Lekkoatletyka
10/04/2009 - 10:44Majewski: Odkryłem piwo marzenie

- Zawsze słyszałem, że amerykańskie piwo jest beznadziejne, a okazało się, że odkryłem piwo marzenie - opowiada w "Przeglądzie Sportowym" o swoim obozie w Chula Vista obok San Diego, mistrz olimpijski w pchnięciu kulą, Tomasz Majewski.
Jedyny minus miejscowości, w której do sezonu przygotowywał się Tomasz Majewski, to odległość. - Poza tym to bajka. Spokój aż do przesady, czasami byliśmy z trenerami sami na stadionie. Mało jest miejsc hotelowych, za to dużo stadionów. Miałem do dyspozycji pięć kół do trenowania techniki. Na miejscu nie było basenu, ale w tym samym czasie mieli tam obóz amerykańscy pływacy z Michaelem Phelpsem - opowiada Majewski. - Kilka razy go widziałem. Wszyscy się podniecali, ale mnie naprawdę nie ruszają takie sprawy. Ok. Phelps sobie przyszedł, a życie toczy się dalej - dodaje.
Polski kulomiot pracował nieopodal San Diego nad masą i siłą. Czas przepracował jak należy.
Ale nie to było najważniejsze, bo Majewski odkrył piwo marzenie.
- Zawsze słyszałem, że amerykańskie piwo jest beznadziejne, a okazało się, że odkryłem piwo marzenie. IPA się nazywa, czyli Indian Pale Ale. Co ja będę dużo gadał - ma 10 procent i jest super - mówi uradowany kulomiot. - Zupełnie coś innego, co w sprawie piwa znałem do tej pory. Te popularne amerykańskie marki są do niczego, ale tym byłem zachwycony. W Europie go nie ma, na zachodnim wybrzeżu Stanów można się go napić w barach - tłumaczy.
- Od razu chodził... Raz zabrali mnie tam amerykańscy dyskobole. Znają teren, bo tam mieszkają i chcieli mi pokazać, że mają dobry browar. I musiałem przyznać im rację - Tomasz Majewski odpowiada na pytanie o częste wizyty w barach.








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
0 Do 0 z 0