Piłka nożna - Ekstraklasa
27/09/2009 - 20:03Grzelak dla eurosport.pl: Stać mnie na więcej

Każdy ma prawo do swojej opinii, a ja tak naprawdę nigdy nie przejmowałem się zlymi komentarzami. Teraz chcę grać i dalej strzelać gole. Nie dokucza mi już żadna kontuzja - mówi specjalnie dla eurosport.pl, napastnik Legii Bartłomiej Grzelak. To on strzlił jednego z goli w meczu z Lechem.
Ze zdobywcą bramki dla Legii w wygranym 2:0 meczu z Lechem, Bartłomiejem Grzelakiem rozmawia Krzysztof Srogosz
Był Pan zdziwiony, że zagrał od początku piątkowego spotkania z Lechem?
Trener Urban kilka dni wcześniej powiedział mi, żebym się nie zdziwił, jeśli zagram w wyjściowej jedenastce, więc zszokowany nie byłem.
Największym szokiem było chyba jednak to, że Urban zdecydował się na dwóch napastników?
Tak naprawdę, to byłem ustawiony bardziej jako ofensywny pomocnik, a nie drugi napastnik. Dostałem sporo zadań defensywnych. Takie dodatkowe role na boisku kosztowały mnie sporo sił, ale mi się to podobało.Dzięki trochę innemu ustawieniu miałem sporo miejsca. Przy bramce świetnie zauważył mnie Chinyama, podał wręcz na nos. Widziałem, że bramkarz Lecha położył się na murawie. Podciąłem piłkę i strzeliłem. To był jedyny sposób na trafienie w tej sytuacji.
No właśnie. Zaliczył Pan świetny powrót po dziesięcio miesięcznej przerwie, a kibice mówili, że jest Pan bohaterem.
Bez przesady, słowa uznania należą się całej drużynie, bo w zwycięstwo wszyscy włożyliśmy mnóstwo sił. Myślę, że spisaliśmy się dobrze. Wiem, że napastników rozlicza się z bramek, więc się cieszę, że pokonałem Kasprzika. Chyba mogłem się kilka razy zachować lepiej, ale i tak jak na pierwszy występ po takiej przerwie nie było najgorzej. Stać mnia na zdecydowanie więcej.
Oglądający spotkanie selekcjoner Stefan Majewski Pana chwalił. Co Pan na to?
Jest mi bardzo miło. Z trenerem Majewskim znamy się dobrze, bo pracowaliśmy razem w Widzewie. To właśnie tam miałem najlepszy okres w karierze. Selekcjoner wie na co mnie stać, więc akurat jemu nie musiałem niczego udowadniać.
Ale fanom Legii na pewno…
Każdy ma prawo do swojej opinii, a ja tak naprawdę nigdy nie przejmowałem się zlymi komentarzami. Tych wszystkich malkontentów być może przekonała moja gra z Lechem. Na szczęście nie mam już żadnej kontuzji i mogę grać w kolejnym spotkaniu. Oby limit urazów już się wyczerpał. Piłka to jest to, co kocham. Mój zawód, życie.








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
0 Do 0 z 0