Piłka nożna - Ekstraklasa
20/11/2009 - 19:49Legia i Polonia remisowo w filigranowych derbach

Hiszpańskie derby Warszawy ciężko porównać do oryginalnych Gran Derbi. Nierówne boisko nie dało szans na efektowną grę piłkarzom obu drużyn. Ostatecznie, po typowej kopaninie, Legia zremisowała na kartoflisku z Polonią 1:1.
Oczywiście najwięcej przed tym spotkaniem mówiło się o debiucie w roli szkoleniowca "Czarnych Koszul" Jose Marii Bakero. Chyba niewiele osób spodziewało się błyskawicznej odmiany gry Polonii. Oczywiście, jeśli ktoś spojrzy na końcowy wynik meczu z Legią może pomyśleć: "ooo widać już rękę Bakero". Nic z tych rzeczy. Polonia jak była słaba, tak jest nadal. Tym razem do jej poziomu dostosowali się gospodarze. Na efekty pracy Hiszpana, kibice z Konwiktorskiej będą musieli jeszcze poczekać.
Legia do tego meczu przystąpiła osłabiona brakiem takich piłkarzy jak: Jakub Rzeźniczak, Wojciech Szala oraz Maciej Rybus (świeżo upieczony reprezentant Polski), który po zgrupowaniu kadry narzekał na ból łydek. W Polonii od dłuższego czasu kontuzjowany jest Tomasz Jodłowiec.
Z pierwszej połowy warto wspomnieć tylko o jednej sytuacji, kiedy w 17. minucie Marcin Smoliński z rzutu wolnego trafił w poprzeczkę bramki Sebastiana Przyrowskiego. Optyczną przewagę mieli gracze Jana Urbana, jednak głównie mogliśmy obserwować niedokładne zagrania zarówno z jednej, jak i z drugiej strony.

W końcu, zaraz po przerwie, bramkę dla gospodarzy zdobył Bartłomiej Grzelak i wydawało się, że Polonia nie będzie w stanie skutecznie odpowiedzieć. Tak zapewne by się stało, gdyby w 65. minucie strzału życia nie oddał Łukasz Piątek. Zaskoczeni byli wszyscy: kibice Legii, Jan Mucha i sam strzelec. Piłka po tej próbie dostała tak dziwnej rotacji, że wpadła za kołnierz słowackiemu bramkarzowi.
Po bramce Polonii znów zaczęła się gra - ty do mnie, ja do ciebie. I to nie zawsze celna. Używając popularnego stwierdzenia: wiało nudą. Ruszyło się trochę pod koniec spotkania, kiedy gracze Urbana postawili wszystko na jedną kartę. Piłkę meczową mieli Inaki Astiz oraz rezerwowy - Ariel Borysiuk, jednak obaj w dogodnych sytuacjach fatalnie pudłowali.
Po meczu z remisu cieszyli się goście, którzy na środku boiska, w kółeczku skandowali: "kto wygrał mecz? Polonia!". Cóż, po długiej serii niepowodzeń można ich zrozumieć. Również w ekipie Legii był jeden piłkarz, który nie mógł narzekać. Kogo mamy na myśli? Szybko odpowiadamy: Miroslava Radovica. W doliczonym czasie gry pierwszej połowy Serb brzydko uderzył łokciem Damiana Jaronia. Otrzymał za to żółtą kartkę, a należało się "ciut" więcej.
Legia Warszawa: Jan Mucha - Artur Jędrzejczyk, Dickson Choto, Inaki Astiz, Marcin Komorowski - Miroslav Radović, Marcin Smoliński (89. Michał Żyro), Maciej Iwański, Sebastian Szałachowski - Bartłomiej Grzelak (73. Ariel Borysiuk), Marcin Mięciel (82. Adrian Paluchowski).
Polonia Warszawa: Sebastian Przyrowski - Marek Sokołowski, Piotr Dziewicki, Łukasz Skrzyński, Mariusz Zasada - Adrian Mierzejewski, Łukasz Piątek, Łukasz Trałka, Damian Jaroń - Marcelo Sarvas (69. Krystian Feciuch), Michał Chałbiński (46. Tamas Kulcsar, 78. Daniel Gołębiewski).
Bramki: 1:0 Bartłomiej Grzelak (52'), 1:1 Łukasz Piątek (66').
Żółta kartka - Legia Warszawa: Miroslav Radović, Inaki Astiz. Polonia Warszawa: Michał Chałbiński.
Sędzia: Marcin Borski (Warszawa). Widzów 5 000.








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
0 Do 0 z 0