Piłka nożna - Liga Mistrzów
24/02/2010 - 22:40Udany rewanż Mourinho na The Blues

Portugalski szkoleniowiec Interu Mediolan miło będzie wspominał spotkanie przeciwko Chelsea Londyn, w której przepracował blisko trzy lata. Inter okazał się lepszy od zespołu "The Blues" i w pierwszym meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów wygrał 2:1. O awansie do ćwierćfinału zdecyduje mecz w Londynie.
Chyba nikt nie wątpił, że mecz Ligi Mistrzów, w którym zmierzą się aktualni liderzy lig krajowych, Inter i Chelsea będzie stał na niskim poziomie. Smaczków i podtekstów przed tym spotkaniem było zdecydowanie więcej. Na ławce trenerskiej "Nerazzurrich" zasiadł Jose Mourinho, który przez blisko trzy lata prowadził drużynę z zachodniego Londynu. - Znam ich dobrze. Nie oznacza to, że mam łatwiej. Wręcz przeciwnie, jeśli nie przekażesz odpowiednich informacji odnośnie starych piłkarzy swoim nowym podopiecznym, możesz mieć kłopoty - mówił "The Special One". Menedżerem "The Blues" jest Carlo Ancelotti. Włoch jak mało kto zna murawę na stadionie im. Giuseppe Meazza, gdyż przez wiele lat prowadził zespół Milanu.
Zarówno piłkarze, jak i szkoleniowcy byli w bojowych nastrojach przed gwizdkiem rozpoczynającym szlagier w 1/8 finału Ligi Mistrzów. - Chelsea to wspaniały klub. Mają wspaniałych zawodników w składzie i dobrego trenera na ławce, ale przestudiowaliśmy ich grę i jesteśmy na nich przygotowani. Jestem pewien, że determinacja i optymizm jaki posiadamy przed tym spotkaniem pomogą nam w awansie do kolejnej rundy - mówił przed meczem Lucio.
Wydaje się, że najtrafniejszą diagnozę przed spotkaniem postawił Wesley Sneijder. - Kluczem do zwycięstwa w meczu będzie linia pomocy. Zespół, który tu zdobędzie dominację, powinien wejść do ćwierćfinału turnieju - prorokował Holender. Tak też się stało. Frank Lampard zupełnie nie przypominał lidera środka boiska. Często za rozgrywanie akcji gości brał się Nicolas Anelka.
Mecz zaczął się znakomicie dla gospodarzy. Już w 3. minucie gry prowadzenie ekipie "Nerazzurrich" dał Diego Milito. Choć po odejściu Zlatana Ibrahimovicia wszyscy sympatycy Interu upatrywali jego następcy w osobie Samuela Eto'o, to właśnie argentyński snajper wydaje się brylować w napadzie mistrzów Włoch. Przy strzelonym golu Milito wręcz ośmieszył "bujającego w obłokach" Johna Terry'ego. Podopieczni Jose Mourinho cofnęli się czekając na okazję do kontrataku. W 15. minucie goście mogli doprowadzić do wyrównania. Z rzutu wolnego przymierzył Didier Drogba, ale piłka po strzale reprezentanta WKS trafiła w poprzeczkę.
W 22. minucie gry chwalony Diego Milito zachował się niesportowo. Argentyńczyk próbował wymusić rzut karny, za co sędzia Manuel Mejuto Gonzalez ukarał go żółtą kartką. Po meczu napastnik Interu przyznał się do winy. - To była słuszna decyzja arbitra. Szukałem dryblingu w polu karnym i nogi rywala, ale ten ostatecznie zmienił decyzję. Nie protestowałem - powiedział Milito.

Choć pierwsze minuty drugiej połowy nie wskazywały na zmianę rezultatu, wszystko odmieniło się w 51. minucie, gdy Salomon Kalou doprowadził do remisu. Napastnik Chelsea precyzyjnym strzałem zza pola karnego nie dał szans na udaną interwencję zasłoniętemu Julio Cesarowi. - Zrobiliśmy wszystko, co było w naszych możliwościach. Gol strzelony na San Siro jest bardzo cenny - mówił po zawodach Kalou. Radość z gola wyrównującego podopiecznych Ancelottiego nie trwała zbyt długo. W 55. minucie gry Esteban Cambiasso "na raty" zdołał umieścić piłkę w bramce Chelsea.
Jakby tego było mało, niedługo później kontuzjowany Petr Cech opuścił murawę, a miejsce między słupkami bramki "The Blues" zajął Henrique Hilario. Trzeba przyznać, że na pochwałę zasługuje ustawienie taktyczne Interu. Jose Mourinho wykonał kawał dobrej roboty i mimo frontalnych ataków do 90. minuty podopieczni Carlo Ancelottiego nie potrafili wyrównać.
Jednobramkowa przewaga w kontekście rewanżu na Stamford Bridge wydaje się nieznaczną zaliczką. Jose Mourinho może być zadowolony z gry swych piłkarzy, ale Portugalczyk na pewno zdaje sobie sprawę, że w Londynie nie będzie łatwo. Jego zawodnicy wierzą jednak w zwycięstwo i awans do 1/4 finału Ligi Mistrzów. - To była wojna fair play. Taka sama będzie na Stamford Bridge. Zagraliśmy z właściwym zaangażowaniem, jak zawsze. To był wspaniały Inter - powiedział po meczu Wesley Sneijder.








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
1 Do 9 z 9