Piłka nożna - Liga Mistrzów
21/10/2009 - 18:09APOEL znów w Portugalii. Pół wieku temu było 1:16

Od pierwszego i wciąż jedynego meczu APOEL-u Nikozja w europejskich pucharach na portugalskiej ziemi minęło blisko pół wieku. W sezonie 1963/64 Cypryjczycy przegrali w Lizbonie ze Sportingiem 1:16. Trudno będzie uwolnić się od tego rekordowo koszmarnego wspomnienia w dzisiejszym meczu z FC Porto.
Czasy już nie te, co w połowie lat sześćdziesiątych, europejska piłka nożna wygląda dzisiaj całkiem inaczej. Może i kluby z Wyspy Afrodyty wciąż uważane są za futbolowych kopciuszków, ale już niejeden potentat przekonał się, że APOEL-e itp. należy traktować z szacunkiem. Ostatnim klubem mającym przykre doświadczenie w tej materii jest Atletico Madryt, które nieco ponad miesiąc temu tylko zremisowało bezbramkowo w stolicy Hiszpanii z drużyną Marcina Żewłakowa, Kamila Kosowskiego i Adriana Sikory.
- Dla APOEL-u to pierwsza przygoda z Ligą Mistrzów i doskonale zdajemy sobie sprawę, ile to dla nich znaczy - powiedział trener FC Porto Jesualdo Ferreira. - Mają za sobą już spotkania z Atletico Madryt i Chelsea. W obu stracili w sumie tylko jedną bramkę, co budzi szacunek. Pięć dni temu reprezentacja Cypru przegrała tylko 2:3 z Włochami mając w składzie piątkę ludzi z APOEL-u, z których jeden (Chrysostomos Michail - przyp.) zdobył bramkę. Jestem pewien, że zmuszą nas do takiej samej gry, do jakiej jesteśmy zmuszani w każdym innym meczu, czyli do granic możliwości. Musimy być cierpliwi, zagrać z inteligencją, rozwagą, ale i szacunkiem dla rywala - przestrzega Ferreira.
Z trójki Polaków będących w składzie cypryjskiego klubu przeciwko Porto wybiegnie prawdopodobnie tylko Kamil Kosowski. Adrian Sikora wciąż boryka się z niezaleczoną kontuzją kolana. Podobnie nie w pełni sił jest wciąż Marcin Żewłakow.
Trener cypryjskiego zespołu, w którym występuje też trzech portugalskich piłkarzy, wierzy jednak, że jego podopiecznych stać na dobry rezultat.
- To będzie trudny mecz - zauważa, choć niczym nie zaskakując, trener gości Ivan Jovanović. - Podobnie zresztą jak każde wcześniejsze nasze spotkanie w tych rozgrywkach. Porto i Chelsea to najsilniejsze zespoły w naszej grupie, więc nie moich piłkarzy nie trzeba dodatkowo motywować. Porto ma swój styl, który prezentuje niezależnie od tego, czy gra u siebie, czy na wyjeździe. Ma bardzo mocny środek boiska i atak. Wiem, że wywalczenie remisu nie będzie łatwe, ale byłby to rezultat, który w pełni by nas zadowolił. To, dzięki czemu dotarliśmy do tej fazy rozgrywek, to wola zwycięstwa samych piłkarzy i dobra organizacja gry. Nie będziemy faworytami, ale nie jesteśmy też bez szans - przekonuje Jovanović.
Eurosport.pl będzie zaglądać na stadion FC Porto i - przy okazji relacji tekstowej z meczu Real Madryt - AC Milan - informować o wydarzeniach z Portugalii.








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
0 Do 0 z 0