Piłka nożna - Ekstraklasa
11/04/2009 - 12:16Grosicki dla eurosport.pl: Z Wisłą nie przegramy

Jagiellonia w rundzie wiosennej jest postrachem wszystkich zespołów ekstraklasy. Zespół Michała Probierza dzisiaj zagra w Krakowie z walczącą o mistrzostwo Wisłą. - Jestem pewny, że spod Wawelu wywieziemy punkty – mówi eurosport.pl Kamil Grosicki, który zimą trafił do klubu z Białegostoku.
Sobotnie spotkanie przy Reymonta zapowiada się ciekawe z kilku powodów. Po pierwsze Wisła musi wygrać, aby nadal realnie myśleć o mistrzostwie. Po drugie przed krakowską publicznością ponownie wystąpi Tomasz Frankowski, który w barwach „Białej Gwiazdy” zdobył ponad 120 bramek. Jak najlepiej w sobotnim spotkaniu będzie chciał się zaprezentować Kamil Grosicki. Prawy pomocnik Jagiellonii w tej rundzie spisuje się znakomicie i ponownie puka do bram kadry Leo Beenhakkera. Dla niego będzie to dopiero pierwszy występ na stadionie im. Henryka Reymana. Początek meczu o godz. 17.30.
Z Kamilem Grosickim, pomocnikiem Jagiellonii rozmawia Krzysztof Srogosz
Pana zespół jest rewelacją tego roku w ekstraklasie. Zdobyliście 10 punktów w pięciu meczach. Do Krakowa chyba przegrać nie jedziecie?
Na pewno chcemy pokazać kawałek dobrej piłki i udowodnić, że to co prezentowaliśmy ostatnio nie było przypadkiem. Nie boimy się rywali, ale jasne, że ich szanujemy. Jestem jednak przekonany, że jakieś punkty przywieziemy. Czy to będzie jeden czy trzy nie wiem, ale nie przegramy.
Trener Michał Probierz wymyślił jakąś nową taktykę na „Białą Gwiazdę”?
Nie ma takiej potrzeby. To, co dobrze funkcjonuje nie trzeba zmieniać. Mamy swój styl i myślę, że w Krakowie również okaże się on skuteczny.
To będzie chyba Pana pierwszy występ na stadionie Wisły.
To prawda, bo gdy reprezentowałem Legię, to byłem chory, a Pogoni siedziałem na ławce. Ze szczecińskim klubem zremisowaliśmy 0:0, ale potem i tak spadliśmy z ekstraklasy. W Legią przegrałem 0:1. Mam więc, nie najlepsze wspomnienia. Niedawno po raz pierwszy grałem na boisku w Wodzisławiu Śląskim i od razu strzeliłem gola. Mam nadzieję, że w sobotę zrobię to samo. Tak naprawdę to nie ma to jednak większego znaczenia. Nieważne, kto zdobywa bramki, ważne żebyśmy wygrywali.
Ostatnio to głównie zasługa właśnie Pana, Tomasza Frankowskiego i Pawła Zawistowskiego.
Jak się spisuje Tomek to każdy widzi. Ja staram mu się pomagać na boisku jak najlepiej potrafię. On mi bardzo dużo pomaga, mówi co i jak zmieniać w swojej grze. Jego obecność w zespole jest dla nas wszystkich nieoceniona. Bardzo dobrze rozumiem się także z Pawłem, który ostatnio strzelił dwa gole.
Jego to chyba znał Pan ze Znicza, bo w zeszłym roku widziałem Pana na jakimś meczu pod szatnią pruszkowskiego zespołu .
Nie, nie. Wtedy byłem w Pruszkowie, bo czekałem na mojego kolegę Bartka Ławę z Arki Gdynia. Jechaliśmy później razem do Szczecina. Pawła jak i drugiego z chłopaków ze Znicza, czyli Igora Lewczuka poznałem dopiero w Białymstoku.
Wszystko idzie tak dobrze, że aż żal pomyśleć o tym, że po sezonie może Was spotkać degradacja za korupcję...
Dlatego my o tym w ogóle nie myślimy i skupiamy się tylko na grze. Jestem przekonany, że na murawie na 100% utrzymamy się w ekstraklasie. Jesienią zespół w 17 kolejkach zdobył 18 punktów, a teraz w pięciu już dziesięć. Co będzie dalej, od nas piłkarzy już to nie zależy.
Przed rundą mówiło się, że „Jaga” będzie walczyła o utrzymanie. Teraz cele się zmieniły?
W sumie nie. Cały czas to jest nasze największe zadanie, ale teraz pojawiła się szansa, że jeśli utrzymamy formę możemy być nawet na piątym miejscu w tabeli. Szczerze, to chyba nie spodziewaliśmy się w okresie przygotowawczym, że wiosną tak fajnie będzie to wyglądało.
Po ostatnich dobrych meczach dostaliście jakieś premię?
Nie było nic specjalnego, ale jak to się mówi płacą nam tyle, że są pieniądze na jakieś tam ruchy (śmiech). Nie narzekam.
Ale chyba nie żadne ruchy hazardowe.
O nie, nie. Tych już żadnych nie robię.
Trafił Pan do Białegostoku zimą. Chyba Pan nie żałuje.

Absolutnie nie. W zespole jest świetna atmosfera, a kolejne dobre mecze jeszcze ją poprawiają. A samo miasto i ludzie też mi się podobają. Wszyscy są życzliwi i z każdym można porozmawiać na trapiące cię tematy. Ja najlepszy kontakt mam chyba z dyrektorem sportowym Cezarym Kuleszą. Także z prezesem mogę porozmawiać prawie jak z kolegą. Gdzie indziej, to było niespotykane.
A po ostatnich dobrych występach Leo dzwonił do Pana?
Jeszcze nikt z kadry się nie odzywał, ale jestem pewny, że jeśli nadal będę dobrze grał to telefon zadzwoni. Oglądałem ostatnie mecze reprezentacji i ciężko powiedzieć, czy w Irlandii zagrałbym lepiej. Tam było strasznie słabe boisko i chyba każdemu piłka uciekałaby tak samo.








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
1 Do 1 z 1