temu Ludovic Obraniak zadebiutował w reprezentacji Polski i strzelił dwie bramki. Czy pańskie starania o polski paszport akurat teraz to zbieg okoliczności?
- Musi pan wiedzieć, że decyzję podjąłem już 4 lata temu. Zdecydowałem się to zrobić nie dlatego, że powołany został Ludovic. Od 4 lat poszukuję dokumentów mojej babci. Przez pewien okres mojego życia musiałem się nad czymś innym bardziej skupić. Powtarzam, że to nie dlatego, że Ludovic został powołany, zdecydowałem się na taki krok. Jak czytam to w gazetach, chce mi się śmiać. Ludzie piszą głupoty.
Jakie ma pan korzenie?
- Moja babcia urodziła się we Francji, ale jest z pochodzenia Polka. Jej rodzice emigrowali do Francji, są z Wolicy Nowej. Francuskie obywatelstwo babcia otrzymała w wieku 8 lat. Polskie pochodzenie mam więc dzięki babci.
Co pan zrobił w kierunku otrzymania polskiego obywatelstwa?
- Mam za sobą zwyczajną procedurę, skontaktowałem się z konsulatem. Najpierw muszę poczekać, by moja babcia złożyła dokumenty, które udowodnią, że jest Polką. Gdy to się uda, zwrócę się do PZPN, żeby to wszystko przyspieszyli. Mam stały kontakt.
Dlaczego Polska pana tak przyciąga?
- Babcia zawsze opowiadała mi o swoich polskich korzeniach, o swoim pochodzeniu i o tym, co się działo w czasie rodzinnych spotkań. To była moja największa motywacja. Staram się o polski paszport, żeby w rodzinie przetrwały polskie korzenie. Czytałem, że dlatego staram się o polski paszport, bo nie mam szans na reprezentację Francji. Tylko że wcale nie jest pewne, że gdy dostanę obywatelstwo, to dostanę powołanie. Przepuśćmy, że nie. Wtedy to, co niektórzy piszą, będzie warte tyle co nic. Moją motywacją jest rodzina, nie kariera. Oczywiście gdy trener mnie powoła, to się zgodzę. Musiałbym być naprawdę głupi, żeby nie skorzystać.
Sprawdza pan wyniki biało-czerwonych?
- Pewnie. Często rozmawiam przez telefon z ludźmi z PZPN, dzięki którym znam wyniki i wiem, co się dzieje.
Kogo zna pan z reprezentacji?
- Poza Ludovikiem, z którym grałem, gdy byłem młodszy, i którego znam bardzo dobrze, nie miałem z nikim kontaktu. Z nazwiska znam Boruca, Jelenia, Dudkę, bracia Żewłakow, nawet gdy w kadrze gra już tylko jeden z nich. Ale nie potrafię wymienić całej drużyny.
Umie pan powiedzieć po polsku kilka słów?
- Dopiero co znalazłem nauczyciela w Montbéliard, z którym będę miał lekcje. Zacząłem przeglądać książki, ale polski jest trudny, więc potrzebuję kogoś, kto by mi pomógł. To tak jak w szkole: jak się postarasz, zawsze może ci się udać.








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
1 Do 6 z 6