Lekkoatletyka - Mistrzostwa Europy
30/07/2010 - 10:59 - Aktualizacja 30/07/2010 - 15:16Mamy drugi medal! Sudoł śladami Korzeniowskiego

Był czwarty na mistrzostwach świata w Berlinie, siódmy na igrzyskach w Atenach. Ciężko pracował na pierwszy poważny sukces. Opłaciło się. Grzegorz Sudoł wywalczył srebrny medal na 50 km! To drugi polski chodziarz po Robercie Korzeniowskim, który stanął na podium wielkiej międzynarodowej imprezy!
Przed rokiem był o krok od sprawienia wielkiej sensacji na mistrzostwach świata w Berlinie. 31-letniemu zawodnikowi do brązowego medalu zabrakło tylko 57 sekund. Polak popisał się niezwykłym finiszem. To był jak dotąd największy sukces Sudoła, a zarazem najlepszy wynik polskiego chodziarza po zakończeniu kariery przez Roberta Korzeniowskiego. Wcześniej, na igrzyskach olimpijskich w Atenach był siódmy.
Uczył się od nie byle kogo, bo od chodziarza wszechczasów, Roberta Korzeniowskiego. Do Barcelony przyjechał jako niezwykle doświadczony zawodnik. Eksperci odważnie wypowiadali się o jego szansach, stawiając go w gronie głównych kandydatów do złotego medalu.

Nie mylili się. Sudoł od początku wyglądał bardzo dobrze: szedł swoim, równym tempem, trzymając się w pięcioosobowej grupie ścigającej Francuza Yohanna Diniza. Mniej więcej w połowie dystansu jego kompani zaczęli się powoli wykruszać. Najpierw odpadł Włoch Marco De Luca. Potem przyszedł czas na Rosjanina Siergieja Kidriapkina i Włocha Alexa Schwarzera, którego w pewnym momencie dopadł bolesny skurcz.
Kilkanaście kilometrów przed metą od Polaka oderwał się Siergiej Bakulin. Jak się później okazało, atak ten nie do końca był przemyślany. Rosjanin szybko stracił impet, spadając tuż przed końcem za plecy naszego reprezentanta. Na mecie Sudoł zameldował się z ponad minutową przewagą nad Bakulinem.
To drugi medal polskiej ekipy w barcelońskich mistrzostwach. W środę trzecia w rzucie dyskiem była Joanna Wiśniewska (LKS Polkowice).
Pewne zwycięstwo odniósł Francuz Yohann Diniz, który tym samym obronił tytuł mistrza Europy. Diniz był niedościgniony - nawet upadek nie przeszkodził mu w triumfie. W strefie, gdzie ustawione były butelki z wodą, wywrócił się - zahaczył prawą nogą o krawężnik. Miał jednak tak dużą przewagę, że nawet to nie zdołało zagrozić jego pozycji.
Przy stoliku serwisowym pod biało-czerwoną tabliczką, gdzie napoje podawali zawodnikom trenerzy kadry - Rosjanin Ilja Markow (mistrz świata na 20 km z Sewilli 1999 i wicemistrz olimpijski z Atlanty 1996 objął tę funkcję w kwietniu 2009 roku) oraz asystent Krzysztof Kisiel - gromadzili się kibice z Polski. Po chwili, nie bacząc na ochroniarzy, rzucili się w stronę Sudoła.
- Dla nas chodziarzy przeklęta była Barcelona. Gdy ruszałem na trasę, miałem przed oczami czerwony lizak sędziego, który 18 lat temu, w bramie stadionu, odebrał Korzeniowskiemu medal olimpijski. Wezbrała się we mnie silna wola, by odczarować to piękne katalońskie miasto - powiedział Sudoł (AZS AWF Kraków).
Na ósmej pozycji przymszerował Łukasz Nowak (AZS Poznań). Trzeci z biało-czerwonych - Artur Brzozowski (Znicz Biłgoraj) - otrzymał od sędziów trzy czerwone kartki i musiał zejść z trasy.








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
1 Do 5 z 5