Piłka nożna - Bundesliga
19/03/2010 - 10:49Chętny do kadry: Janasowi nie odmawiałem

- Zdaję sobie sprawę, ze w Polsce ktoś może się niecierpliwić, ale po prostu nie miałem czasu przemyśleć wszystkiego. Decyzję chcę jednak podjąć jak najszybciej - mówi urodzony w Sosnowcu środkowy pomocnik Mainz Eugen Polański.
Zdecydował pan już, czy przyjąć ofertę trenera Smudy i zagrać w reprezentacji Polski?
Eugen Polanski (piłkarz Mainz): Zdaję sobie sprawę, że w Polsce ktoś może się niecierpliwić, ale po prostu nie miałem czasu przemyśleć wszystkiego. Decyzję chcę jednak podjąć jak najszybciej. Najpóźniej na koniec sezonu Bundesligi kibice dowiedzą się, jakie mam plany.
Zdaje pan sobie sprawę, że na grę w reprezentacji Niemiec nie ma w zasadzie szans i że biało-czerwoni to jedyna możliwość gry na arenie międzynarodowej?
Wiem, ilu świetnych pomocników ma do dyspozycji Joachim Low. Nie robię sobie wielkich nadziei, gdy ogłasza skład kadry. Poważnie zastanawiam się nad grą dla Polski, ale ponieważ byłaby to decyzja ostateczna, to musi być dobrze przemyślane.
Zawsze można jeszcze zmienić zdanie, tym bardziej że Polacy przez ponad dwa lata nie grają meczów o punkty, więc FIFA nie robiłaby panu przeszkód w grze dla Niemców.
Ale to by było niezgodne z moimi zasadami. Jest oczywiście taka furtka, ale już teraz mogę zadeklarować, że jeśli wybiorę Polskę, to nie zmienię nigdy zdania. Decyzja to decyzja, a nie zabawa z selekcjonerem i kibicami.
Dlaczego w 2006 roku domówił pan gry w reprezentacji Pawłowi Janasowi?

Janasowi niczego nie odmawiałem. Rozmawiałem z jakimś działaczem. Po jednym z meczów, gdy byłem jeszcze zawodnikiem Borussii Monchengladbach jakiś obcy facet mnie zaczepił i niemal domagał się natychmiastowej decyzji. Dla mnie to wszystko wydarzyło się zbyt szybko, poza tym nie odpowiadała mi forma, w jakiej otrzymałem propozycję i dlatego wtedy temat szybko upadł.
Z Romanem Polańskim nie jest pan w żaden sposób spokrewniony?
Nie jestem, ale po jego zatrzymaniu koledzy mieli ubaw moim kosztem. Trochę żartów w szatni było, ale już od ten temat nie był poruszany.
więcej w "Przeglądzie Sportowym"








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
0 Do 0 z 0