•  
  • Login | Rejestracja
Eurosport
KONKURS!
KONKURS!Weź udział w losowaniu 2 biletów na finał kobiet turnieju Rolanda Garrosa
Roland Garros NA ŻYWO
Roland Garros NA ŻYWOOglądaj Roland Garros 2012 na żywo w Eurosport Player
Radwańska w Eurosporcie
Radwańska w EurosporcieOglądaj Agnieszkę na Roland Garros w Eurosporcie. Sprawdź jej najbliższy mecz!

Piłka nożna - Ekstraklasa

21/05/2010 - 16:41

Z trybunami Legii Lech nie byłby mistrzem. Zakład?


W ekskluzywnym wywiadzie dla Eurosport.pl Maciej Murawski, były reprezentant Polski i zdobywca tytułu mistrzowskiego z Legią ocenia miniony sezon polskiej Ekstraklasy. Jego zdaniem z publicznością Legii, Lech, nawet w obecnym składzie, mógłby pomarzyć o mistrzostwie Polski.

Z Maciejem Murawskim* rozmawia Piotr Kwiatkowski

Jaki to był sezon w Ekstraklasie? Nudny, interesujący? Poziom niski czy zadowalający?

Ktoś pomyśli, że to trywialne, ale myślę, że sezon był trudny dla wielu klubów, bo większość z nich przebudowywała swoje stadiony. To miało wpływ na odbieranie ligi, frekwencję i często jakość tych meczów. Było wiele dobrych spotkań, ale były też słabsze, bo to jest normalne i w najlepszych ligach na świecie. Tam też zdarzają się kiepskie mecze. Sezon nie był zły. Szkoda, że żadna polska drużyna nie odniosła sukcesu w pucharach, bo wtedy i liga byłaby inaczej odbierana przez wielu widzów. Niektóre szlagiery bardziej okazały się szachami niż wielkimi widowiskami czy spektaklami jak mecze Wisły z Lechem czy Legii z Wisłą. Mogło to wynikać z tego, że kluby nie grały na swoich stadionach. Wtedy jest inna atmosfera i łatwiej byłoby piłkarzom grać. Sytuacja była jaka była.

Dla Lecha pierwsza runda też była bardzo trudna, bo grali we Wronkach, które były niby domem, ale wszyscy wiemy, że kibice Lecha nie jeździli tam w takiej liczbie, jak przychodzą na Bułgarską. Piłkarze nie czuli się wtedy tak pewnie jak choćby w drugiej rundzie. Być może właśnie to, że Lech szybciej wrócił do domu, dało mu większą szansę na zdobycie mistrzostwa. Wisła nie wróciła do siebie, a w przypadku Legii, praktycznie od trzech lat, trudno mówić o domu. Tam sytuacja była taka, że zacząłem się zastanawiać, czy Legii lepiej nie grało się na wyjazdach… abstrahując od tego, że warszawianom w ogóle źle się grało w tym sezonie.

Nie tyle źle, ile zawodnicy ze stolicy nie utwierdzili kibiców w przekonaniu, że zrobili wszystko, by awansować do pucharów. Wiedzieli, że i tak odejdą z klubu po sezonie, więc czemu walczyć za nie swoją sprawę.

Powtórzę jeszcze raz, bo już to kilka razy mówiłem. Moim zdaniem błędną decyzją było zwalnianie Jana Urbana i zatrudnienie Stefana Białasa, który był dobrym trenerem kiedyś, ale jakiś tam czas już nie pracował w klubach. Doświadczenie, które miał nie pomogło mu w prowadzeniu zespołu w tak trudnej sytuacji. Trener Urban może nie odniósł największych sukcesów przez te 2,5 roku, ale zawsze kwalifikował się do pucharów. W drugim sezonie do samego końca walczył o mistrzostwo, można powiedzieć, że pechowo nie zdobył. Zdobył za to Puchar Polski w pierwszym sezonie. Gdy odchodził drużyna miała kilka punktów straty, ale była na drugim miejscu i ciągle miała szansę na mistrzostwo. Być może zbyt duża presja spowodowała to, że w pewnym momencie wszystko przerzucił na piłkarzy. Końcówka jego pracy w Legii charakteryzowała się tym, że był bardzo nerwowy, spięty i to mu nie pomagało. Pamiętajmy na jakim w pewnym momencie boisku Legia musiała grać, jak tragiczna atmosfera była na trybunach. Gdyby bardziej go wsparto w trudnej chwili, to myślę, że on by wyciągnął tę drużynę z kryzysu i zakwalifikował się co najmniej do europejskich pucharów.

Oczywiście kolejnym błędem było to, że kilka kolejek przed końcem powiadomiono, że dziesięciu piłkarzy nie zostanie w Legii. To wpływa demotywująco, demobilizująco. Jeżeli to się zdarza z jednym czy dwoma zawodnikami w kadrze, bo tak zazwyczaj jest - jedni odchodzą, drudzy przychodzą po sezonie - wtedy nie ma problemu, ale jeśli mówi się o połowie pierwszego składu, nie jest to najlepsze rozwiązanie. Nie mogę sobie przypomnieć sytuacji, żeby w klubie takim jak Legia tak wielu piłkarzy wiedziało o tym, że po sezonie odejdą. Dodając do tego atmosferę, która była na trybunach, zmianę trenera, w klubie wytworzyła się bardzo kiepska atmosfera i w tej chwili postrzegamy Legię, jako drużynę, która najwięcej straciła w tym sezonie.

Ewenement na skalę światową, że w tym samym czasie zwolniono trenerów z dwóch pierwszych zespołów w czołowej lidze!

Zmiany w Wiśle też postrzegam jako błąd. Nie umniejszając wielkiego i zasłużonego sukcesu Lecha, jaki niewątpliwie osiągnął, to mistrzostwo w dużej mierze podarowali właściciele Legii i Wisły. Skorża i Urban w ostatnich latach byli w absolutnym czubie i walczyli o mistrzostwo Polski, z czego ten pierwszy skutecznie. Zabrakło w tych klubach trochę więcej cierpliwości. Maciej Skorża odszedł, kiedy prowadził w tabeli. To dla mnie paradoks i nonsens. Wisłę spotkała kara, którą sobie sama sprezentowała. Nie wolno robić takich rzeczy, że zwalania się trenera, który dwukrotnie zdobył mistrzostwo Polski i jest liderem w kolejnym sezonie. Przypuszczam, że nawet w najbardziej egzotycznych ligach takie sytuacje się nie zdarzają. Nie wolno takich rzeczy robić, a my chcemy iść w kierunku tych najlepszych lig. Czy w Manchesterze ktoś myśli o rozstaniu z Fergusonem? Nie, a on nawet nie zdobył mistrzostwa. Trenerów powinno się darzyć większym szacunkiem.

Popatrzmy na Józefa Wojciechowskiego. Nie było złych piłkarzy w Polonii, ale zdarzały się ciągle jakieś zmiany. W pewnym momencie, gdy byli na krawędzi, mówiło się o tym, że Bakero może stracić pracę i jakby tak się stało, to jestem przekonany, że Polonia byłaby teraz w pierwszej lidze. W Piaście zmiana trenera na początku dała efekt. Finalnie jednak drużyna skończyła o wiele gorzej. Koronę za zmianę trenera na pewno można wyróżnić. Trener Sasal miał pozytywny wpływ. Drużyna grała lepszą piłkę i spokojnie się utrzymała. Franciszek Smuda i później Marek Bajor również mieli wielki wpływ na wyciągnięcie Zagłębia. Ale tutaj mówimy o drużynach, które były w trudnej sytuacji i trzeba było zareagować. Natomiast Wisła i Legia były w czubie, miały kryzys, ale ci trenerzy mogliby z tego kryzysu z pewnością wyjść. Za wcześnie podjęto decyzje i nie były one potrzebne.

Gdy dowiedziałem się, że zwolniono trenera Urbana i Skorżę, złapałem się za głowę. Jest to dla tych klubów nauczka. Być może w przyszłości szefostwo obu klubów dwa razy się zastanowi zanim podejmie pochopne decyzje. Jeżeli zaufano trenerom, a oni zaufali szefom i wcześniej gwarantowali dobry poziom, to w trudnych chwilach trzeba trenerów wesprzeć, bo taka powinna być rola właścicieli. W innym wypadku na szkoleniowców spada jeszcze większa presja. Zdziwiły mnie te zmiany, oczekiwałem innych reakcji. Wojciechowski się nauczył. Zmieniał, zmieniał i było coraz gorzej. Bakero dostał szansę, dzięki czemu uporządkował zespół. Właściciel Polonii szczęśliwie dla siebie podjął dobrą decyzję. Wisła i Legia nie potrzebowały zmiana na ławce. Popatrzmy na Lecha, który odpadł z Pucharu Polski ze Stalą Stalowa Wola, miał kryzys w lidze i media już zaczęły szukać trenera, który zastąpi Jacka Zielińskiego. Wytrzymano ciśnienie, pozwolono spokojnie pracować trenerowi, a ten pokazał, że nie jest przypadkowym człowiekiem. Sprowadzono mu piłkarza, który podniósł jeszcze wyżej poziom drużyny, mówię o Kriwcu. Był taki moment, że sam powiedziałem w jednej telewizji, że odrobienie straty do Wisły i Legii będzie prawie niemożliwie, ale jeszcze wtedy pracowali tam Urban i Skorża. Lech świetnie wykorzystał sytuację, jaka się wytworzyła.

No i co teraz czeka Lecha w eliminacjach Ligi Mistrzów?

Martwi mnie to, że ciągle jesteśmy takim krajem, w którym najlepsi muszą odchodzić. Polska liga jest coraz lepsza, a za dwa lata będzie to już liga europejska, bo powstaną stadiony i kluby będą mogły korzystać z pięknych obiektów. Będziemy bardziej konkurencyjni w stosunku do innych lig. Kluby wygenerują większe zyski, a przez to sprowadzą lepszych piłkarzy. Jakość widowisk będzie atrakcyjniejsza. Wpłynie na to otoczenie materialne plus lepsi piłkarz i jeszcze lepsi trenerzy. Podwyższy się poziom, zwiększy się zainteresowanie sponsorów. Powoli zaczniemy gonić Europę zachodnią. Oczywiście nie przegonimy ich, ale łatwiej będzie nam rywalizować z Grecją, Austrią czy Belgią. Pojawi się możliwość sprowadzania piłkarzy z tamtych lig. Nie czołowe postacie, ale interesujących zawodników. Być może dzięki temu najlepsi nie będą chcieli z Polski wyjeżdżać.

Z Lecha odchodzą Lewandowski i prawdopodobnie Peszko.

Smutne jest, że gdy Lech odnosi ogromny sukces po tylu latach i ma możliwość pokazania się, prawdopodobnie straci dwa najważniejsze ogniwa w ofensywie.

Ale jak na razie rozwiązania takiej sytuacji nie ma. Rozumiem Lewandowskiego i Peszkę, którzy nie chcą czekać dwóch lat na nowe stadiony. Chcieliby to poczuć szybciej. Drugiej takiej szansy mogą już nie mieć.

W Lidze Mistrzów jest raj. Nam się nie udaje awansować, bo mistrz Polski zawsze traci te swoje zęby. Można by się zastanawiać, czy Borussia albo ewentualny klub Peszki zgodziliby się na udział w eliminacjach tych piłkarzy. Ale z drugiej strony nie jest to dobre rozwiązanie, bo być może nie angażowaliby się tak bardzo w obawie, że transfer później nie wypali. Lech wiedząc, że odchodzą Lewandowski i Peszko, powinien o wiele wcześniej rozmawiać z tym drugim o nowym kontrakcie. 5 mln euro za Lewandowskiego jest to kwota, która budzi respekt i można te pieniądze mądrze spożytkować bez uszczerbku dla drużyny, znaleźć odpowiedniego następcę, nawet poniżej tej kwoty.

Natomiast 500 tysięcy za Peszko, to pieniądze poniżej jego wartości. Trudno będzie znaleźć jego następcę z podobnymi umiejętnościami, za takie pieniądze i ewentualną górkę z transferu Lewandowskiego. Największym problemem jest zbyt mało czasu na wkomponowanie nowych. Przed Jackiem Zielińskim stoi bardzo trudne zadanie. Na polską ligę trener Lecha ułożyć zespół zdąży, jednak eliminacje Ligi Mistrzów to już jest wyższy poziom. Na tym szczeblu automatyzmy, które Lewy i Sławek wypracowali przez ostatnie lata gry w Lechu i kadrze powodowały, że wiele akcji robili w ciemno.

Nie ma takich sytuacji, że przychodzi nagle dwóch nowych i oni od razu pasują. Im są lepsi i dobrze dobrani charakterologicznie, tym ten czas dopasowania jest krótszy. Liczy się każda godzina i każdy sparing. Zależy to również od formacji. W obronie jest znacznie łatwiej się wkomponować w zespół niż w ofensywie. Lechici mają mało czasu, bo szybko zaczną eliminacje. Jeżeli Zielińskiemu uda się zbudować zespół, który będzie walczyć z naprawdę dobrymi drużynami, to zrobi niesamowicie wielką rzecz. Z Lewym i Peszko byłoby mu łatwiej.

Przykład Kriwca i nie tylko pokazuje, że Lech potrafi znaleźć dobrych zawodników. Inaczej awans do Ligi Mistrzów to marzenie ściętej głowy.

Myślę i mam taką nadzieję, że wiedząc o odejściu Lewandowskiego, w Lechu lista następców pasujących do koncepcji już dawno powstała. Problem w tym, że Kriwiec był jeden, a tu potrzeba dwóch. Strata jest większa, bo pod Peszko i Lewandowskiego była ułożona gra Lecha. To najlepsi strzelcy i asystenci. Trudne zadanie przed Lechem nawet jeśli znajdzie piłkarzy o podobnej charakterystyce. Wierzmy w to, że Zielińskiemu się uda. To jest ważne dla całej polskiej piłki i z takim nastawieniem powinniśmy podchodzić do każdego mistrza Polski. Polska piłka potrzebuje tego awansu do Ligi Mistrzów. Awans Lecha byłby sukcesem wszystkich klubów w Polsce od C klasy do Ekstraklasy. Wszyscy powinni trzymać kciuki za Lecha.

A nie jest to trochę fałszowanie obrazu stanu polskiej piłki. Przecież jedna drużyna w pucharach nie może automatycznie czynić polskiej ligi lepszą.

Na Ukrainie są dwie wielkie, wybitne drużyny, ale to nie znaczy, że ich liga jest słaba. Dzięki tym dwóm silnym zespołom, reszta musi podnosić poziom. Jeżeli Lech awansowałby do Ligi Mistrzów, to będzie miał pieniądze, będzie stać go na lepszych piłkarzy z zagranicy, a oni podniosą poziom samego Lecha, ale też sprowadzą kibiców na stadion. Gdzie poznaniacy nie pojadą, to wszyscy będą chcieli oglądać tych najlepszych. Inne drużyny spróbują dorównać Lechowi, więc też poszukają nowych zawodników. Nie byłoby Realu bez Barcelony, więc cieszmy się z tego, że jedna drużyna byłaby tak dobra, że awansuje do Ligi Mistrzów, bo Wisła i Legia oraz inne drużyny zaczną gonić najsilniejszego. Życie pokazuje, że inni próbują równać do najlepszych. Piłka jest tak nieobliczalną dyscypliną, że w przyszłym roku Korona może być mistrzem Polski i mieć szansę awansu do Ligi Mistrzów .

Jak oglądasz polską ekstraklasę nie masz wrażenia, że wszystko dobywa się jakby o dwa biegi wolniej niż na zachodzie?

Jak Lech awansuje do Ligi Mistrzów, to wszyscy będą mówić, że mamy dobrą ligę. Nikt nie będzie wypominać pięciu słabszych meczów Tak samo jest teraz z Bayernem Monachium i Interem w finale Ligi Mistrzów. Nagle wszyscy mówią, że Bundesliga i Serie A są silne. Przecież niedawno było im ciężko awansować nawet do półfinału. W polskiej lidze zdarzają się bardzo dobre spotkania i słabsze spotkania. Tak jest również w innych ligach. Wyjątkiem jest Anglia, gdzie może nie ma jakiś spektakularnych technicznych zagrań co kolejkę, ale zawsze tempo, zaangażowanie jest wysokie. Ok., jeżeli porównujemy polską ligę do angielskiej to jest to trochę inna dyscyplina sportu. Ale gdyby do Polski przyjechało Blackburn i musiało zagrać na stadionie Piasta Gliwice w marcu, gdzie boisko byłoby nierówne, proszę mi wierzyć, że nie graliby dobrego spotkania. Duże znaczenie na odbiór ligi będą miały nowe stadiony, płyty, ilość kibiców i ich reakcje. W Polsce nieraz zapominamy, że wynik typu 5:3 nie zawsze świadczy o wysokim poziomie meczu, a 1:0 o słabym. Radosna piłka nie ma nic wspólnego z profesjonalizmem.

Kibiców na pewno rozczarowały hity ekstraklasy, które okazały się kitami.

Ok., ale mecz Lech - Legia był niezłym widowiskiem. Nikt tego nie zauważa, ale ja mogę zapewnić, że ogromny wpływ ma pora rozgrywania spotkania i jego cała otoczka. Tak naprawdę wszystko się dzieje w głowach. Na tempo meczu wpływ ma to, jak często drużyna gra, o której godzinie, co się dziej dookoła i jaki wynik jest potrzebny. Jeżeli mecz, który trzeba wygrać za wszelką cenę jest o godzinie 20., na pięknej murawie, przy 15 tysiącach świetnie dopingujących kibiców, gdzie obie drużyny muszą wygrać, to taki mecz prawdopodobnie będzie na wysokim poziomie. A mecz o 12. godzinie, gdzie muszki latają i dwa dni temu grało się ciężki mecz, do tego dochodzi podróż, to trudno oczekiwać, że dana drużyna zacznie nagle zasuwać 90 minut w tę i z powrotem przy 25 stopniach C. Nawet na MŚ mecze, które są po południu mają inne tempo niż mecze, które się rozgrywa o 20.. Dlaczego w Hiszpanii grają o 22.? Właśnie dlatego, żeby można było zagrać o zmierzchu, gdy powietrze jest inne. We Włoszech popełniają ten błąd i grają o 15. i dlatego często mecze, nie boję się tego powiedzieć, wyglądają jak „rzygi”, nie da się na to patrzeć i taka jest prawda. To jest ułożone pod telewizję, tak to wymyślono. W Hiszpanii jest inaczej, moim zdaniem słusznie. W Polsce też powinniśmy iść w tym kierunku, by w letnich miesiącach grać wieczorami.

Jak powstaną te stadiony, to chyba należy się zastanowić nad reorganizacją rozgrywek. Przerwa zimowa może trwać znacznie krócej.

Zmniejszenie ligi miało sens, bo podniosło poziom. W tym momencie jednak powoli musimy się zastanawiać nad powiększeniem ligi. Jeżeli zdecydowalibyśmy się na większą redukcję, to wiele ośrodków piłkarskich w Polsce zupełnie by padło. Lepiej jak będzie 18 zespołów niż np. 10. Najważniejsze jest to, że przy obu wariantach rozgrywa się więcej spotkań. Wszystkie najlepsze ligi na świecie są 20-zespołowe, tylko Bundesliga jest 18-zespołowa. Nie jesteśmy małym krajem jak Grecja czy Austria. Mamy wiele piłkarskich ośrodków, wejście do ekstraklasy powoduje ożywienie się takich miejsc. Musimy iść powoli w kierunku zwiększenia liczby meczów i zastanowienia się najpierw jak to zrobić, bo będzie to mieć wpływ na rozwój piłki nożnej w Polsce. 30 spotkań to jest zdecydowanie za mało, jeżeli chcemy się rozwijać. Trzeba pamiętać, że wariant z 10 drużynami pozostawi wiele białych plam na piłkarskiej mapie Polski, a piłkę nożną powinniśmy jak najbardziej rozpowszechniać.

Grałeś w Legii, wiem, że jesteś dalej blisko tej drużyny i jej gorąco kibicujesz. Jak odbierasz to, co się w tym klubie działo w ostatnich latach.

Pierwsza rzecz, to atmosfera na trybunach. Jakby była świetna, to poniosłaby, pociągnęłaby piłkarzy. Miałem przyjemność grać przy tych tłumach i przy tych kibicach, którzy dobrze kibicowali, ale i źle. Pamiętam jak się grało, gdy był doping… jak to niosło i dodawało skrzydeł. Energię miało się na trzy mecze. Można było grać przez 90 minut, a jak trzeba było to i przez 180. W piłce jest wiele czynników, które wpływają na to, jak piłkarz wygląda na boisku - psychika, emocje. Umówmy się, że jak na trybunie siedzi 2 tysiące kibiców, z których tysiąc obraża piłkarzy, to trudno wyzwolić w sobie dodatkowe albo nadprzyrodzone możliwości, a w piłce jest to potrzebne.

Oczywiście będąc piłkarzem trudno jest znaleźć w sobie pokłady dodatkowej energii, ale jeżeli mówimy o poziomie profesjonalnym i sytuacji, gdy piłkarze są bardzo dobrze opłacani za to, że grają w piłkę, to po części wpisuje się to w ich zawód. Oni tego nie robią przecież za karę.

Tak, zgadzam się. Z tą różnicą, że jest to bardzo specyficzny zawód. Jest to najlepszy zawód na świecie, który może się stać najgorszym. Posłużę się przykładem. Jeżeli stolarz robi krzesło i osoby, które przychodzą i patrzą jak on to robi, mówią w stylu: „jesteś słaby, nie nadajesz się, co ty wyrabiasz, najlepiej spadaj stąd, a i tak, jak skończysz robić krzesło, to już ciebie tu nie będzie, bo już drugiego krzesła ci nie damy robić ” to jak ten stolarz będzie podchodzić do robienia tego krzesła? Są tacy, którzy powiedzą: „nie ja udowodnię, że potrafię zrobić najlepsze krzesło”, ale w większości, robią tak, żeby jak najszybciej skończyć i pójść sobie.

Czyli trzeba szukać ludzi, którzy uprą się i będą robić krzesło dalej bez względu na krytykę.

Trzeba szukać sytuacji, w której stolarz nie będzie robić krzesła w otoczeniu ludzi, którzy go wyzywają, nie szanują i ubliżają mu. Co więcej, nie można dopuścić do sytuacji, że większość tych „stolarzy” wie o tym, że za kilka tygodni pożegna się z klubem. Piłka nożna to ekstremalny sport. Tutaj liczy się wiele czynników i one muszą być na najwyższym poziomie, żeby mówić o sukcesie. W Legii ich zabrakło, w dodatku tych najważniejszych. Nie jest to wina piłkarzy, tylko poniekąd kibiców i niestety, muszę to powiedzieć, zarządu, który nie potrafił doprowadzić do sytuacji, aby na trybunach była świetna atmosfera. Nie wiem, kto miał w tym większą winę, ale moim zdaniem, piłkarz mieli najmniejszą. Nie dano im możliwości walczenia o mistrzostwo Polski.

Lech Poznań miał rewelacyjną atmosferę na trybunach i być może dlatego jest dziś mistrzem. Gdyby lechici musieli grać przy takich trybunach jak na Legii, nie byliby mistrzami Polski i mogę się o to założyć. Kibice muszą jak najszybciej to zrozumieć, że jeżeli chcą mieć wielką Legię, to muszą się tak samo zachowywać, jakby byli kibicami wielkiej drużyny.

Klub piłkarski to nie jest zwykłe przedsiębiorstwo. W innych firmach czynniki takie, jak w klubie nie mają znaczenia w końcowym sukcesie. Nieraz wystarczy, że obrońca wybijając piłkę trafi do swojej bramki w 93 minucie. Jest tyle rzeczy, które mają niesamowity wpływ na końcowy efekt. Jest to trudna dziedzina sportu, ponieważ jest bardzo nieprzewidywalna i za to ludzie ją kochają. Zawodnicy muszą być odcięci od tych dodatkowych problemów, a chyba tego w Legii zabrakło. Nie pomogło to ani trenerowi Urbanowi ani trenerowi Białasowi.

Przy Łazienkowskiej atmosfera jest tragiczna. Czym prędzej kibice to zrozumieją, tym lepiej. Zarząd też musi nad tym popracować, by na nowym stadionie wróciła atmosfera. Nawet Kaka, Messi i Ronaldo po kilku miesiącach by z Legii szybko spadali „aż głowa boli”. To jest symbioza. Bez kibiców nie ma zespołu, bez inwestujących właścicieli nie ma klubu. W tej chwili Legia musi sobie z tym jak najszybciej poradzić. Legii problemem nie są piłkarze ani trener. Problemem jest jak najszybsze wyjaśnienie, załagodzenie konfliktu i pójście ze sobą razem w odpowiednim kierunku. Bez tych właścicieli nie byłoby wielkiej Legii. Pamiętam, jak trudną sytuację finansową miała Legia, gdy z niej odchodziłem.

Ale nie trudno zrozumieć właścicieli, gdy słyszą okrzyki z trybun typu „jeszcze jeden”, wiemy w jakiej sytuacji.

Było to tak żenujące, że aż nie chce mi się na ten temat rozmawiać. W Legii kilka lat temu szefostwo wpadło na pomysł zrobienia czegoś, co na zachodzie jest od dawna oczywiste. Problem polega na tym, że to nie Legia powinna robić porządek, tylko rząd, władze miasta, PZPN szkoły, rodzice by wychowywać odpowiednio ludzi. To nie klub powinien wychodzić z inicjatywą zaprowadzenia kultury na trybunach, tylko to powinno być narzucone z góry. Prawo powinno być tak skonstruowane, by kluby prowadziły z urzędu taką politykę, a nie Legia jest teraz osamotniona w tej sytuacji.

Nowy stadion jest wystarczająco duży, by pomieścić najbardziej zagorzałych fanów z „Żylety”, którzy żyją Legią od poniedziałku do poniedziałku i dla tych, którzy przychodzą w weekend obejrzeć mecz, przeżyć dwie godziny fajnych emocji, odstresować się, a później wracają do domu, do swoich spraw. Wiadomo, że atmosferę robią ci najbardziej zagorzali, ale teraz muszą pogodzić się z tym, że nie będą odgrywać głównej roli. Jeżeli atmosfera na Legii będzie dalej taka, jak jest, to współczuję nowemu trenerowi i piłkarzom, którzy pojawią się przy Łazienkowskiej, bo wszystko skończy się jak w tym roku.

Piłka nożna to są emocje. To, co się dzieje na trybunach, ma wielki wpływ na to, jak się gra i dla kogo się gra. Jak się gra dla 20 tysięcy ludzi, którzy ciebie kochają, to wiesz, że może ci coś nie wyjść, bo masz za sobą trybuny. Tak czy siak będziesz przeć do przodu. Ale jak wiesz, że wszyscy czekają, żebyś się potknął, to ty się potkniesz, albo wiesz, co będziesz robił? Unikał ryzyka i się schowasz, co jest jeszcze gorsze…

* Maciej Murawski Były zawodnik Legii Warszawa. Zdobył z nią mistrzostwo Polski i Puchar Ligi w 2002 roku. Z reprezentacją Polski uczestnik mistrzostw świata w Korei i Japonii. Grał 90 minut w wygranym 3:1 przez Polskę meczu ze Stanami Zjednoczonymi. Zawodnik Arminii Bielefeld oraz klubów greckich. Obecnie trener i pomagający w prowadzeniu klubu Lechia Zielona Góra (II liga). Ekspert komentujący Bundesligę w stacji Eurosport i ekstraklasę w Canal Plus.

Eurosport - Rozmawiał Piotr Kwiatkowski
 

You are logged in as administrator

  • Your publications will be displayed as such
  • You can delete abusive comments
  • Your abuse report will banish immediatly the user

Komentarze 

1 Do 10 z 10

Odśwież

     
Komentarze  
 
Napisz komentarz :
 

Więcej informacji - Piłka nożna - Ekstraklasa

Niedzielan zepsuł święto - Piłka nożna - Ekstraklasa

Piłka nożna - Ekstraklasa - Niedzielan zepsuł święto Wiśle Kraków

Biała Gwiazda zremisowała z rewelacyjną Koroną Kielce 2:2, choć prowadziła najpierw 1:0, a później 2:1.

Typer ekstraklasy - Piłka nożna - Ekstraklasa

Piłka nożna - Ekstraklasa - OSTATNIA SZANSA! Startuje liga - zagraj na forum!

Wraz z forumowiczem Bartem postanowiliśmy wystartować z nową ligą typerów.

Sobiech: Polonię stać... - Piłka nożna - Ekstraklasa

Piłka nożna - Ekstraklasa - Sobiech: Polonię stać na mistrzostwo

Nowy napastnik Polonii Warszawa Artur Sobiech uważa, że ten zespół stać pod względem kadrowym na mistrzostwo Polski.

Kolejne wzmocnienie Lecha - Piłka nożna - Ekstraklasa

Piłka nożna - Ekstraklasa - Kolejne wzmocnienie Lecha Poznań

Łotysz Artjoms Rudnevs w środę zostanie nowym piłkarzem Lecha Poznań - poinformował poznański klub na oficjalnej stronie internetowej.