Piłka nożna - Ekstraklasa
24/04/2010 - 15:47Wisła z Lechem jak w polskim kinie (WIDEO)

Bezbramkowy remis w spotkaniu Wisły z Lechem w Krakowie. Lech wygrywając zbliżyłby się do głównych rywali na jeden punkt, ale nie wykorzystał kilku okazji i wciąż traci cztery punkty do Wisły. Sobotni mecz najlepiej opisuje monolog Zdzisława Maklakiewicza o polskim kinie z filmu "Rejs".
Na zapowiadanym hicie ekstraklasy miało być aż 17 wysłanników zachodnich klubów. Czy jakikolwiek z zawodników trafił do notatnika jednego ze skautów? Raczej nie, choć być może mógł to być Seweryn Gancarczyk, ale z adnotacją - uważać na brutala. Obrońca Lecha w brzydki sposób sfaulował w drugiej Wojciecha Łobodzińskiego za co mógł zobaczyć czerwoną kartkę. Dostał żółtą i... nakrzyczał za to na sędziego.
Obserwatorzy z zachodnich klubów przez dziewięćdziesiąt minut czuli się jak inżynier Mamoń oglądający filmy polskiego kina. - Nuda, nic się nie dzieje, aż ma się ochotę wyjść z kina - mówił Zdzisław Maklakiewicz. I pewnie niektórzy skauci wyszli wcześniej, bo działo się naprawdę niewiele.
MAMOŃ (MAKLAKIEWICZ) O POLSKIM KINIE
Podbramkowe, groźne akcje można było policzyć na palcach jednej ręki. Dla Wisły w pierwszej połowie wykonali je Wojciech Łobodziński oraz Paweł Brożek. Przy strzale tego pierwszego świetną paradą popisał się Krzysztof Kotorowski, a Brożkowi w ostatniej chwili przeszkodził Manuel Arboleda. Na bramkę Kotorowsiego strzelał jeszcze groźnie Sobolewski, ale trafił prosto w bramkarza lechitów. Ze strony Wisły to było wszystko.
Mistrzowie Polski grali na bezpieczny remis i nie podejmowali żadnego ryzyka. Z ich strony taktyka opłacalna, bo przewaga nad Lechem została zachowana.
Lechici mieli groźniejsze sytuacje, ale stwarzali je w wielkim trudzie. W pierwszej połowie Robert Lewandowski błysnął ładnym uderzeniem z pola karnego. Piłka szybko poleciała tuż obok okienka bramki Mariusza Pawełka. Po tej akcji Lewandowski zgasł i nie zapalił się już do końca meczu. Niedługo po nim przypadkowo w słupek trafił Wojtkowiak. Siergiej Kriwiec miał świetną okazję w drugiej części, gdy zamykał dośrodkowanie Peszko z prawej stronym, ale spudłował koszmarnie, nie trafiając czysto w piłkę. To powinna być bramka dając zwycięstwo poznaniakom.
Lech mógł bardzo zbliżyć się do Wisły, ale bardziej bał się stracić niż zyskać. Do końca sezonu pozostało pięć kolejek. Wisła i Lech mają zbliżony poziom trudności w spotkaniach z rywalami. Krakowian czeka jeszcze wyjazd z Legią i derby z Cracovią. Lechici pojadą za to do Wrocławia i Chorzowa.
Wisła Kraków - Lech Poznań 0:0
Wisła Kraków: Mariusz Pawełek - Pablo Alvarez, Mariusz Jop, Marcelo , Piotr Brożek - Wojciech Łobodziński (84. Andraz Kirm), Radosław Sobolewski, Junior Diaz, Patryk Małecki - Paweł Brożek (78. Tomas Jirsak), Rafał Boguski.
Lech Poznań: Krzysztof Kotorowski - Grzegorz Wojtkowiak, Bartosz Bosacki, Manuel Arboleda, Seweryn Gancarczyk - Sławomir Peszko (89. Krzysztof Chrapek), Tomasz Bandrowski, Dimitrije Injac, Semir Stilić (80. Tomasz Mikołajczak), Siergiej Kriwiec - Robert Lewandowski.
Żółta kartka - Lech Poznań: Seweryn Gancarczyk, Robert Lewandowski.
Sędzia: Robert Małek (Zabrze). Widzów 6 500.








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
1 Do 6 z 6