Koszykówka - NBA
11/02/2012 - 08:24 - Aktualizacja 11/02/2012 - 09:44Pierwszy amerykański Azjata podbija parkiety

Takie historie rozpalają wyobraźnie kibiców nie tylko za Oceanem. 24-letni Jeremy Lin to Amerykanin tajwańskiego pochodzenia. To, co wyprawia w ostatnich meczach jest wręcz niesamowite. W lutym poprowadził NY Knicks do czterech zwycięstw z rzędu. Tym razem jego ekipa wygrała z LA Lakers.
Lin, którego ojciec wyemigrował z Tajwanu w 1977 roku trafił do NBA przed sezonem 2010/11. Co ciekawe były rozgrywający Uniwersytetu Harvard, nie został nawet wybrany w tradycyjnym drafcie. Podpisał jednak trzyletni kontrakt ze swoim ulubionym zespołem z dzieciństwa, a więc Golden State Warriors.
W poprzednich rozgrywkach wystąpił jednak zaledwie 29 razy. Średnio grał niespełna 10 minut i rzucał 2,6 punktu. To nie przekonało działaczy "Wojowników". W czasie obozu przygotowawczego dwa miesiące temu, klub z Oakland zdecydował się zwolnić skośnookiego zawodnika.
Na szczęście, na zatrudnienie przebojowego koszykarza zdecydowali się działacze z Nowego Jorku. Początku skróconego sezonu nie miał najlepszego. Grał mało, ale w styczniu coś się ruszyło.
Na początku tego miesiąca kontuzji doznał Carmelo Anthony i Lin 4 lutego wskoczył do pierwszej piątki Knicks. To, co zrobił młody zawodnik przeszło wszelkie oczekiwania.
W hali Madison Square Garden zagrał 36 minut, zdobył 25 punktów i zaliczył siedem asyst. Jego drużyna wygrała z New Jersey Nets 99:92. Dwa dni później spędził na parkiecie aż 45 minut. Rzucił 28 punktów i zaliczył osiem asyst, a Knicks zwyciężyli 99:88. Natomiast 8 lutego w Waszyngtownie ekipa z Nowego Jorku wygrała 107:93, a Lin zaliczył 10 asyst i 23 punkty.
To, czego 24-letni rozgrywający dokonał w nocy z piątku na sobotę polskiego czasu przeszło do najnowszej historii NBA. Do MSG przyjechali Los Angeles Lakers z Kobe Bryantem na czele. Gospodarze niespodziewanie wygrali 92:85 i czwarty raz z rzędu bohaterem Knicks był Jeremy.

Mierzący 191 centymetrów zawodnik zdobył aż 38 punktów, miał siedem asyst i zaliczył cztery zbiórki. Fani w słynnej MSG aż łapali się za głowy, gdy oglądali zagrania swojego nowego idola.
W Stanach już Lin zyskał przydomek Linsanity. Samo słowo insanity znaczy szaleństwo.
Ostatnie cztery występy Lina:
z New Jersey 99:92, 25 punktów, 7 asyst
z Utah Jazz 99:88, 28 punktów, 8 asyst
na wyjeździe z Washington Wizards 107:93, 23 punkty, 10 asyst
z LA Lakers 92:85, 38 punktów, 7 asyst.








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
1 Do 7 z 7