Piłka nożna - Bundesliga
10/12/2009 - 11:09Wichniarek dla eurosport.pl: Jestem do dyspozycji Smudy

To nie jest wymarzony sezon Artura Wichniarka. Jego Hertha zamyka obecnie tabelę Bundesligi, a polski napastnik nie zdołał jeszcze zdobyć w lidze bramki. "Król Artur" nie załamuje jednak rąk: - Ciężko pracuję na treningach, aby przerwać złą passę - powiedział w specjalnym wywiadzie dla eurosport.pl.
Z Arturem Wichniarkiem, napastnikiem Herthy Berlin, rozmawiał Bartosz Rainka.
Kluby niemieckiej Bundesligi mają świetną opinię o polskich napastnikach. Klose, Podolski i Pan - należycie do najlepszych atakujących ligi. Jak to się dzieje, że w Polsce rodzi się tylu dobrych napastników?
ARTUR WICHNIAREK: Nie wiem jak to się dzieje (śmiech). Klose i Podolski są naprawdę świetnymi napastnikami. Szkoda, że grają dla Niemiec, mimo że urodzili się w Polsce. Najważniejsze jednak, że strzelają bramki w Bundeslidze i tym samym wyrabiają nam bardzo dobrą opinię.
W ostatnim ligowym meczu z Schalke zaciekle walczył Pan przez pełne 90 minut. Niestety znów nie udało się Panu zdobyć bramki. W 10 ligowych meczach nie zdołał Pan jeszcze wpisać się na listę strzelców. Czy miał Pan już taki sezon w swojej karierze?
Ten sezon na pewno jest bardzo dziwny i nie do końca udany zarówno dla mnie, jak i dla całego zespołu. W lidze nie potrafimy wygrywać, podczas gdy w Lidze Europa nie raz już dokonaliśmy tej sztuki. Takim obrotem spraw jesteśmy wszyscy naprawdę zdziwieni. To smutne, że nie potrafimy równie skutecznie walczyć na obu frontach. W tej chwili ciężko pracujemy na treningach, aby przerwać złą passę. Ja osobiście robię wszystko, żeby w końcu tę bramkę strzelić. Zerowe konto w lidze z pewnością nie jest powodem do dumy.
Sytuacja Herthy Berlin w Bundeslidze jest nie do pozazdroszczenia. W 15 meczach zdobyliście zaledwie 5 punktów. W czym Pana zdaniem tkwi problem? Dlaczego zdobywanie punktów przychodzi Wam tak trudno?
Trudno przychodzi nam zdobywanie bramek i to jest nasza największa bolączka. Myślę, że nie stwarzamy sobie wystarczająco wielu sytuacji, a bez tego trudno mówić o zdobywaniu bramek. Przecież my nawet nie marnujemy sytuacji, bo ich po prostu nie mamy. W ofensywie powinniśmy grać bardziej zespołowo i dostrzegać partnerów lepiej ustawionych na boisku. Na razie mamy z tym problem.
Dużo lepiej spisujecie się w Lidze Europa. Ostatnio odnieśliście zwycięstwa nad Heerenveen i Ventspils. Teraz do pełni szczęścia brakuje już tylko wygranej ze Sportingiem Lizbona. Które rozgrywki będą w tej sytuacji Waszym priorytetem - liga czy puchary?
Na pewno najważniejsza dla nas jest liga. Gra w 1. Bundeslidze jest kwestią prestiżu dla naszego klubu. Puchary są natomiast ważne ze względów finansowych. Poprzez awans do fazy pucharowej można zarobić dla klubu bardzo przyzwoite pieniądze, które zimą mogłyby być przeznaczone na wzmocnienia. Na razie w Europie spisujemy się lepiej niż w Bundeslidze, jednak i tu nie stoimy na straconej pozycji. Sytuacja w lidze jest nieciekawa, ale nie jest jeszcze tragiczna. Do miejsca gwarantującego grę w barażach tracimy zaledwie siedem punktów. Na pewno nie odpuścimy także spotkań pucharowych.

W swojej karierze już nie raz musiał Pan walczyć o utrzymanie w lidze (z Arminią Bielefeld - przyp. red.). Czy wcześniejszcze doświadczenia mogą teraz zaprocentować, czy też nie ma to dla obecnej sytuacji większego znaczenia?
To, że mam doświadczenie w meczach, których stawką jest utrzymanie w lidze, to z pewnością duży plus. Dalsza gra w elicie będzie jednak wymagała ogromnej pracy całego zespołu. Każdy z nas musi zdać sobie sprawę z powagi całej tej sytuacji i z jeszcze większym zaangażowaniem pracować na treningach oraz walczyć w trakcie ligowych spotkań.
Mimo, że wciąż zamykacie tabelę Bundesligi w ostatnich tygodniach wasza gra uległa poprawie. Czy ma to związek z przyjściem nowego trenera? Czym różni się Hertha Friedhelma Funkela od prowadzonej przez Luciena Favre?
Na pewno nasza gra jest teraz lepsza niż jeszcze kilka tygodni temu. Mam nadzieję, że zdobywanie punktów jest wyłącznie kwestią czasu. Trener Funkel od samego początku zauważył, że zespół jest przygotowany nawet na 120 minut gry, jednak w jednostajnym tempie. Nie było u nas widać zwrotności, dynamiki i szybkości. Bez tych cech osiągnięcie sukcesu na boiskach Bundesligi nie jest możliwe. U Friedhelma Funkela nad tymi wszystkimi elementami pracujemy na treningach i właśnie dlatego nasza gra wygląda zdecydowanie lepiej.
W piątek zagracie u siebie z obecnym liderem - ekipą Leverkusen. W tym meczu nikt na Herthę nie stawia. Czy będzie to dla was jakieś ułatwienie?
Faworytem w tym meczu nie jesteśmy. Leverkusen w tym sezonie spisuje się znakomicie. Oni nie przegrali jeszcze choćby jednego ligowego meczu. Jednak każda passa musi się kiedyś skończyć. Nasze miejsca w ligowej tabeli wskazują, że nie będzie łatwo. My jednak wierzymy w swoją szansę. Bundesliga jest na tyle wyrównana, że każdy może tu wygrać z każdym. Do tego meczu przystąpimy bardzo umotywowani. Chcemy pokazać, że lepsza gra, którą ostatnio prezentowaliśmy, nie była dziełem przypadku. Konfrontacja z liderem jest najlepszym momentem na przełamanie się.
W przerwie zimowej Hertha będzie rozglądać się za nowymi zawodnikami. Na jakich pozycjach powinniście szukać wzmocnień?
Moim zdaniem powinniśmy szukać wzmocnień na wszystkich pozycjach. Potrzebujemy nowych zawodników w obronie, pomocy i ataku.
Może Pan podać trzy powody, dla których Hertha uniknie w tym sezonie spadku z Bundesligi?
Nie chciałbym wymyślać teraz powodów, dla których powinniśmy pozostać w 1. Bundeslidze. Mogę natomiast zapewnić, że damy z siebie wszystko, aby takiego scenariusza uniknąć. Jesteśmy na tyle dobry zespołem, że stać nas na uratowanie ligi dla Berlina.
Czy rozdział "reprezentacja" uważa Pan już za zamknięty?
Faktem jest, że zrezygnowałem z występów w reprezentacji trenera Leo Beenhakkera. Era holenderskiego szkoleniowca dobiegła końca i jestem do dyspozycji jego następcy. Lat mi jednak nie ubywa. Zresztą warunkiem koniecznym jest strzelanie bramek i kolejne zwycięstwa Herthy. Jeżeli będę trafiał regularnie, wówczas temat reprezentacji powróci.
Ale zakończenia kariery przed rokiem 2012 Pan nie planuje?
Na pewno chciałbym grać w piłkę jak najdłużej. To jest moja miłość i to jej poświęciłem niemal całe dorosłe życie. Nie wiadomo jednak jak będzie wyglądała przyszłość.









You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
1 Do 1 z 1