Piłka nożna - Liga Mistrzów
20/10/2009 - 22:48Żewłakow pokonał oprawcę Wasilewskiego

Takiej kolejki nie było od dawna. Padło już 31 goli, a przecież w środę kolejne osiem spotkań. Ciekawie było nie tylko na Camp Nou. W Liverpoolu gospodarze przegrali w ostatniej minucie z Olympique Lyon 1:2, a Olympiakos Żewłakowa pokonał Standard 2:1. W Glasgow Unirea wygrała z Rangers 4:1
Mimo że to dopiero początek w najbardziej prestiżowych rozgrywkach na Starym Kontynencie to emocji nie brakuje. Wtorkowe mecze dostarczyły kibicom wrażeń, które zapamiętają na długo. Najbardziej pasjonująco zapowiadał się mecz na Anfield Road.
Liverpool, który zagrał bez kontuzjowanego Fernando Torresa, mimo wszystko był faworytem w meczu z Olympique Lyon. Wszystko wyglądało w miarę dobrze do 72. minuty. Wtedy to gospodarze prowadzili po bramce Yossi Banayouna. Goście nie odpuszczali i doprowadzili do remisu. Gdy wydawało się, że spotkanie zakończy się podziałem punktów, gola dla trzeciego zespołu ostatniego sezonu Ligue 1 strzelił rezerwowy Cesar Delgado. Dzięki temu Lyon ma na koncie komplet wygranych.

Nie gorzej było w Budapeszcie. Tam także w grupie E Debreczyn grał z włoską Fiorentiną i już po 37 minutach było... 2:4! Dla przyjezdnych dwie bramki w tym czasie zdobył niezawodny Adrian Mutu. 30-letni rumuński snajper nadal imponuje. Po przerwie miał jeszcze kolejne okazje, ale nie udało mu się zdobyć hat-tricka. W końcówce gospodarze strzelili jeszcze gola, ale i tak przegrali 3:4.
Także w grupie G obejrzeliśmy wiele bramek, ale oba spotkania były jednostronne.
Dość niespodziewanie w Stuttgarcie, miejscowe VfB przegrało z FC Sevilla 1:3. Gospodarze niespecjalnie wiedzieli, co się dzieje i do 72. minuty goście strzelili im trzy gole. Honorową bramkę dla podopiecznych Markusa Babbela zdobył Elson. Hiszpańska drużyna praktycznie zapewniła już sobie wyjście z grupy. Ma na koncie trzy zwycięstwa.
W Glasgow dzisiaj na pewno niektórzy świętują. To kibice Celticu. Ich odwieczni wrogowie, czyli fani Rangers mogą się jednak upić, ale tylko ze smutku.
Ich ulubieńcy pogrążają się w coraz większym kryzysie. Chyba nikt się nie spodziewał, że ludzie Waltera Smitha przegrają z Unireą Urziceni. A jednak. Podopieczni byłego trenera Wisły Kraków, Dana Petrescu rozgromili gospodarzy 4:1. Co ciekawe, trzy bramki w tym meczu padły po strzałach samobójczych. Gospodarze wprawdzie prowadzili, ale właśnie po golu zawodnika gości. Później już rumuński zespół pokazał, że może namieszać w tej edycji Ligi Mistrzów. Lafferty i McCulloch strzelili po samobóju i było pozamiatane.

Dwie bramki w 90. minutach decydowały o wynikach w grupie H. Olympiakos Pireus z Michałem Żewłakowem na prawej obronie po niesamowitej końcówce pokonał 2:1 Standard Liege. Gola strzelił Stoltidis. W zespole z Belgii zagrał Aksel Witsel, który niecałe dwa miesiące temu złamał nogę Marcinowi Wasilewskiemu. Grecy mają teraz sześć punktów.
Natomiast Arsenal, w którego składzie są Łukasz Fabiański i Wojciech Szczęsny zaledwie zremisował 1:1 na wyjeździe z AZ Alkmaar, tracąc trzy punkty po golu Mendesa da Silvy. Polacy nie pojechali do Holandii.
- Jesteśmy bardzo rozczarowani. W Lidze Mistrzów trzeba grać jednak nawet do 93. minuty - powiedział trener Arsenalu Arsene Wenger,
Sprawdź wszystkie wyniki, tabele i składy w 3. kolejki LM








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
1 Do 1 z 1