Lekkoatletyka - Mistrzostwa świata Berlin 2009
25/08/2009 - 15:55Anita dla eurosport.pl: Kontuzja jest cięższa niż myślałam

- Bez wątpienia, chciałabym mieć jeszcze bardzo wiele takich dni jak ten 22 sierpnia tego roku. Oczywiście najbardziej marzę o takim samym sukcesie podczas igrzysk olimpijskich 2012 - mówi specjalnie dla eurosport.pl Anita Włodarczyk. Mistrzyni i rekordzistka świata była na śniadaniu u premiera.
Wtorkowy poranek był pracowity dla Polaków, którzy podbili Berlin. Anita Włodarczyk, Monika Pyrek i Szymon Ziółkowski gościli na śniadaniu w Kancelarii Premiera Donalda Tuska. Przy posiłku rozmawiali o przyszłości polskiej lekkoatletyki.
Z Anitą Włodarczyk, mistrzynią i rekordzistką świata rozmawia Krzysztof Srogosz.
Uwielbia Pani jajka na miękko. Czy u premiera na śniadaniu była ta potrawa?
Niestety była tylko jajecznica w cieście francuskim. Innych jajek nie było, ale zjedliśmy mnóstwo pysznych potraw.
O czym dyskutowaliście z szefem rządu?
Rozmawialiśmy głównie na temat bazy treningowej. Chodzi głównie o wybudowanie hal dla skoczkiń wzwyż, bo to jest chyba teraz najważniejsze. Nie padły jednak żadne konkretne deklaracje ze strony premiera. Od przyszłego roku wszyscy medaliści z mistrzostwa świata będą mieli jednak kontrakty indywidualne.
Pani to w czymś pomoże? Wiele razy trenowała Pani pod mostem.
Ja na szczęście nigdy dotąd nie miałam większych problemów z treningami, a pod mostem ćwiczyłam ostatnio w czerwcu jeszcze ze szkoleniowcem Zbigniewem Cybulskim. Jeśli chciałam wyjechać na jakiś obóz, to związek zawsze się o to postarał. Takie nowe kontrakty i zapewnienie, że będzie lepiej, na pewno jest ważne.
Jak mówił minister Mirosław Drzewiecki, do grupy z kontraktami będą włączani dodatkowi lekkoatleci. Ale jak niby będzie oceniane, który rokuje nadzieję i warto w niego inwestować? Czy to nie jest trochę bez sensu?
Uważam, że to dobre rozwiązanie. Będzie to wyglądało chyba tak, że do tego programu zostaną włączeni członkowie kadry narodowej. Jeśli trener uzna, że dany zawodnik rokuje jakieś nadzieje, to wtedy zgłosi do udziału w tym projekcie. To będzie zależało od niego.
Dzięki temu możemy być jeszcze większą potęgą np. w rzutach?
Na razie jeszcze chyba nie jesteśmy na szczycie, ale na dobrej drodze. W zeszłym roku na igrzyskach był Tomek Majewski i Piotrek Małachowski, teraz dołączyłam ja i Szymek Ziółkowski.
To jest zespół na lata?
Myślę, że mamy na to szanse. Jeszcze wiele przed nami. Nie wierzyłam, że w Berlinie może być tak dobrze. Przełomem był dzień, gdy wywalczyliśmy trzy medale. Później wszystko poszło z górki.
Przed Panią na pewno także dużo, bo ma dopiero 24 lata. Kiedy uwierzyła Pani, że zostanie mistrzynią?
Od początku sezonu w maju wiedziałam, że jestem dobrze przygotowana, bo sumiennie przepracowałam okres przygotowawczy. Startując w wielu mitingach tylko utwierdzałam się w przekonaniu, że jestem mocna i będę walczyła o medal. No i jestem strasznie zadowolona, że tak to się skończyło. Przed mistrzostwami świata byłam pewna siebie. Pomogło mi w tym doświadczenie zdobyte w Pekinie. Teraz potrafię sobie jeszcze lepiej radzić w trudnych sytuacjach. Wiem, na co mnie stać. Nauczyłam się też waleczności.
Radość po mistrzowskim rzucie przypłaciła Pani urazem kostki. Ma Pani problemy ze staniem. Jak to wygląda?
Muszę teraz odpocząć trochę, najważniejsza jest rehabilitacja. Po poniedziałkowych badaniach, w ciągu najbliższych godzin mam usłyszeć diagnozę, co mi tak naprawdę jest. Lekarze podejrzewają zerwanie jednego ze ścięgien kostki, Miałam też wykonywaną tomografię komputerową, bo istnieje niebezpieczeństwo zgniecenia chrząstki. Myślałam, że nie będzie to tak poważna sprawa, ale wyszło inaczej. Pierwszy raz chodzę o kulach, ale ma to swoją dobrą stronę. Wzmocnię sobie ręce (śmiech).
Teraz musi Pani leczyć nogę, a czy powalczy Pani jeszcze w tym sezonie z Betty Heidler. Niemka na pewno marzy o rewanżu.

Bardzo bym chciała wystartować na finale Pucharu Świata w greckich Salonikach 12 września. Są to w sumie takie małe mistrzostwa świata. Startują w nich w sumie najlepsi lekkoatleci. Będziemy z lekarzami próbować, aby jeszcze wystartować w tym sezonie.
Mistrzostwa świata, rekord, pokonanie nielubianej rywalki przed jej niemiecką publicznością. Może być jeszcze wspanialszy dzień w życiu sportowca?
Bez wątpienia chciałabym mieć bardzo jeszcze wiele takich dni jak ten 22 sierpnia tego roku. Oczywiście, najbardziej marzę o takim samym sukcesie podczas igrzysk olimpijskich w Londynie.








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
1 Do 2 z 2