Koszykówka - NBA
26/04/2011 - 07:28 - Aktualizacja 26/04/2011 - 14:13Po sezonie Gortat pełen urazów i obolały

- Jest smutek i zawód z tego powodu, że nie gram w tym sezonie w play-off. Bez wątpienia brakuje trochę tej rywalizacji. Cały czas chodzę nabuzowany. Dobrze jednak, że mogę odpocząć, bo dawka minut mocno wpłynęła na moje zdrowie - mówi eurosport.pl Marcin Gortat.
Z Marcinem Gortatem, centrem Phoenix Suns rozmawia Krzysztof Srogosz.
Chyba po raz pierwszy po sezonie może być Pan w pełni usatysfakcjonowany ze swojej gry i roli w zespole?
Jak najbardziej. Myślę, że 18 grudnia 2010 roku, kiedy zmieniłem klub był dla mnie punktem zwrotnym w karierze. Na pewno cztery miesiące. jakie rozegrałem w Phoenix Suns były najbardziej ekscytujące w mojej dotychczasowej przygodzie z koszykówką. Jestem zadowolony z tego. jaki poczyniłem postęp i jestem przygotowany na ciężką pracę w najbliższych miesiącach, żeby powrócić na nowy sezon dwukrotnie lepszy i dwukrotnie silniejszy.
Wspominał Pan o dacie zmiany klubu. Kilka dni temu napisał Pan na twitterze, że ten dzień był Pana najlepszym w życiu. Serio?
Tak było. 18 grudnia pozostanie w mojej pamięci do końca życia i to był jeden z najlepszych nic. Śmieję się nawet, że był to dla mnie ważniejszy dzień niż same moje urodziny 17 lutego. Była to tak naprawdę data, która odwróciła moją karierę o 180 stopni. Był to moment, gdy wszystko się zaczęło. Dostałem szansę gry i występuje w lidze pomiędzy 400 zawodnikami NBA. Gram w pierwszej piątce i mogę się pokazać dzięki temu z jak najlepszej strony.
Pierwszy raz w NBA nie gra Pan w play-off. Jest Pan smutny z tego powodu?
Na pewno jest jakiś smutek i zawód. Bez wątpienia brakuje trochę tej rywalizacji. Chodzę taki trochę nabuzowany i naelektryzowany z tego powodu, że inne drużyny jeszcze walczą o najwyższe cele, a ja już siedzę w domu i odpoczywam. Ale tak jak mówię. Mam nadzieję, że w kolejnym sezonie wrócę dwa razy mocniejszy i z całą drużyną wywalczymy sobie awans do fazy play-off.
No właśnie. A Pana zdaniem Słońca będą mocniejsze?
Wierzę, że tak. Oczywiście każdy z nas musi ciężko pracować, aby w kolejnych rozgrywkach być lepszym koszykarzem. Oprócz tego myślę, że w naszym zespole będzie sporo zmian, które muszą pozytywnie wpłynąć na grę. Mam nadzieję, że menedżerowie w klubie dokonają odpowiednich transferów i dzięki temu będziemy mocniejszą ekipą.
Po zmianie zespołu zaczął Pan grać ponad 30 minut w meczu. Tak duża dawka minut mocno wpłynęła na zdrowie?
Zdecydowanie tak. Czuję tak naprawdę każdy przegub w moim ciele. Kolana, nadgarstki, łokcie kostki bez wątpienia odczuwają to zmęczenie i będę potrzebował trochę czasu na zregenerowanie się. Oprócz tego cały jestem jeszcze trochę obity. Nadal dokucza mi ból nosa po złamaniu, jakiego doznałem w zderzeniu ze Steve'm Nashem prawie miesiąc temu. Nos będzie się jeszcze goił około dwóch miesięcy, więc ma czas na spokojny odpoczynek i nic nie robienie.
Latem ponowie będzie Pan prowadził campy w Polsce. Nie lepiej byłoby po nich odpocząć przed sezonem niż ewentualnie grać w kadrze?
Ciężko powiedzieć. Myślę, że tworząc campy robimy coś specjalnego w Polsce. Tworzymy totalnie nowy start dla zawodników, którzy kiedyś mogą odgrywać w kadrze ważne role. Dzisiaj szukamy talentów, dajemy szansę rozwoju młodym koszykarzom i chcemy pokazać, że ten sport jest naprawdę bardzo widowiskowy i dzięki niemu można ułożyć sobie życie. Chcemy wyciągnąć dzieci z ulic i pokazać im, że to sport jest odpowiednim kierunkiem w ich życiu. Sport może sprawić, że w każdej rodzinie będzie lepiej. Dzięki niemu też masz szansę, aby cały kraj był z ciebie dumny. Oczywiście gra w reprezentacji jest dla mnie bardzo ważna, ale z campów nie zrezygnuję. Można już powiedzieć, że są to dla mnie takie rutynowe dni, kiedy przyjeżdżam do Polski i prowadzę campy z dziećmi.

Na ile procent ocenia Pan szanse, że zagra w mistrzostwach na Litwie?
Nie chcę oceniać tego w procentach. Decyzję podejmę 1 lipca, czyli w dniu kiedy w NBA zostanie ogłoszony lokaut albo to, że rozgrywki normalnie się odbędą. Wtedy każdy się o niej dowie, co postanowiłem. Poinformuję o wszystkim na mojej stronie internetowej mg13.com.pl.
Napisał Pan, że były reprezentant Polski Kordian Korytek jest Pana mentorem. O co chodzi?
On jest bardzo wielką postacią dla mnie nie tylko w koszykówce, ale też w życiu. Ma bardzo wiele doświadczeń. Jest inteligentnym człowiekiem. W ostatnim roku wiele razy wspierał mnie rozmowami, smsami. Byliśmy w stałym kontakcie. Kordian podpowiadał mi, co powinienem robić, przypominał, abym był bardziej skupiony tylko na koszykówce, abym nie stracił tego momentu, jaki teraz przeżywam. Mam nadzieję, że pewnego dnia będę mógł mu się za to wszystko odwdzięczyć.








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
0 Do 0 z 0