Piłka nożna - Ekstraklasa
07/04/2009 - 13:00Przewrotka: "Franek, Franek..."

„Franek, Franek, łowca bramek” - niosło się po Białymstoku jeszcze na długo po zakończeniu niedzielnego meczu z ŁKS-em Łódź. Kapitan Jagiellonii Tomasz Frankowski zdobył w nim dwie bramki, prowadząc swój zespół do pewnego zwycięstwa 4:1.
Dla klubu z Podlasia było to już trzecie zwycięstwo na wiosnę, a dla 34-letniego „Franka” gole numer 120 i 121 w polskiej ekstraklasie!
- Szkoda, że Frankowski nie przyszedł do nas przed sezonem, a dopiero zimą. Wówczas nie gralibyśmy o żadne utrzymanie, a o europejskie puchary – mówił po spotkaniu pomocnik Mariusz Dzienis.
Władze Jagiellonii zrobiły swoim kibicom piękny prezent bożonarodzeniowy, kiedy 23. grudnia ubiegłego roku ogłosiły, że do Białegostoku po 15 latach przerwy wraca wychowanek klubu Tomasz Frankowski. - Kiedy opuszczałem Jagiellonię obiecałem, że jeszcze tu wrócę i w Białymstoku zakończę karierę. Kocham ten klub, tu jest mój dom i chcę mu pomóc w utrzymaniu w ekstraklasie – mówił tuż po podpisaniu kontraktu Frankowski.
Kiedy zapytaliśmy, czy tylko w utrzymaniu, 34-letni napastnik w swoim stylu odpowiedział: - Mogę powiedzieć, że powalczymy o mistrzostwo. Ale co z tego, papier wszystko przyjmie, a realia to są realia.
Frankowski zdradził tylko, że jednym z jego marzeń na ten sezon jest wejście do 10. najlepszych strzelców w historii polskiej ekstraklasy. I w pięciu pierwszych meczach zdobył pięć bramek i do dziesiątego w klasyfikacji Jerzego Podbrożnego traci już tylko jedno trafienie. - No, jestem już blisko – cieszył się po meczu z ŁKS-em.
Najważniejsze dla Frankowskiego i kibiców Jagiellonii jest jednak to, że białostoczanie przeszli zimą prawdziwą metamorfozę. Grają ładnie, z polotem, agresywnie i co najważniejsze – skutecznie. Zwłaszcza na stadionie przy ulicy Słonecznej, okrzykniętym już mianem twierdzy. Podopieczni Michała Probierza pokonali na nim wiosną Arkę Gdynia (3:0), Legię Warszawa (2:1) i teraz ŁKS (4:0).Wielka w tym zasługa zwłaszcza duetu Frankowski – Kamil Grosicki, który stał się już postrachem obrońców ekstraklasy.
- To największa siła Jagiellonii. Grosicki wykorzystuje swoją ogromną szybkość i stwarza sytuacje, a sprytny Frankowski je tylko wykańcza. To wielki napastnik – komplementował po niedzielnym meczu trener ŁKS-u, Grzegorz Wesołowski.
- Kiedy Tomek podpisał kontrakt z Jagą niektórzy wypominali mu wiek i twierdzili, że nic już w ekstraklasie nie osiągnie. I co? Mądrale powinni schować teraz kalkulatory do kieszeni. Franek jest na tyle inteligentnym i sprytnym zawodnikiem, że byłem pewny, że jeszcze bramek w lidze nastrzela. Nie zdziwię się jeśli zostanie w tym sezonie królem strzelców – mówi były trener Frankowskiego z Wisły Kraków, obecnie szkoleniowiec Lecha Poznań Franciszek Smuda.
My też jesteśmy przekonani, że jeszcze w tym sezonie zanucimy „Franek, Franek, łowca bramek”.








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
0 Do 0 z 0