Piłka nożna - Ekstraklasa
14/03/2010 - 19:00Remis Lecha w zimowym Bełchatowie

W starciu dwóch najlepszych drużyn skróconej rundy wiosennej GKS Bełchatów zremisował z Lechem Poznań 1:1. Spotkanie mogło się podobać mimo ciężkich warunków atmosferycznych. Oba zespoły kończyły mecz w 10. Na uwagę zasługuje piękne trafienie Siergieja Kriwca z 35. minuty gry.
Choć w lidze polskiej ciężko znaleźć mecze, które można określić mianem "szlagieru", tak konfrontacja GKS Bełchatów z Lechem Poznań w kontekście ostatnich wyników należało tak nazwać. Oba zespoły zanotowały po dwie wygrane w skróconej rundzie wiosennej. Pogoda nie rozpieszczała kibiców zgromadzonych ani także piłkarzy.
Przyglądając się statystykom pojedynków między "Brunatnymi" i "Kolejorzem" dominującym rezultatem są remisy. Na dziewiętnaście dotychczas rozegranych spotkaniach aż dziesięć zakończyło się remisem, sześciokrotnie zwyciężali poznaniacy i tylko trzy razy komplet punktów zgarnęli zawodnicy GKS. Nie inaczej było w niedzielne popołudnie.
Lech rozpoczął mecz od ataków. Wszystko jednak zmieniło się w 22. minucie gry, gdy Grzegorz Wojtkowiak trafił ręką w twarz Macieja Małkowskiego. Sędzia, Marcin Szulc nie zawahał się i pokazał prawemu obrońcy lechitów czerwoną kartkę. Do głosu zaczęli dochodzić gospodarze. - Dostałem w twarz nie wiem jaką częścią ciała, ale na pewno dostałem - przyznał w przerwie poszkodowany piłkarz. Inaczej widział to ukarany Grzegorz Wojtowkiak. - Zostałem wyprzedzony. Chciałem zostawić rękę i zawodnik Bełchatowa trafił twarzą w nią. Na pewno asystent był bliżej i tak to ocenił. Trudno. Ja skłoniłbym się do żółtej kartki - mówił prawy orońca Lecha.
W 28. minucie Krzysztof Janus powalił na murawę Roberta Lewandowskiego, tym razem arbiter pokazał tylko żółty kartonik, choć wydawało się, że powinien konsekwentnie sięgnąć po kartkę koloru czerwonego.
W 35. minucie znakomitą kontrę wyprowadził Lech. Peszko dalekim podaniem uruchomił Siergieja Kriwca. Białorusin pognał na bramkę Sapeli i zdecydował się na uderzenie zza pola karnego. Piłka po rykoszecie znalazła miejsce w okienku bramki gospodarzy, a działacze "Kolejorza" zaczęli zacierać ręce świętując udany transfer, który już zaczyna się spłacać.
- Uważam, że czeka nas trudny, ale bardzo ciekawy mecz - mówił przed spotkaniem, Semir Stilić. Takie słowa idealnie pasują do opisu drugiej części. Na boisku w Bełchatowie oglądaliśmy akcję za akcję. Mimo zimowej aury zawodnicy zapewnili wysoką temperaturę. W 56. minucie do remisu doprowadził Tomasz Wróbel, który strzałem szczupakiem pokonał Jasmina Buricia. W tym miejscu należą się słowa uznania dla bramkarza Lecha. Bośniak wielokrotnie ratował swój zespół przed stratą gola.
Szczególne chwile na boisku w Bełchatowie przeżywał Zbigniew Zakrzewski. Były zawodnik Lecha mógł zagrać przeciwko swym byłym kolegom. Co więcej, 29-letni snajper zmarnował znakomitą okazję do zdobycia bramki, gdy po zwiedzeniu Bartosza Bosackiego uderzył zbyt lekko wprost w ręce Buricia. - Na pewno będzie to dla mnie wyjątkowe wydarzenie. Mam ogromny sentyment do Lecha. Wychowałem się w Kolejorzu, pochodzę z Poznania, więc mecze z Lechem wywołują u mnie dodatkowy dreszczyk emocji - mówił Zakrzewski przed grą.

W 69. minucie sprawiedliwości stała się zadość. Krzysztof Janus obejrzał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę i szanse się wyrównały. Rozgrywający bardzo dobre zawody Siergiej Kriwiec mógł po raz drugi wpisać się na listę strzelców, ale po jego strzale piłka trafiła w słupek. Do końca meczu wynik nie zmienił się. Niektórzy winili za to boisko i pogodę. - Najpierw prowadziliśmy, potem straciliśmy gola. Oprócz zawodników GKS jeszcze ktoś inny nam przeszkadzał. Był to śnieg - powiedział po spotkaniu Sławomir Peszko.
Dzięki podziałowi punktów Lech awansował na drugie miejsce w tabeli. Podopieczni Rafała Ulatowskiego zajmują 5. lokatę.
Po meczu powiedzieli:
Trener Lecha Poznań Jacek Zieliński: "Jak na warunki pogodowe było to naprawdę niezłe widowisko. Mecz mógł się podobać kibicom. Obraz zniesmaczyły nieco czerwone kartki. Sytuacji, w której został ukarany Wojtkowiak nie widziałem, bo patrzyłem w inną stronę boiska. Ta kartka postawiła nas w trudnej sytuacji, jednak chwała chłopakom, że zdołali się podnieść. Możemy trochę żałować, że nie udało się utrzymać prowadzenia. Nie ma co jednak rozdzierać szat, bo zdobyliśmy punkt na trudnym terenie".
Szkoleniowiec PGE GKS Bełchatów Rafał Ulatowski: "Grając w przewadze mogliśmy uniknąć straty gola. Lech strzelił przecież bramkę po naszym stałym fragmencie gry. Kriwiec uderzył jednak fantastycznie. Trzeba mieć szacunek dla Lecha, bo gdyby Kriwiec nie pomylił się o kilka centymetrów i zamiast w słupek trafił do bramki, to mogło być 0:2 i byłoby po meczu. Wynik w sumie sprawiedliwy. My mieliśmy swoje sytuacje, Lech miał swoje, skończyło się remisem. Mecz mógł się podobać, zwłaszcza w drugiej połowie".
PGE GKS Bełchatów - Lech Poznań 1:1 (0:1)
Bramki: 0:1 Siergiej Kriwiec (35), 1:1 Tomasz Wróbel (56).
Żółta kartka - PGE GKS Bełchatów: Krzysztof Janus, Mariusz Ujek, Tomasz Wróbel, Maciej Małkowski. Lech Poznań: Sławomir Peszko, Seweryn Gancarczyk. Czerwona kartka za drugą żółtą - PGE GKS Bełchatów: Krzysztof Janus (69). Czerwona kartka - Lech Poznań: Grzegorz Wojtkowiak (22-niesportowe zachowanie).
Sędzia: Marcin Szulc (Warszawa). Widzów 5 500.
PGE GKS Bełchatów: Łukasz Sapela - Jakub Tosik, Dariusz Pietrasiak, Mate Lacić, Krzysztof Janus - Tomasz Wróbel (90+3. Mateusz Cetnarski), Janusz Gol (46. Kamil Poźniak), Patryk Rachwał, Mariusz Ujek, Maciej Małkowski - Zbigniew Zakrzewski (70. Dawid Nowak).
Lech Poznań: Jasmin Burić - Grzegorz Wojtkowiak, Bartosz Bosacki, Ivan Djurdević, Seweryn Gancarczyk - Sławomir Peszko, Dimitrije Injac, Tomasz Bandrowski, Semir Stilić (86. Tomasz Mikołajczak), Siergiej Kriwiec - Robert Lewandowski.








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
1 Do 2 z 2