Piłka nożna - Ekstraklasa
26/09/2009 - 12:33Powołania od Majewskiego dodały im skrzydeł

Aż sześciu reprezentantów Polski, powołanych przez nowego selekcjonera Stefana Majewskiego, zagrało w piątkowym hicie 8. kolejki piłkarskiej ekstraklasy Legia Warszawa - Lech Poznań (2:0). W obu drużynach to gracze wybrani przez trenera drużyny narodowej wystąpili w rolach głównych.
O sukcesie Legii w dużej mierze przesądził Maciej Iwański, któremu szkoleniowiec stołecznej drużyny Jan Urban powierzył liczne zadania defensywne. Mimo tego pomocnik popisał się pięknym podaniem przy bramce Takesure'a Chinyamy na 2:0.
- Grałem defensywnie i zostawiłem na boisku sporo zdrowia. Nie myślałem w trakcie spotkania o powołaniu - zawsze daję z siebie 100 procent. Wierzę, że reprezentacja jest jeszcze w stanie powalczyć o awans do mistrzostw świata, choć nie będzie łatwo. Musimy przecież wygrać dwa mecze i patrzeć na to, co zrobią inni - powiedział Iwański.
Pomocnik Legii był pomijany przy powoływaniach przez poprzedniego trenera - Leo Beenhakkera. - Poprzedni selekcjoner wybierał innych piłkarzy i nie ma się co obrażać. Teraz chcę zaistnieć w kadrze i nie tylko być na zgrupowaniu, ale i grać - zapewnił Iwański.
- Cieszy, że znowu nie straciliśmy bramki. Powołanie przez selekcjonera uznaję jako nagrodę za ciężką pracę - podkreślił Jakub Rzeźniczak, który liczy na miejsce na prawej obronie drużyny narodowej. W ośmiu meczach piłkarze Legii tylko raz pozwolili rywalom na strzelenie gola, a uzyskał go Piotr Piechniak z Odry Wodzisław.
- W drugiej połowie atakowaliśmy i wydawało się, że kwestią czasu jest zdobycie bramki. Okazało się, że szczęście uśmiechnęło się jednak do Legii. Nie powinniśmy byli tego meczu przegrać - powiedział z kolei o piątkowej konfrontacji napastnik Lecha Robert Lewandowski, który szczególnie w drugiej połowie był trudny do zatrzymania dla defensywy Legii.
Pochodzący z Warszawy zawodnik poznańskiego klubu zapewnił, że w trakcie spotkania ani on, ani pozostali powołani piłkarze Lecha - Seweryn Gancarczyk, Jakub Wilk i Sławomir Peszko, nie myśleli o powołaniach do drużyny narodowej. W piątek szczególnie aktywny był Peszko - kilkakrotnie zagroził bramce strzeżonej przez Jana Muchę i popisywał się dynamicznymi rajdami po prawej stronie boiska.
O ewentualnej grze w biało-czerwonych barwach myśli natomiast Bartłomiej Grzelak, który wrócił do gry po kilkumiesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją i w starciu z Lechem zdobył pierwszą bramkę dla wicemistrzów Polski. Na jego dobrą postawę zwrócił uwagę Majewski i po meczu właśnie napastnika Legii wyróżnił za grę.
- Znamy się z trenerem Majewskim bardzo dobrze - za jego kadencji w Widzewie miałem najlepszy okres w karierze. Myślę, że nie musiałem mu nic udowadniać - ocenił Grzelak.








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
0 Do 0 z 0