Piłka nożna - Ekstraklasa
15/03/2010 - 09:29Była gwiazda reprezentacji ma żal do Beenhakkera

W 2006 roku uchodził za jednego z najlepszych napastników, regularnie strzelając gole w Ekstraklasie i dla reprezentacji. Dziś Radosław Matusiak próbuje wrócić do formy, którą wtedy prezentował. - Nie jestem jeszcze taki stary, ponownie mogę być dobrym piłkarze - powiedział "Przeglądowi Sportowemu".
O Matusiaku mówiło się, że to piłkarz poukładany zarówno na boisku jak i poza nim. Na murawie imponował skutecznością, był czołowym zawodnikiem walczącego o mistrzostwo Polski GKS-u Bełchatów. W życiu prywatnym był spokojny, gustował w najlepszych winach i uchodził za wzór, dla wielu młodszych piłkarzy. Ówczesny trener zespołu z Bełchatowa, Orest Lenczyk, właśnie od Matusiaka zaczynał ustalanie składu. Teraz doświadczony szkoleniowiec i piłkarz, spotkali się w Cracovii. Jednak sytuacja jest zupełnie inna - drużyna z Krakowa walczy o utrzymanie w Ekstraklasie, a Matusiak nie jest już tym samym zawodnikiem.
O tym, że wciąż stać go na zdobywanie bramek i bycie czołową postacią zespołu, "RadoMatu" przypomniał w ostatniej kolejce ligowej, kiedy strzelił dwa gole w wygranym przez Cracovię spotkaniu z Koroną Kielce. Ile bramek Matusiak chce mieć na zakończenie sezonu? - Dwadzieścia - żartuje w rozmowie z "Przeglądem Sportowym". - Składanie takiej deklaracji nie ma większego sensu. Napastnik nigdy nie wie, co go czeka - zauważył.
Matusiak od kilku lat narzekał na liczne dolegliwości, które utrudniały mu przebicie się do składów m.in. Palermo, Heereenven i Wisły Kraków. Okazało się, że przyczyną problemów zdrowotnych napastnika "Pasów" był krzywy kręgosłup. - Teraz, po zabiegach, nic mnie nie boli, ale to się może jeszcze odezwać - powiedział. - Nie jestem jeszcze taki stary, ponownie mogę być dobrym piłkarzem - dodał.
Osobą, której Matusiak zawdzięcza najwięcej Orest Lenczyk. - Widzew zostawiłem dla niego i marzeń o powrocie do wielkiej piłki. Ciągle wierzę, że się spełnią - wyznał.
Jest jeszcze jeden człowiek, który miał duży, ale niekoniecznie pozytywny wpływ na karierę zawodnika, który w pewnym momencie postanowił zakończyć przygodę z piłką: Leo Beenhakker.
- Beenhakker dał mi szansę wypłynąć na międzynarodowe wody, chociaż nadal żałuję, że nie wziął mnie na mistrzostwa Europy - powiedział Matusiak. - Nawet nie będąc w optymalnej formie czułem się lepszy od Zahorskiego - podkreślił.

Czy łodzianin wciąż liczy na występy w reprezentacji Polski? - Nie - mówi krótko. Jak twierdzi w kadrze są w tej chwili lepsi zawodnicy. - Na przykład Robert Lewandowski, który pasuje do schematu gry z jednym wysuniętym napastnikiem - zakończył.
Więcej w "Przeglądzie Sportowym"








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
1 Do 1 z 1