Piłka nożna - Ekstraklasa
05/07/2011 - 09:40 - Aktualizacja 05/07/2011 - 09:48Albo Lechia sfałszowała podpis, albo on kłamie

- Lechia rozwiązała mój kontrakt na podstawie aneksu, który dopiero niedawno po raz pierwszy ujrzałem na oczy - twierdzi Bedi Buval, który do Lechii Gdańsk dołączył na początku minionego sezonu i związał się z nią dwuletnim kontraktem.
W podpisanej 31 sierpnia pomiędzy klubem a piłkarzem, nie ma klauzuli o możliwości wcześniejszego rozwiązania. Pojawiła się ona dopiero w datowanym na 15 kwietnia 2011 roku aneksie. Dokument ten jest podpisany przez Buvala, który utrzymuje jednak, że pierwszy raz ujrzał go "dopiero niedawno". - Ale ja nigdy nic takiego nie podpisywałem! 15 kwietnia, czyli w dniu, w którym rzekomo miałem złożyć podpis na papierach, byłem na meczu Lechii w Zabrzu z Górnikiem - zauważa piłkarz.
- W tym aneksie jest pełno niedorzeczności - dodaje menedżer Francuza. - Napisano, że obie strony nie mają względem siebie zobowiązań finansowych poza pensją Bediego za kwiecień, maj i czerwiec 2010 roku. A wtedy jego nawet nie było w klubie, bo kontrakt podpisał w sierpniu! - wylicza Alexander Roeder.
Teraz sprawą ma zająć się FIFA, do której odpowiednie pismo z załącznikami przesłał Roeder. Lechia jest przekonana o swej racji. - Jeśli ktoś nie pamięta, co podpisuje, to gratuluję. Nie boimy się tego sporu, niech go rozstrzygną odpowiednie instytucje. Jeśli oficjalnei zostaniemy oskrażeni o fałszerstwo, to nasza kancelaria podejmie odpowiednie kroki - deklaruje dyrektor generalny klubu Błażej Jenek.
Buval domaga się wypłaty należnych mu pieniędzy i odszkodowania za szkody moralne. W sezonie 2010/11 rozegrał w barwach Lechii 23 mecze i zdobył dwie bramki.
Więcej w dzisiejszym "Super Expressie"








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
0 Do 0 z 0