Piłka nożna - Liga Mistrzów
18/03/2010 - 15:30Terry nie odpowie za potrącenie człowieka

- To nie była jego wina, tylko kompletny przypadek - zapewnił Steve Rowley po wypadku, do którego doszło we wtorek wieczorem. John Terry, wyjeżdżając z minimalną prędkością ze Stamford Bridge, przejechał po nodze Rowleya. Szef ochrony Chelsea ze skomplikowanym złamaniem trafił do szpitala.
Rowley ochraniał samochód Terry'ego, którym kapitan Chelsea próbował się wydostać ze stadionu po meczu z Interem. Potężne auto piłkarza z napędem na cztery koła natychmiast otoczył wianuszek fanów i fotoreporterów.
Na fotelu pasażera siedziała żona piłkarza Toni. Terry miał na liczniku najwyżej 5 km/godz. Jako że mnóstwo osób rzuciło się na jego samochód, obrońca Chelsea nawet nie był świadomy, że przejechał po nodze ochroniarza Chelsea. O sprawie dowiedział się dopiero przez telefon kilka godzin później, gdy był już w domu.
- Wtedy John od razu do mnie zadzwonił, dlatego nie czuję do niego żadnego żalu - zapewnił Steve Rowley.
Rzecznik Chelsea Phill Hull zapewnił, że sprawa została zamknięta w momencie, gdy z piłkarzem porozmawiali policjanci. - Badanie alkomatem nic nie wykazało. John odpowiedział na kilka pytań i na tym się skończyło. Był bardzo przybity tym, co się stało, bo ten człowiek, na którego najechał, wiele razy mu pomagał. Był bardzo skruszony - powiedział.








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
1 Do 5 z 5