Piłka nożna - Ekstraklasa
23/08/2009 - 16:30Wejście smoka Sasina! Lech przegrał z Cracovią

Jak tak dalej pójdzie Orest Lenczyk niedługo będzie miał pomnik w Krakowie. Jego Cracovia niespodziewanie pokonała faworyzowanego Lecha 1:0. Bramkę na wagę trzech punktów zdobył Paweł Sasin, który na boisku pojawił się kilka sekund wcześniej.
Mecz z Lechem Poznań był dla Oresta Lenczyka już 479 spotkaniem w roli trenera klubu z ekstraklasy. Tym samym wyrównał on rekord Teodora Wieczorka. Za tydzień lider tego rankingu będzie już tylko jeden.
Sobotnia konfrontacja była też ważna z innego powodu. Do polskiej najwyższej klasy rozgrywkowej powrócił Radosław Matusiak. Napastnik nie łapał się do składu pierwszoligowego Widzewa Łódź, jednak trener Lenczyk nalegał, aby ściągnąć Matusiaka do Krakowa. Panowie znają się doskonale z czasów wspólnej pracy w GKS Bełchatów. To właśnie wtedy "RadoMatu" znajdował się w najlepszej formie. Później było już tylko gorzej.
Mecz z Lechem pokazał, że ci, którzy postawili już na napastniku krzyżyk, mogą jeszcze się bardzo zdziwić. Matusiak bowiem walczył z poznaniakami na całym boisku. Od razu przypomniały się jego występy za czasów gry w Bełchatowie.
Matusiak w meczu miał kilka całkiem niezłych sytuacji, jednak najbliżej zdobycia bramki był w 59. minucie, kiedy to piłka po jego strzale trafiła w poprzeczkę. Ale, że do wysokiej formy brakuje mu jeszcze sporo pokazała sytuacja z końcowych minut spotkania. Matusiak przez kilkadziesiąt metrów biegł z piłką samemu na bramkę Lecha tylko po to, by w kiepskim stylu przegrać pojedynek z Kasprzikiem. Mógł dobić Lecha, ale dał sobie wybić piłkę wślizgiem.
Bohaterem tego spotkania został jednak kto inny. W 64. minucie z powodu kontuzji boisko musiał opuścić Bartosz Ślusarski. Zastąpił go Paweł Sasin i... kilka sekund później dał Cracovii prowadzenie! Piłkę z lewej strony dośrodkował Dariusz Pawlusiński, sprytnie przepuścił ją Matusiak i byłemu zawodnikowi Lecha pozostało tylko z siedmiu metrów trafić do pustej bramki.
"Kolejorz" prezentował się bardzo słabiutko. Na potwierdzenie tego wystarczy napisać, że pierwszy celny strzał na bramkę Marcina Cabaja zawodnicy Jacka Zielińskiego oddali dopiero w... 81. minucie, kiedy to Jakub Wilk trafił w dobrze ustawionego golkipera "Pasów".
Tak naprawdę goście z Poznania grać zaczęli dopiero tuż przed końcem meczu. Po przypadkowym zagraniu Roberta Lewandowskiego piłka trafiła nawet w słupek bramki Cracovii, ale to wszystko na co stać dziś było graczy Lecha. Zadowolony z takiego obrotu sprawy musiał być wysłannik FC Brugge, który tego dnia z trybun oglądał poczynania poznaniaków. Sytuacja przed rewanżowym meczem w Lidze Europa nie wygląda więc za wesoło.
W obozie Cracovii humory są natomiast bardzo dobre. Trener Lenczyk całkowicie odmienił obraz gry "Pasów" i już zyskał ogromne uznanie wśród kibiców. Przypomnijmy, że w poprzedniej kolejce zadebiutował on na stanowisku szkoleniowca Cracovii i wywiózł cenny punkt z boiska warszawskiej Legii. Teraz zgarnął całą pulę w konfrontacji z innym kandydatem do tytułu mistrzowskiego.








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
1 Do 2 z 2