Lekkoatletyka
15/02/2012 - 10:46 - Aktualizacja 15/02/2012 - 10:51Majewski: Poprawię rekord, ile by nie wynosił

Tomasz Majewski sukcesywnie buduje formę na igrzyska olimpijskie. W ostatnich dniach trzykrotnie notował wyniki powyżej 21 metrów. Najlepszy polski kulomiot zapowiada też pobicie rekordu podczas zbliżających się halowych mistrzostw świata w Stambule.
Z zawodów na zawody było lepiej. 21,05 m w Bydgoszczy, 21,19 w Dusseldorwie, a na koniec 21,27 w Karlsruhe. Seria budząca szacunek, ale pan chyba nie jest z siebie zadowolony?
- Jeżeli z takiego pchania wychodzą takie wyniki, to musi być dobrze. W euforię jednak nie wpadam, rezerwy cały czas mam spore. Mój rekord życiowy ze stadionu to 21,95 m. W sezonie halowym nie stać mnie na pchanie aż tak daleko, ale przynajmniej staram się zbliżyć do tego wyniku.
Z halowym rekordem Polski jest duże zamieszanie. Ile on wynosi - 21,27 uzyskane w niedzielę w Karlsruhe, czy 21,37 uzyskane w Zurychu, w hali, ale dworcowej i to we wrześniu?
- Powiem tak: ile by nie wynosił i tak go pobiję. Sam się śmieję z tego zamieszania. Ja utrzymuję, że rekord wynosi 21,27, czyli ustanowiłem go w niedzielę. (...) Tylko PZLA honoruje moje wyniki z dworca w Zurychu. Nikt inny ich nie uznaje, jak też nie. Halowy rekord uzyskany we wrześniu? Absurdalne. (...) Żeby skończyć dyskusję w Stambule uzyskam więcej niż 21,38.
Kolejka do olimpijskiego podium jest długa. Przewiduje pan w Londynie jakąś niespodziankę, taką jak zwycięstwo Storla w Daegu i pana w Pekinie? Czy stawia pan na starą gwardię?
- Czołówkę tworzy tylu świetnych gości, na tak wysokim poziomie, że komuś spoza niej trudno będzie namieszać. Dzisiaj widzę siedmiu zawodników w tej kolejce. Dużo nas, prawdopodobnie nigdy w historii nie było tylu tak mocnych kulomiotów. Cieszy mnie to, bo lepiej wygrywać w złotych czasach. No, przynajmniej walczyć o zwycięstwa.
Więcej w "Przeglądzie Sportowym"








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
0 Do 0 z 0