Piłka nożna - I Liga
02/11/2009 - 16:06Cecherz: Wiedziałem, w co się pakuję

- Działacze ostrzegali mnie, jaka jest sytuacja w zespole. Wiedziałem, że wielu zawodników narzeka na urazy. Ogólnie zdawałem sobie sprawę, że nie jest najlepiej i porażki mogą przyjść. Nie załamujemy się jednak - mówi eurosport.pl trener ZNicza Pruszków Przemysław Cecherz.
Z Przemysławem Cecherzem, opiekunem Znicza rozmawia Krzysztof Srogosz
Trzy porażki w czterech spotkaniach. Takiego początku pracy w Zniczu chyba Pan się nie spodziewał?
Może nie tak złego, ale działacze ostrzegali mnie, jaka jest sytuacja w zespole. Wiedziałem, że wielu zawodników narzeka na urazy. Ogólnie zdawałem sobie sprawę, że nie jest najlepiej i porażki mogą przyjść. Nie załamujemy się jednak. W grze brakuje jakości, ale w piątek w Ostrowcu Świętokrzyskim nie powinniśmy przegrać. W ciągu najbliższego tygodnia postaramy się coś z tym zrobić. Zawsze można coś poprawić. Teraz mamy przed sobą dwa bardzo ważne mecze w Płocku z także walczącą o wyjście ze strefy spadkowej Wisłą i u siebie na koniec z GKS Katowice. To będą spotkania, które określą naszą sytuację przez przerwą. Zimą wrócą kontuzjowani piłkarze, planuję także zmiany. Dojdą nowi zawodnicy i jestem pewny, że wiosną to będzie już zupełnie inna drużyna, która na pewno będzie wygrywała.
Ale z Panem na ławce trenerskiej? W Zniczu szkoleniowców zwalnia się bardzo łatwo.
Wiadomo, że praca trenera nie jest najpewniejszą z możliwych i jasne, że obawiam się jej utraty. Rozmawiałem jednak dużo z działaczami i ustaliliśmy, że zachowamy spokój. Na pewno nikt nie panikuje w klubie z powodu ostatnich porażek. Wiemy, czego można się spodziewać po zespole.
Nie żałuje Pan, że przyszedł do Pruszkowa?
Na pewno nie. To nie była przecież decyzja podjęta przypadkowo. Zdawałem sobie sprawę, co mnie tu czeka. Wiedziałem, że łatwo nie będzie.
No, ale ciężko zrobić coś trenerowi, gdy bramkarz puszcza gola z 40 metrów. Tak właśnie było w piątek w Ostrowcu Świętokrzyskim.
Zdarza się, ale po części była to także wina obrońców. Adrianowi Bieńkowi Znicz w tej rundzie zawdzięcza bardzo dużo. Wiele punktów, to głównie jego zasługa i dobrze mi o tym wiadomo. Teraz „Bieniu” miał gorsze występy i sam dobrze zdaje sobie z tego sprawę. Jestem przekonany, że wyciągnie z tego wnioski. A czy dokonam zmiany na tej pozycji przed kolejnym meczem? Nie sądzę.
Po druzgocącej porażce w Łodzi z Widzewem (0:7) pojawiły się głosy, że zawodnicy nie koniecznie akceptują Pana jako swojego trenera. Co Pan na to?
Nie chcę używać jakiś górnolotnych słów, ale mi się dobrze pracuje z tymi zawodnikami, a oni ćwiczą dość mocno. Nie mam z nimi żadnych problemów, wydaje mi się, że dociera do nich dość dużo z tego, co do nich mówię. Wiadomo, że między nami nie ma jeszcze takiej atmosfery i chemii jaka powinna być, ale jestem trenerem dopiero dwa tygodnie. Mam nadzieję, że to przyjdzie.








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
0 Do 0 z 0