Piłka nożna - Ekstraklasa
02/02/2010 - 11:32Odra – gwiazdorski klub na kredyt

Od ilu lat Odra jest w ekstraklasie? – dopytuje legendarny bramkarz reprezentacji Polski Jan Tomaszewski. – Od 13? To o 13 za długo! – twierdzi. Podobnie myśli wielu kibiców w kraju. Wszyscy życzą klubowi z Wodzisławia spadku. Dlaczego? – Bo to amatorzy, nie mają nawet stadionu – dodaje "Tomek".
Choć smutna, taka właśnie jest prawda. Odra od lat "fuksem" utrzymuje się w ekstraklasie, dzięki „pożyczkom” piłkarzy, które robi w każdym okienku transferowym. Można rzec, że Wodzisławianie żyją na kredyt.
– Odra to rezerwy wszystkich klubów ekstraklasy. Wszyscy wypożyczają do niej zawodników, którzy nie mieszczą się w kadrach pierwszych drużyn. I ci niechciani, jakimś cudem zawsze utrzymują klub z Wodzisławia w elicie. Gratulacje, ale tak nie powinno być, żeby klub nie miał nawet swoich piłkarzy – piekli się Tomaszewski.
Równie źle od wielu lat mówi się o stadionie w Wodzisławiu, który przypomina obiekt zespołu z niższych lig okręgowych. Niesmak budzą zwłaszcza obskubane barierki przy trybunach, jakby klubu z ekstraklasy nie było stać na farbę i zamalowanie defektu. Do tego dochodzi piknikowa atmosfera na trybunach. Idziemy o zakład, że jeśli spytamy, któregoś z ligowców o to, gdzie najgorzej rozgrywa mu się ligowe mecze, wyrecytuje: ulica Bogumińska 8 w Wodzisławiu Śląskim.
Prowincjonalny klubik – takie określenie słyszymy o Odrze najczęściej, gdy pytamy naszych ligowców o zespół z Wodzisławia. Dlatego nikt, oczywiście poza kibicami teamu Marcina Brosza, nie płakał, że Odra zajmuje ostatnie miejsce w ekstraklasie po rundzie jesiennej. Co prawda ma tylko trzy punkty straty do 15. Zagłębia Lubin, ale wielu twierdzi, że w Wodzisławiu do końca sezonu będzie świeciła czerwona latarnia.
Może jestem zbyt wielkim optymistą, ale czuję, że tak… nie będzie. Że historia kolejny raz zatoczy koło i Odra pozostanie w elicie. Dlaczego tak sądzę? Działacze z Wodzisławia ściągnęli poważne posiłki. Tak bowiem trzeba nazwać transfery Mauro Cantoro, Arkadiusza Onyszki i Brasilii. Do klubu dołączyli także Jakub Grzegorzewski, Robert Kolendowicz i Stanislav Velicky z Senicy.
Działacze Odry wyłożyli chyba pieniądze na te transfery z własnej kieszeni. W Wodzisławiu bowiem od dawna mówi się, że kasy klubowe świecą pustkami. Jak to jednak u Polaków bywa, potrafią się zmobilizować, gdy znajdą się w fatalnym położeniu. Nowi piłkarze Odry będą się zapewne wspierać i mobilizować. O ile Cantoro w Wiśle mógł być "luzakiem" i korzystać z uciech życia, bo był tylko rezerwowym, w dodatku jego drużyna cały czas wygrywała, o tyle w Wodzisławiu będzie musiał być wzorem profesjonalizmu. Walczy bowiem nie tylko o pozostanie Odry w elicie, ale też o swoje być albo nie być w Polsce. Podobnie Onyszko i Brasilia.
- Przed nami ciężkie zadanie, ale nie pękamy. Wręcz przeciwnie, zła sytuacja klubu jeszcze bardziej nas mobilizuje do walki – zapewnia Onyszko, który jest największą gwiazdą zespołu. – Ja? A gdzie tam! My mamy same gwiazdy – puszcza oko były bramkarz Midtjylland.
Same gwiazdy? W bramce Onyszko, w obronie Kłos, Kowalczyk, Dymkowski, Markowski, w pomocy Piechniak, Cantoro, Kwiek, Brasilia, w ataku Bueno i Matulevicius. Strach się bać!








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
1 Do 3 z 3