Piłka nożna - Ekstraklasa
05/12/2011 - 19:57 - Aktualizacja 06/12/2011 - 00:39Rafale Wolski, nie idź tą drogą

Dawno nie było w Polsce takiego piłkarza jak Rafał Wolski. Gracz Legii Warszawa przebojem wdarł się na boiska Ekstraklasy i niemal w każdym meczu zachwyca kibiców niekonwencjonalnymi zagraniami. 19-latek jest na początku swojej piłkarskiej drogi. Czy będą z niego ludzie?
Być może jest jeszcze kilku zawodników w lidze, którzy dorównują "Wolakowi" techniką, jednak to właśnie gracz Legii nie boi się ryzykować efektownych zagrań w meczach o stawkę. Zapowiada się na piłkarza wielkiego formatu, jednak - ku przestrodze - przypominamy sylwetki kilku zawodników, którym również przepowiadano "duże granie", a skończyło się zdecydowanie inaczej.
Rafał Grzelak (obecnie Ruch Chorzów)

Członek złotej drużyny z mistrzostw Europy do lat 18 z 2001 roku. W kadrze trenera Michała Globisza był jedną z wyróżniających się postaci. Szybki, mocno trzymający się na nogach, dysponujący dobrym dryblingiem i niesamowitą lewą nogą, która na wiele lat miała zostać "pierwszą lewą nogą" w dorosłej reprezentacji. Na wielkich nadziejach się skończyło. Grzelak, kibic Widzewa Łódź, debiutował w Ekstraklasie w wieku 17 lat w barwach... ŁKS-u. W artykule z weszlo.com możemy przeczytać, że piłkarz do tej pory ma ogromne pretensje do ówczesnego właściciela drużyny z alei Unii, Antoniego Ptaka: - Blokował moje transfery, niszczył moją karierę. Gdybym wyjechał w młodym wieku, miałbym o wiele większe szanse coś osiągnąć - nie ma wątpliwości. - Stawiał ceny zaporowe. Kto w tamtych czasach zapłaciłby trzy miliony euro za 18-latka z Polski? - mówił Grzelak. Jego kariera zatrzymała się na wiele sezonów. Wydawało się, że piłkarz odbuduje się w Boaviscie Porto, gdzie zaliczył jeden dobry sezon. Z różnych powodów był to tylko jednorazowy, jak się okazało, wyskok. Później Grzelak na dobre rozpoczął rozmienianie się na drobne. Obecnie terminuje w Ruchu Chorzów, gdzie jest raczej graczem głębokich rezerw.
Damian Nawrocik (obecnie Jarota Jarocin)
Kilka lat przed Wolskim piłkarska Polska zachwycała się technicznymi zdolnościami zawodnika Lecha Poznań. 23-letni wówczas Nawrocik, bo o nim mowa, również nie bał się decydować w meczach na efektowne zagrania. Nie bez powodu określano go wtedy mianem "najlepszego technika w lidze". Kolejne kontuzje nie pozwoliły Nawrocikowi w pełni rozwinąć skrzydeł. Stopniowo staczał się do coraz to słabszych klubów. Niedawno był bardzo bliski zakończenia kariery. Problemy finansowe drużyny KSZO Ostrowiec Świętokrzyski sprawiły, że jeszcze przed finiszem sezonu 2010/11, zawodnik zdecydował się rozwiązać kontrakt. - Z czasem musiałem niemal żebrać o pieniądze. Początkowo Płatos (Mirosław Płatos, sponsor, który zobowiązał się regulować miesięczne opłaty za mieszkanie piłkarza - przyp. red.) zwodził mnie. Wmawiał, że wysłał przelew, i nie wie dlaczego jeszcze go nie otrzymałem. Ostatnio w ogóle przestał odbierać telefon - mówił Nawrocik na dziennik.pl. Niedawno zdecydował się on popisać kontrakt z II-ligową Jarotą Jarocin, gdzie z miejsca stał się podstawowym zawodnikiem. Nawrocik posiada również własny kanał na youtube.com, gdzie prezentuje swoje piłkarskie triki (WIDEO).
Radosław Matusiak (obecnie Asteras Tripolis)

"Cavani, który wskoczył teraz do pierwszego składu, nie jest ode mnie lepszy. Ma młodzieńczą fantazję i miał sporo szczęścia na początku, dlatego ma lepsze notowania. Ale zapewniam, że powalczę jeszcze o miejsce" - interia.pl. Obecnie można się tylko uśmiechnąć pod nosem, czytając słowa Matusiaka, gdy był zawodnikiem Palermo, a o miejsce w składzie rywalizował z Edinsonem Cavanim. Gdzie obecnie jest Urugwajczyk, a gdzie Polak? Niedawno Matusiak wraz ze swoim greckim klubem spadł do drugiej ligi. Niewiele brakowało, a "Rado-Matu" już dawno dałby sobie spokój z futbolem. Po zawodzie, jaki spotkał go w barwach Wisły Kraków, napastnik w 2009 roku na kilka miesięcy zawiesił buty na kołku. Odkrycie Roku 2006, mimo 7 goli w reprezentacji, nie spełniło pokładanych w nim nadziei.
Igor Sypniewski (zakończył karierę)

- Niewątpliwie jest to człowiek chory - tak o Igorze Sypniewskim powiedział jego ojciec, Stefan. Bo alkoholizm to choroba, a Sypniewski junior za kołnierz nie wylewał. Co prawda krążyły legendy, jakoby pijany Sypniewski był lepszy od rywali, jednak we wszystkim jest granica. On przekroczył ją o dobre kilkaset kilometrów. Nie będzie wielką przesadą stwierdzenie, że mógł być to napastnik klasy europejskiej. Miał wszystko, co potrzebne bardzo dobremu snajperowi: szybkość, technikę i to, że piłka szukała go w polu karnym rywali. Do tego był zawodnikiem "bezczelnym", ale w pozytywnym tonie. - Celowo schodziłem na moją lewą stronę, żeby pokiwać się z Garym Neville'em. Nie mógł mnie zatrzymać. Tak się wkurzył, że poprosił o wsparcie Davida Beckhama. Też nic nie zdziałał - mówił dla naszemiasto.pl o sytuacji z meczu jego Panathinaikosu Ateny z Manchesterem United. Sypniewski nie miał jednak "głowy". Psychika wysiadła po paru sezonach zawodowej kariery. Zaczęły się problemy z prawem i kolejne rozprawy sądowe. Za znęcanie się nad matką i grożenie konkubinie i policjantom został skazany na 1,5 roku pozbawienia wolności. - Nie sprzyja mi tu pani prokurator, widzę że jest troszeczkę taka nieekskluzywna - mówił na rozprawie. Zdanie to przeszło do historii polskiego futbolu. Sypniewski też.
Radosław Wróblewski (obecnie bez klubu)
Nazwisko byłego gracza Legii przywoływane jest najczęściej jako przestroga dla Wolskiego. Wróblewski w swoim trzecim meczu w Ekstraklasie strzelił kapitalnego gola w prestiżowym meczu z Wisłą Kraków i wokół zawodnika zrobiło się sporo szumu. Z roku na rok Wróblewski prezentował się coraz gorzej. Przybywało żelu na włosach, karnacja robiła się coraz ciemniejsza, ale nie przekładało się to na popisy boiskowe. Wychowanek Chemika Bydgoszcz po raz ostatni w oficjalnym meczu zaprezentował się w 13 kwietnia 2008 roku, kiedy bronił barw drugoligowej Arki Gdynia. Obecnie pozostaje bez klubu i chyba trudno przypuszczać, by jeszcze powrócił do futbolu.
Bartosz Wiśniewski (obecnie Sandecja Nowy Sącz)

Większość z was zapyta: kto? Przy okazji ostatnich popisów Roberta Lewandowskiego jest to jednak dość ciekawe nazwisko. "Lewy" właśnie z Wiśniewskim tworzył ofensywną formację Znicza Pruszków. Jednak to "Wisienowi" przepowiadano większą karierę. Dobre występy w podwarszawskiej drużynie zaowocowały testami w Groclinie Grodzisk Wielkopolski. Wiśniewski w barwach tego klubu zagrał jeden mecz w Pucharze Ligi (1:0 z Pogonią Szczecin), a następnie wrócił do Pruszkowa, gdzie nadal nękał bramkarzy rywali. W końcu serce i chyba też większe pieniądze wzięły górę. "Wisien", rodowity płocczanin przeniósł się do tamtejszej Wisły i był to decydujący krok w jego karierze. "Nafciarzom" nie szło w rozgrywkach, atmosfera w klubie nie była najlepsza, przychodzili kolejni trenerzy. Skończyło się na tym, że Wiśniewski z ataku został przesunięty na lewą obronę. Przez moment grał nawet w rezerwach Wisły. Lewandowski tymczasem pozostał w Zniczu, gdzie został królem strzelców na zapleczu Ekstraklasy. Jak potoczyły się dalsze losy "Lewego" - doskonale wiemy. Wiśniewski przed tym sezonem podpisał kontrakt z Sandecją Nowy Sącz.
To tylko kilka przykładów piłkarzy z ostatnich sezonów, których kariery nie potoczyły się tak jak należy. Na nasze nieszczęście nazwisk polskich piłkarzy moglibyśmy przytoczyć znacznie więcej. Wypadałoby jeszcze wymienić takich zawodników jak choćby Dariusz Marciniak czy Zbigniew Hnatio. Jak rozwinie się Wolski?








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
16 Do 25 z 25