Piłka nożna - Ekstraklasa
08/04/2010 - 13:28Glik dla eurosport.pl: Mam dość walki o utrzymanie

Mimo że jest podstawowym obrońcą reprezentacji, a kiedyś był graczem Realu Madryt, teraz bije się o utrzymanie w polskiej ekstraklasie z Piastem Gliwice. Bez względu na rozwój wydarzeń w dolnych rejonach ligi, latem i tak zobaczymy Kamila Glika w innym, lepszym klubie.
Czy wypada, aby drużyna obrońcy reprezentacji Polski traciła najwięcej (na równi z Koroną Kielce) bramek w lidze?
KAMIL GLIK: Pewnie, że nie wypada, ale przecież to nie jeden reprezentant Polski gra w tej drużynie, a jeszcze dziesięciu pozostałych zawodników. Analizowaliśmy ostatnio bramki stracone przez nas w tym sezonie. Około 70 procent (ponad 20 goli) z nich padło po stałych fragmentach gry, kiedy broniła się cała drużyna. Błędy indywidualne i gapiostwo decydowały o niepowodzeniu.
Jest pan zadowolony ze swojej formy?
Teraz nie jest źle, ale nie będę ukrywał, że i mi zdarzały się słabsze dni, mecze. Tak, tak, reprezentacyjni obrońcy też je mają! Ale tak sobie myślę, że może to i dobrze. Kiedy człowiek popełnia błędy, to nie obrasta w piórka, a wie, że ciągle musi się uczyć, doskonalić.
No i poprzeczka została zawieszona zdecydowanie wyżej niż w poprzednim sezonie.
Owszem. Wcześniej przeważnie mnie chwalono, a teraz, mimo że nie gram jakoś tragicznie, najczęściej tylko coś wypomina. Ale wiem, że to dla mojego dobra.
W końcu jest pan podstawowym zawodnikiem reprezentacji Polski.
Nie wiem czy jestem podstawowym, bo nie mam na stałe miejsca w reprezentacji. Wiem, że jestem w kręgu zainteresowań selekcjonera Franciszka Smudy i w każdym kolejnym meczu muszę udowadniać, że potrafię dobrze grać w piłkę.
W Piaście ma pan ręce pełne roboty, bo rywale atakują was cały czas. Dlatego bronicie się przed spadkiem z ekstraklasy. W sobotę zagracie bardzo ważny mecz z Polonią Warszawa.
Niestety, i w tamtym sezonie, i w tym walczymy o utrzymanie. Rok temu nam się udało. Mam nadzieję, że teraz też się powiedzie. Mecz z Polonią rzeczywiście będzie bardzo trudny. Musimy zrobić wszystko, aby wygrać.
Musicie, bo w dwóch następnych kolejkach czekają już na was trudniejsi rywale – Legia Warszawa i Wisła Kraków.
Zdecydowanie trudniejsi, ale nie skazujcie nas od razu na porażkę z nimi. Z czołówką też można powalczyć, co ostatnio na Łazienkowskiej udowodniła choćby Odra Wodzisław. My też nie mamy złego bilansu z „górą”, w tym sezonie zremisowaliśmy i z Legią, i z Lechem. W poprzednim zaś z Wisłą.
Walczy pan o utrzymanie, ale i o kontrakt w nowym klubie. Wszystko wskazuje bowiem na to, że latem zmieni pan pracodawcę.
Już zimą miałem ofertę z Poznania, ale Piast chciał za mnie cztery miliony złotych. Fajnie, że aż tak mnie cenią, ale i trochę szkoda, bo wiadomo było, że żaden polski klub tyle za mnie nie zapłaci. Zostałem na wiosną w Gliwicach, ale dostałem zapewnienie, że po sezonie będę mógł odejść. Pewnie za mniejsze pieniądze, bo nie mam zapisanej żadnej klauzuli odejścia w kontrakcie. Nie ukrywam, że jeśli jeszcze raz zgłosi się Lech, to chciałbym w nim zagrać. Powalczyć o mistrzostwo, a nie już tylko o utrzymanie. Ale nie obiecuję, że zostaną w kraju. Być może wyjadę za granicę. Za kilka tygodni będę mądrzejszy.
Czy myśli pan, że obecna sytuacja w tabeli Piasta wpłynie na kolejne powołanie do reprezentacji?
Mam nadzieję, że nie. W tamtym sezonie też walczyliśmy o ligowy byt, a dostawałem powołania. Oby teraz było tak samo.








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
0 Do 0 z 0