Piłka nożna - Liga Mistrzów
25/11/2009 - 17:38Benitez jest bezpieczny, ale kasa świeci pustkami

Choć Liverpool nie awansuje do fazy pucharowej Ligi Mistrzów, to zdaniem dyrektora zarządzającego "The Reds", Christiana Purslowa, trener Rafael Benitez nie zostanie zwolniony. Powód? - Podpisał nowy pięcioletni kontrakt, który obowiązuje od zaledwie czterech miesięcy - powiedział Purslow.
Zwycięstwo Fiorentiny we wtorkowym meczu Ligi Mistrzów z Olympique Lyon zapewniło awans włoskiemu zespołowi do kolejnej rundy rozgrywek. Ekipa z Florencji awansowała kosztem Liverpoolu, który może się skoncentrować na walce o jak najwyższe lokaty w Premier League, gdzie także zawodzi.
Przedsezonowe założenia były następujące: triumf w lidze angielskiej, oraz awans do półfinału Champions League. Problem w tym, że Rafa Benitez może już o nich zapomnieć. "The Reds" zajmują 7. miejsce ze stratą 13 punktów do prowadzącej Chelsea Londyn, w Lidze Mistrzów pozostało im jedno spotkanie do rozegrania. Kibice są niezadowoleni z kiepskiej gry zespołu i powoli zaczynają wątpić w sens dalszej pracy Hiszpana w Liverpoolu. Ale jak twierdzi dyrektor zarządzający, Christian Purslow, szkoleniowiec może spać spokojnie.
- Te wyniki nie będą miały wpływu na dalszą pracę Rafy - powiedział. - Podpisał nowy pięcioletni kontrakt, który obowiązuje od zaledwie czterech miesięcy. Nie można zmieniać dalekosiężnych planów, tylko dlatego, że Lyon zdobył dwie bramki w końcówce spotkania. Bo tak naprawdę, właśnie o to się rozchodzi - dodał.
Jak twierdzi Purslow strata pieniędzy także nie będzie zbyt duża. Liverpool musi tylko dobrze wypaść w meczach Ligi Europa, do której awansował zajmując trzecie miejsce w grupie.
- Jeżeli w Lidze Europa rozegramy trzy mecze u siebie, to zarobimy tyle ile dostalibyśmy za występy w dalszej fazie Ligi Mistrzów - mówi. - Lubię myśleć o tym, że awansujemy do finału w Hamburgu, ale nawet jeśli zatrzymamy się w połowie drogi, to wpływy będą porównywalne z następną rundą Ligi Mistrzów - zakończył.
Z Purslowem zgadza się Benitez. - Jeśli wystąpimy w trzech spotkaniach Ligi Europa, to przynajmniej w kwestii pieniędzy nie będzie tak dużej różnicy - zauważył. - Ale najważniejsza rzecz, to zajęcie miejsca w pierwszej czwórce Premier League, dzięki czemu ponownie będziemy mogli awansować do przyszłorocznej fazy grupowej Ligi Mistrzów - zakończył.

Liverpool potrzebuje sukcesów, gdyż jest zadłużony na 245 milionów funtów. Do zajmującego czwarte miejsce Tottenhamu, traci 5 punktów.








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
1 Do 1 z 1