Piłka nożna - Carling Cup
02/12/2009 - 20:18Fabiański żegna się z Pucharem Ligi

Manchester City awansował do półfinału Pucharu Ligi pokonując Arsenal 3:0 po ładnych golach Carlosa Teveza, Shauna Wrighta-Phillipsa i Vladimira Weissa. Łukasz Fabiański zagrał dobre spotkanie, ale przy trafieniach gospodarzy nie miał nic do powiedzenia.
Do tej pory obydwa zespoły po dwa razy zdobywały Puchar Ligi. "Kanonierzy" ostatni raz triumfowali w 1993 roku. Bardziej spragnieni sukcesu powinni być więc "The Citizens", którzy zdobyli to trofeum w 1976 roku i był to ostatni raz, kiedy wygrali jakiekolwiek istotne rozgrywki w Anglii.
W składzie gości zabrakło Robina van Persie i Nicklasa Bendtnera, którym menedżer Arsene Wenger tym razem dał odpocząć. Zresztą niemal całe szeregi "Kanonierów" zostały na ten mecz odmłodzone. Szansę gry dostał Łukasz Fabiański, dla którego był to pierwszy mecz w wyjściowym składzie Arsenalu od ponad miesiąca. Ostatni raz pomiędzy słupkami swojej drużyny w oficjalnym meczu stał w poprzedniej rundzie Pucharu Ligi pod koniec października. Polak miał więc idealną okazję, żeby udowodnić swoim kibicom, a szczególnie Arsene Wengerowi, że stać go na walkę o prym pomiędzy słupkami bramki londyńskiego klubu.
Pierwsza połowa niczym szczególnym nie zachwyciła. Wszelkie zapędy napastników obu ekip kończyły się na obrońcach lub... Łukaszu Fabiańskim. Polak popisał się dwoma wspaniałymi interwencjami. Na samym początku meczu wybronił uderzenie głową Adebayora, a kilkanaście minut później nie dał się Carlosovi Tevezowi, który znalazł się sam na sam z polskim bramkarzem po kilkudziesięciometrowym rajdzie.
Po przerwie trzy cudowne trafienia zaliczyli gospodarze. Pierwsze było autorstwem Carlosa Teveza. Argentyńczyk w 50. minucie wykorzystał moment zwątpienia Rosickiego, wygarnął Czechowi piłkę, przebiegł kilka metrów wzdłuż linii pola karnego, położył na ziemi trzech obrońców, lekko odchylił się do tyłu i idealnie przymierzył w prawe okienko bramki Fabiańskiego Piłka efektownie otarła się o poprzeczkę i zatrzepotała w siatce. Nasz bramkarz nie miał w tej sytuacji najmniejszych szans.
Na kolejnego gola przyszło nam czekać do 68. minuty. Wtedy to piłkę w środku boiska przejął Ireland, podał do skrzydłowego Shauna Wrighta-Phillipsa, który zakręcił dwoma obrońcami Arsenalu, przełożył sobie piłkę z lewej na prawą nogę i z około 15 metrów cudownym uderzyniem pod poprzeczkę nie dał szans polskiemu golkiperowi.
Gdy w końcówce wiekszość myślała już o końcowym gwizdku arbitra, na jeszcze jeden zryw zdecydowali się "The Citizens". W 89. minucie Paul Bellamy ruszył lewą stroną, ograł dwóch obrońców i dokładnie zagrał na drugą stronę pola karnego do Słowaka Vladimira Weissa. Ten w czystej pozycji, przez nikogo nie atakowany tylko przyłożył nogę do piłki, która tuż pod poprzeczką wpadła do bramki. Fabiański ponownie nie mógł nic zrobić.
- Musimy przełknąć porażkę, mimo, że prawie cały mecz graliśmy dobrze. Uważam, że nasi młodzi zawodnicy nie są przyzwyczajeni do gry w takim tempie i to było widoczne już po godzinie gry. Ale to dobre doświadczenie dla nich. Nie można powiedzieć, że stawiamy na rozwój takich graczy, jak Jack Wilshere, Aaron Ramsey, Fran Merida, a następnie nie dać im grać. Mamy taką politykę gry. Myślę, że gdybyśmy grali dzisiaj w domu, to moglibyśmy wygrać ten mecz. Ten wypełniony stadion miał dziś ogromny wpływ na motywację graczy City - powiedział po meczu Arsene Wenger.
Manchester City-Arsenal Londyn 3:0 (Tevez 50', Wright-Phillips 69', Weiss 89')
Manchester City: Given- Bridge, Lescott, Toure, Richards- Bellamy, Ireland, Barry, Wright-Phillips(Weiss)- Tevez(Kompany), Adebayor.
Arsenal: Fabiański, Eboue, Song, Silvestre, Traore-Ramsey, Eastmond, Rosicky-Wilshere, Merida, Vela.








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
0 Do 0 z 0