Piłka nożna - Liga Mistrzów
19/08/2009 - 09:58Koszmar Boruca! Dwa przypadkowe gole Arsenalu

Artur Boruc rozegrał świetne spotkanie z Arsenalem, ale Celtic przegrał 0:2. Polski bramkarz nie ma sobie nic do zarzucenia. Najpierw skapitulował po przypadkowym strąceniu piłki plecami przez Williama Gallasa, a w drugiej połowie nie miał szans przy swojaku kapitana Celticu Gary'ego Caldwella.
W pierwszej połowie kości aż trzeszczały. Piłkarze Tony'ego Mowbraya zamurowali środek boiska. Gra pięcioma pomocnikami i tylko jednym jedynym Georgiosem Samarasem z przodu miała być odpowiedzią zaprogramowanych na seryjne strzelanie goli piłkarzy z Emirates Stadium. Ale rozgromienie Evertonu 6:1 na inaugurację Premiership nie było wystarczającym argumentem dla Mowbraya, by przegrupować szyki.
Mecz, który zapowiadano jako szlagier 4. rundy kwalifikacji Ligi Mistrzów, nie był porywającym widowiskiem, choć tempo rzeczywiście było imponujące. Brakowało jednak soczystych strzałów na bramkę czy to Manuela Almunii, czy Artura Boruca. Żaden z nich nie musiał udowadniać, że bardziej zasługuje na miejsce między w wyjściowej jedenastce niż rezerwowy w Arsenalu Łukasz Fabiański czy numer 2 w bramce Celticu Łukasz Załuska.
W ciągu 90 minut faworyzowani goście oddali tylko dwa naprawdę groźne strzały na bramkę Boruca, ale to nie po nich padały gole. Boruc wyciągał piłkę z bramki po absurdalnych sytuacjach. W 43. minucie "Kanonierzy" mieli rzut wolny z 25 metrów. Wystawę zrobił Van Persie, jak z armaty huknął Cesc Fabregas. Wydawało się, że polował nie na bramkę, ale na Williama Gallasa, który wiercił się w polu karnym jak pszczoła po ulu. Fabregas trafił Gallasa w plecy i to kompletnie zmyliło bezradnego Boruca. Polak rzucił się w prawą stronę, ale nawet gdyby stał w miejscu, i tak nic by nie zrobił.
Na tym niefart Artura Boruca się nie skończył. W 71. minucie lewą stroną ruszył Gael Clichy. Kopnął piłkę wzdłuż linii, a tam interweniował Gary Caldwell. Kapitan Celticu, strzelając samobója, sprowadził swoich piłkarzy na dno. Żeby uporać się z Arsenalem, zdecydowanie słabsi na papierze piłkarze Mowbraya potrzebowali szczęścia.
Nie miał go na pewno Boruc. Krytykowany na potęgę jeszcze kilka miesięcy temu Polak jeszcze raz w ostatnich występach pokazał, że kryzys formy ma daleko za sobą. Na boisku zachowywał się jak zwykle, grzeszył nadmierną pewnością siebie, ale tym razem nie zasłużył na los, jaki zgotowali mu piłkarze Arsenalu na spółkę z kapitanem Celticu.
Wyniki 4. rundy kwalifikacji Ligi Mistrzów
FC Sheriff - Olympiakos Pireus 0:2
FC København - APOEL FC 1:0
Celtic FC - Arsenal FC 0:2
FC Timişoara - VfB Stuttgart 0:2
Sporting - Fiorentina 2:2








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
0 Do 0 z 0