Piłka nożna - Carling Cup
01/12/2009 - 20:57Kuszczak w półfinale Pucharu Ligi

Manchester United awansował do półfinału Pucharu Ligi pokonując Tottenham 2:0 po pięknych golach Darrona Gibsona. Tomasz Kuszczak miał dwie bardzo dobre interwencje i tyle samo nieudanych.
Tomasz Kuszczak otrzymał drugą z rzędu szansę gry w pierwszym składzie po ligowym meczu z Portsmouth. W weekend zaprezentował się dobrze i był chwalony. We wtorek na pewno nie zbierze aż tak dobrych recenzji, ale nie powinien też być specjalnie skrytykowany. Wciąż walczy o schedę po Van Der Sarze, o ile ten zdecdyuje się w grudniu nie przedłużać kontraktu z "Czerwonymi Diabłami". Póki co rywalizację z Benem Fosterem wygrywa, ale do wywalcznenia sobie stałego miejsca w bramce jescze bardzo długa droga.
Mecz z Tottenhamem do 70. minuty miał bardzo dziwny przebieg. Goście byli częściej w posiadaniu piłki. Atakowali skrzydłami, głównie lewym. Tam dośrodkowaniami sporo zamieszania wprowadzał Aaron Lennon, ale brakowało postawienia kropki nad "i". Jermaine Defoe dwukrotnie próbował zaskoczyć w pierwszej połowie Tomasza Kuszczaka. Najpierw z około 23 metrów uderzył mocno po ziemi, a polski bramkarz pewnie złapał piłkę. Chwilę później napastnik Tottenhamu był siedem metrów od bramki, zaraz za narożnikiem pola karnego, ale wtedy przeszkodzili mu Nemanja Vidić i Wes Brown.
Dwójka stoperów Manchesteru rozegrała doskonałe zawody i to głównie dzięki nim zespół Alexa Fergusona, a w tym Tomasz Kuszczak zakończyli spotkanie bez straty gola. Zwłaszcza Serb popisywał się nieustępliwą, pewną siebie grą. Przepychał się z rywalami, by po chwili odbierać im piłkę. Przecinał niemal każde dośrodkowanie jakie lądowało w polu karnym polskiego bramkarza, który do udanej interwencji z pierwszej części gry dorzucił drugą po zmianie stron.
David Bentley strzelił mocno z 11 metrów prosto w dobrze ustawionego Kuszczaka, któryodbił piłkę przed siebie. Niestety później dobre interwencje przyćmiły dwa nieudane zagrania. Złe wyjście do dośrodkowania z rzutu rożnego i minięcie się z piłką. Na jego szczęście futbolówka spadła oczywiście na głowę Vidicia. W innym momencie polski bramkarz źle podawał w polu karnym do Andersona. To, że nie musiał sam ratować drużyny, zawdzięcza dobremu zastawieniu piłki przez Brazylijczyka.
Jeżeli zadaniem Manchesteru było zwycięstwo jak najmniejszym nakładem sił, to plan udał się w 100 proc. W pierwszej połowie Manchester miał trzy groźne strzały, po których wpadły dwie bramki.
Obie autorstwa Darrona Gibsona. Strzały z 17. i 39. minuty były ozdobą ćwierćfinału. W pierwszej akcji Irlandczyk strzelił nie do obrony z dystansu, po ziemi i przy samym słupku. Przy tym golu za asystę należy pochwalić Andersona, który ładnym zwodem zgubił Huttona i podał do kolegi.
Drugi gol był już majstersztykiem trójki Berbatowi, Welbeck i Gibson. Bułgar podał do Welbecka, ten odegrał szybko do Gibsona, który doskonałym technicznym strzałem w samo okienko pokonał Heurelio Gomesa.
Manchester awansował do półfinału Pucharu Ligi. Rywala w walce o finał pozna jutro po losowaniu. Może nim być Aston Villa, która w innym ćwierćfinale ograła na wyjeździe 4:2 Portsmouth.








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
0 Do 0 z 0